Odczyt PKB zaparł dech w piersiach

aktualizacja: 30-01-2018, 11:28

Tempo wzrostu polskiej gospodarki w ubiegłym roku zaskoczyło pozytywnie, ale najbardziej cieszy to, że w końcu efekt „wow” pojawił się w inwestycjach. 4,6 proc. – o tyle realnie wzrósł PKB Polski w 2017 r., wynika ze wstępnego szacunku GUS.

Tym samym oczekiwane przez ekonomistów najszybsze tempo wzrostu od sześciu lat stało się faktem. Tak naprawdę jest jeszcze lepiej, niż zakładał rynkowy konsensus – mediana prognoz ekspertów ankietowanych przez Bloomberga zakładała wzrost o 4,5 proc. r/r, a wynik grudniowej ankiety przeprowadzonej przez „PB” wśród 12 zespołów bankowych rodził apetyt na „jedynie” 4,4 proc. Dynamika PKB jest miłym zaskoczeniem, ale w informacjach, które opublikował GUS, w oczy rzuca się inna liczba – to 5,4 proc., o które w rok wzrosły… inwestycje.

Inwestycyjny szał

To wynik, który zostawił mocno w tyle rynkowe benchmarki. Mediana prognoz grudniowej ankiety „PB” wskazywała na wzrost o 3,3 proc., a największy optymista w tym obszarze – Societe Generale – wróżył 5,1 proc. „Roczny wzrost powyżej 2,5 proc. będzie oznaczał, że pod koniec roku ożywienie w inwestycjach zyskało na sile. Wynik powyżej 3,5 proc. będzie wskazaniem już dość wyraźnego odbicia” – napisali w porannym komentarzu ekonomiści z BZ WBK, opublikowanym jeszcze przed poznaniem danych GUS-owskich.

Zdaniem Moniki Kurtek, głównej ekonomistki Banku Pocztowego, roczny wzrost inwestycji na poziomie 5,4 proc. sugeruje, że tylko w IV kw. kwartale obroty tego silnika wzrosły do blisko 12 proc. r/r. 

- W ciągu 2017 r. widoczne było coraz szybsze tempo wzrostu inwestycji publicznych, napędzanych pieniędzmi unijnymi z perspektywy 2014-20, „kulały” natomiast inwestycje prywatne. Szacunki dotyczące IV kw. wskazują jednak, że sytuacja pod koniec roku się zmieniła i że sektor prywatny także zaczął inwestować – komentuje Monika Kurtek.

To tak naprawdę wisienka na torcie, zaserwowanym we wtorek przez GUS. W poniedziałkowym wydaniu „PB” poruszaliśmy kwestię niechęci firm do inwestowania. Ekonomiści praktycznie jednym głosem mówili – przyspieszenie inwestycji tak (mediana prognoz ośmiu zespołów bankowych wskazywała na wzrost o 6 proc. r/r w IV kw. wobec 3,3 proc. w III), ale nie sektora prywatnego. Wyłamali się ekonomiści z ING BŚK, którzy zakładali, że w ostatnim kwartale minionego roku inwestycje przyspieszyły o około 10 proc. r/r, a w dużych firmach (zatrudniających co najmniej 50 pracowników) o 5 proc. wobec 1,7 proc. w III kw.

Kowalscy nie zawiedli

Dane o inwestycjach skupiły na sobie większość uwagi, ale nie są jedynymi, które zasługują na „pochwałę”. W minionym roku konsumpcja prywatna wzrosła o 4,8 proc. r/r,  i to ona pozostała głównym motorem napędowym gospodarki – do odczytu PKB dodała 2,8 pkt. proc. (inwestycje 1 pkt. proc.). Monika Kurtek podkreśla, że przyspieszenie konsumpcji gospodarstw domowych było największe od 2008 r.

- Fakt, że gospodarstwa domowe zwiększały wydatki w ubiegłym roku, wynikał przede wszystkim z poprawy ich sytuacji materialnej. Sprzyjała temu zarówno dalsza poprawa - z punktu widzenia pracownika - sytuacji na rynku pracy (wzrost wynagrodzeń, wzrost zatrudnienia, spadek bezrobocia), jak też wypłaty pieniędzy w ramach Programu 500+ (ponad 20 mld zł) – mówi ekonomistka.

Symboliczne 0,1 pkt. proc. do odczytu PKB dorzuciło także saldo obrotów z zagranicą. To ślad po dodatnim wkładzie eksportu netto.
 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Odczyt PKB zaparł dech w piersiach