Od przypadku do światowej ekspansji

Materiał partnera -Deloitte
opublikowano: 06-11-2016, 22:00

W biznesie trzeba mieć szczęście. Niby banał, ale właściciele firm rodzinnych, które odniosły sukces, podkreślają, że nie raz pomogło im ono wyjść z kłopotów.

W świecie pieniądza

Już 15 miast w 10 powiatach Wielkopolski udało się zainteresować przeprowadzeniem lekcji o biznesie dla dziewcząt i chłopców z klas 4-6. Odbędą się w tym roku w ponad 100 szkołach, a chętnych czeka konkurs. Przed wakacjami w Międzychodzie zmierzyło się w nim 30 uczniów uczestniczących w programie zainicjowanym i realizowanym wtedy pilotażowo przez tamtejszą firmę spedycyjną ABC-Czepczyński. — Pomysł podchwyciło sześć szkół — relacjonował prezes firmy Artur Czepczyński, podczas pierwszego ze spotkań przedsiębiorców z cyklu „Wyzwania dla firmy rodzinnej 2016” zorganizowanego przez Deloitte. Po doświadczeniach z pilotażu do podobnych działań zachęca on innych przedsiębiorców. Gotowe scenariusze już są, a pomoc dydaktyczną stanowi m.in. książka dla dzieci Patrycji Krzanowskiej „Świat pieniądza”, w której wyjaśnia np., po co ludzie wymyślili pieniądze, skąd je bierze firma czy co się dzieje z „kasą” z kasy sklepowej. — Powinniśmy zaszczepić w dzieciach myśl, że należy wydawać tyle, ile się zarabia, nie warto wciąż się zadłużać — podkreślał właściciel międzychodzkiej firmy.

Kazar i Rolnik — jak zaczynali

Artur Kazienko, właściciel i prezes spółki Kazar Footwear z Przemyśla, znanej także w odległym Dubaju, na kredyt bankowy miał szansę dopiero po 10 latach od pierwszej biznesowej wyprawy do Neapolu po włoskie buty. Kupił je za osobiste oszczędności. Potem w trudnym okresie działalności, gdy nie układała się współpraca z nierzetelnymi handlowcami, podratował go zwrot z podatku, 15 tys. zł. Niewielka kwota, ale pozwoliła otworzyć pierwszy własny firmowy sklep.

— Kolejne lata to nadal walka o przetrwanie. Mam jednak szczęście do ludzi, wspierali mnie w negocjowaniu z kontrahentami odroczeń płatności i innych możliwości spłaty zobowiązań. W końcu udało się przekonać do nas bank. Nareszcie uzyskaliśmy pieniądze, które pozwoliły bardziej racjonalnie inwestować. Zaczęła się dynamiczna rozbudowa naszej sieci — wspominał Artur Kazienko. Znaczącą rolę w rozwoju odegrała m.in. misja gospodarcza do wspomnianego Dubaju. Firma znalazła tam dużego partnera i obecnie szykuje się do otwarcia kolejnych sklepów w tamtym rejonie świata. Wprowadza też nowy wystrój. W Polsce tę przemianę można zobaczyć w Posnanii, nowym centrum handlowym stolicy Wielkopolski, gdzie przemyska firma też się ulokowała.

— W biznesie ważną rolę odgrywa szczęście, w moim przypadku nawet w 80 proc. — ocenił Józef Rolnik, wiceprezes i współwłaściciel Rolnika w Mikołowie, firmy przetwórstwa owocowo-warzywnego. O jego losie przesądził jeden telefon, odebrany na Węgrzech, gdzie dzisiejszy przedsiębiorca dorabiał po studiach jako tłumacz. Polscy producenci rolni szukali kupca na ziemniaki, a jemu udało się znaleźć nabywcę — węgierską spółdzielnię rolniczą, która ich poszukiwała. Pierwszy w życiu kontrakt Józefa Rolnika, spisany na jednej kartce papieru, opiewał na kwotę 40 tys. USD, ale gdy przyszło do rozliczenia, odbiorca, firma państwowa, nie mogła dokonać płatności z powodu ujemnego salda w rozrachunkach pomiędzy Węgrami a Polską w rublach transferowych. — Zaoferowano mi towar. Przywiozłem do kraju soki w kartonach, kukurydzę konserwową, paprykę. Tak zacząłem import — wyjaśnił dzisiejszy handlowiec i producent. Do podjęcia produkcji w kraju skłoniło go m.in. wysokie cło. Obecnie firma Rolnik ma trzy zakłady w Polsce oraz jedną przetwórnię owocowo-warzywną na Węgrzech. — Od początku działam z tym samym wspólnikiem, Krzysztofem Gołębniakiem. Mieliśmy sporo szczęścia. Nie wiem jednak, czy umiałbym doradzić młodym ludziom, jak robić biznes. Dzisiejsza młodzież jest lepiej wykształcona, lepiej porusza się w świecie — stwierdził przedsiębiorca z Mikołowa.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Przyszłość firmy z konstytucją

Według badań Deloitte, 90 proc. przyszłych sukcesorów firm rodzinnych chce zarządzać nimi inaczej niż ich obecni właściciele. — Mają często odmienne wizje — skomentował wyniki badań Krzysztof Gil, dyrektor w dziale doradztwa podatkowegoDeloitte w Katowicach. Jego zdaniem, sukcesja to proces, który powinien wynikać z wizji prowadzenia rodzinnego biznesu. Tę wizję warto zaś przelać na papier, by potem się jej trzymać. — Kluczem jest opracowanie dokumentu o charakterze konstytucji firmy rodzinnej, określającej zasady podejmowania decyzji, rozwiązywania konfliktów, doboru osób zarządzających, gospodarowania majątkiem, przekazywania udziałów, uprawnień małżonków — wymieniał Krzysztof Gil. Jednocześnie podkreślał, że na stworzenie takiego dokumentu nie wystarczy jeden dzień. To są trudne negocjacje, dotyczące wielu aspektów funkcjonowania i organizacji firmy, łącznie z ewentualnością jej sprzedaży. Zbigniew Majtyka, partner w dziale doradztwa finansowego Deloitte w Katowicach, zalecał przy tym urealnienie wyobrażeń o zyskach z takiej transakcji. — Są często przesadzone. Wielu przedsiębiorców ma kłopot z określeniem wartości rynkowej swojej firmy. Warto też przemyśleć, co i jak sprzedać oraz czego oczekiwać w zamian. Czasami wystarczy sprzedać fragment majątku lub zorganizowaną część przedsiębiorstwa, a niekoniecznie całą spółkę — wyjaśniał. Poinformował, że 60 proc. transakcji jest zawieranych z inwestorem branżowym, a 25 proc. — z finansowym.

Materiał przygotowany przez

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera -Deloitte

Polecane