Czytasz dzięki

Odpowiedzialność społeczna w prowadzeniu biznesu

  • Materiał partnera
opublikowano: 30-01-2020, 22:00

Rozmowa z Adrianą Stempkowską, dyrektor zarządzającą TSC sp. z o.o.

Spółka TSC — międzynarodowy lider usług chemicznych w branży papierniczej — otrzymała certyfikat FSC. Oznacza to, że surowiec, który pozyskuje do produkcji, spełnia standardy odpowiedzialnej gospodarki leśnej w zakresie zarówno społecznym, ekologicznym, jak i ekonomicznym. Czy to kolejny certyfikat do kolekcji?

To nie jest pomysł na CSR. To konieczność. Decyzja wynikająca z tego, co się dzieje na rynku. Finalny odbiorca chce mieć pewność, że to, co kupuje, jest świetne jakościowo i pochodzi z legalnych źródeł. Do tego potrzebna jest dbałość o przejrzystość łańcucha dostaw. Ważne jest, żeby go nie przerywać. Certyfikat FSC daje kontrahentom gwarancję, że na żadnym etapie nie został on naruszony, a surowiec, czyli włókno pierwotne, pochodzi z certyfikowanych legalnych źródeł.

A czy nie chodzi tylko o to, by wpisywać się w popularny teraz trend dbałości o środowisko, żeby móc powiedzieć: też jesteśmy firmą społecznie odpowiedzialną? Przecież chyba da się funkcjonować bez wdrażania takich rozwiązań?

Da się, choć raczej na krótką metę. Rozwiązania i nowoczesne technologie, które stosujemy w TSC, biorą się z tego, że jako organizacja nadal poszukujemy produktów i usług, zwracając uwagę na ekologiczny i społeczny wymiar swoich działań. Nie chodzi tylko o świadomość ekologiczną osoby zarządzającej, lecz przede wszystkim o gotowość do inwestycji. To jest wypadkowa świadomości. Nie wprowadzając nowych rozwiązań, zaoszczędzę, bo nie wydam. Produkty, które aplikujemy w systemach chemicznych do produkcji papieru, stanowią core business naszej działalności, mają wiele certyfikatów, jak chociażby ISEGA, Blue Angel, Eco Label, Nordic Swan. Produkty te posiadają też kartę charakterystyki zgodną z rozporządzeniami REACH i są oznakowane zgodnie z rozporządzeniem CLP. Cały czas wdrażamy nowoczesne technologie, jednocześnie mamy na uwadze troskę o środowisko i zasoby naturalne. Otrzymanie certyfikatu FSC w produkcji wyrobów z papieru i tektury potwierdza to, czym się kierujemy w naszej działalności — rzetelność i przejrzystość w działaniu.

To oznacza, że świadomość środowiskowa ułatwia wdrażanie nowoczesnych rozwiązań?

Jedno wynika z drugiego. Środki chemiczne proponowane przez TSC spełniają najwyższe normy jakości i standardy Unii Europejskiej oraz Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. To skutkuje doskonaleniem technologii produkcji papieru w aspektach jakości papieru i ekologii. Przy okazji często wykraczamy poza przyjęte normy i standardy środowiskowe.

Jak to się przekłada na sposób prowadzenia firmy?

W TSC dbamy o poziom jakościowy tego, co oferujemy. Certyfikaty tę jakość potwierdzają. Trzeba pamiętać, że mamy trzy obszary działania: wdrożenia technologiczne systemów chemicznych do produkcji papieru, recykling makulatury oraz produkcję tekturowych kątowników, tulei, sprzedaż papieru i tektury. Certyfikacja dotyczy każdego z tych obszarów. W dziale recyklingu i makulatury mamy przyznany numer w rejestrze BDO. Jest on nadawany tym jednostkom, które działają transparentnie i zgodnie z pozwoleniami marszałkowskimi. Dla mnie ważna jest duża dbałość o to, żeby wszystko, co robimy, było sensowne z punktu widzenia wysokiej jakości i odpowiedzialności za to, jak działamy.

Czyli nie jest to już tylko trend, lecz konieczność.

To jest bardzo kompleksowy proces pod względem zarówno odpowiedzialności prowadzenia biznesu, jak i rozwijania technologii, który opiera się na wdrażaniu optymalnych systemów. Dobra jakościowo chemia bezpośrednio wpływa na wydajność maszyny papierniczej oraz jakość produkcji i jednocześnie przekłada się na czystość wody i całego środowiska.

Co w praktyce oznacza wspomniany optymalny system?

To dobieranie odpowiedniej ilości, jakości i adekwatności produktów chemicznych do tego, żeby proces technologiczny odbywał się zgodnie z oczekiwaniami kontrahenta, czyli papierni. To nie jest pytanie tylko o to, jaki to produkt, ale też ile tego produktu zastosujemy, w jaki sposób i w jakim czasie ma być aplikowany. Różne są aspekty tej optymalizacji.

Kompletujecie, tworzycie taki zestaw dla kontrahenta za każdym razem w inny sposób?

Są różne obszary oczekiwań co do procesu technologicznego. Ta optymalizacja polega na dbaniu o środowisko i o budżet kontrahenta. Optymalność systemu to takie podejście z naszej strony, które daje kontrahentowi możliwość osiągnięcia jego celu.

Te się jednak zmieniają, tak jak zmieniają się różnego rodzaju rozwiązania. Jak w takim razie wygląda proces wdrażania nowej technologii?

W związku z tym, że spółka działa na rynku już wiele lat, współpracujemy z kontrahentami, którzy ciągle się rozwijają. Są cenieni na świecie również dlatego, że sami dbają o swój rozwój technologiczny. Mają swoje laboratoria, działają według odpowiednich procedur i zgodnie z certyfikatami. Dbają też o dobór odpowiednich partnerów do współpracy — to nam daje dostęp do aktualnych technologii. Jesteśmy na bieżąco informowani o wdrażaniu nowych produktów, bardziej ekologicznych, bardziej skutecznych dla naszych klientów.

Jak taką wiedzę TSC później wykorzystuje?

My dobieramy cały system chemikaliów do produkcji papieru. Aplikujemy ten system, czyli dobieramy odpowiednie rozwiązania, które mają wpłynąć na jakość papieru, biegłość, czystość maszyny papierniczej, czy na czystość ścieków. To oznacza, że mając wiarygodnych i nastawionych na rozwój technologiczny partnerów, pomaga nam we wdrażaniu takich rozwiązań w produkcji na maszynie papierniczej.

Gotowe uniwersalne rozwiązania nie wchodzą w grę?

Nie możemy kontrahentowi niczego narzucić. To kontrahent definiuje, jakie ma problemy technologiczne do rozwiązania. My na te potrzeby odpowiadamy. Nasze indywidualne rozwiązania szyte na miarę sprawiają, że maszyny papiernicze osiągają wyższe wydajności, lepszą jakość papieru przy zredukowanym zanieczyszczeniu środowiska.

W czym widzi pani największe źródło sukcesu wprowadzania tych rozwiązań?

To, że te aplikacje kończą się dużym sukcesem wynika głównie z tego, że zarządzam zespołem, który ma ogromne doświadczenie. Mamy w zespole technologów, którzy pracują w tej branży od 25 lat.

Pani pracuje w tej branży od roku.

Dlatego nie mówię tego z pozycji eksperta. Wiedza technologiczna — zużycie, ilość — tu potrzeba specjalistycznego doświadczenia. Ja jestem menedżerem prowadzącym działalność całej organizacji, a to nie tylko technologia i chemia, lecz również sprzedaż papieru i tektury, produkcja wyrobów tekturowych — tulei i kątowników, pozyskiwanie i sprzedaż makulatury, recykling. Koncentruję się na budowaniu organizacji opartej na kompetencjach i zadaniach. Dbam o przejrzystość biznesu i jego płynność finansową. Niezbędne jest też skuteczne zarządzanie zespołem.

Rozumiem, że chodzi o zespół jako całość. Zarówno o tych, którzy pracują w biurze, jak i tych, którzy są pracownikami w fabryce czy terenie?

Jeden człowiek, nawet najbardziej kompetentny, nie zrealizuje celu całej organizacji. Menedżer dba o to, aby były realizowane wspólne wartości.

Które są najważniejsze?

Najważniejszą wartością jest przejrzystość prowadzenia biznesu i satysfakcja zespołu, czyli budowanie relacji opartych na kompetencjach i relacjach. Jedno z drugim się zazębia. Współpraca w zespole jest bardzo często niedocenianą wartością przez pracodawców. Wyznaczanie celów to jedno, ale równie ważne jest to, jak do nich dążymy.

Jak sprawić, by do celu dążył wspólnie cały zespół?

Stawiam na wartość współpracy i komunikację. To podstawa do tego, aby osiągać wspólne cele. Z tego bierze się zrozumienie przez menedżera kompetencji członków zespołu i dobór zadań. Jeżeli jest zbyt abstrakcyjne, bezsensowne czy zabiera za dużo czasu, to sukcesu nie będzie.

Wymiana informacji i współpraca to warunek konieczny, by z powodzeniem kierować całą organizacją?

Wszystkie obszary się ze sobą zazębiają. Wymiana myśli jest podstawą rozwoju i działania.

Łatwiej przekonać nowemu menedżerowi do siebie kontrahentów czy pracowników?

Każdy menedżer na początku swojej drogi w jakiejś organizacji spotka się z diagnozą zespołu. Najlepszą odpowiedzią na to są kompetencje i chęć współpracy.

Półki w pani gabinecie uginają się pod ciężarem różnych nagród, co jest chyba potwierdzeniem kompetencji zespołu.

Otrzymaliśmy wiele nagród biznesowych w rankingach ogólnopolskich. Wynika to z tego, że spółka ma dobrą opinię na rynku. Mamy świetne relacje z kontrahentami i klientami, jak również z instytucjami finansowymi. Jesteśmy ciągle rozwijającą się, zwiększającą przychód spółką. To jest ta siła, która działa.

Dla TSC największym obszarem działania jest rynek wschodni, tam też działa ta siła?

Prowadzenie biznesu na Wschodzie wymaga specyficznego podejścia. Tam biznes prowadzi się całkowicie inaczej niż na Zachodzie. To wynika z innej mentalności. Wartością TSC jest to, że mamy w tej kwestii know-how. Wszyscy w spółce mówimy po rosyjsku i wiemy, jak się poruszać na rynku wschodnim.

Potraficie rozmawiać też z partnerami w Polsce i na Zachodzie. Można to wykorzystać?

Naszą domeną jest eksport i reeksport. Kupujemy na Zachodzie i aplikujemy na Wschodzie. W moim planie jest to, by mocno rozwinąć w Polsce i na Zachodzie sprzedaż produktu gotowego, czyli tektury i papieru, które są produkowane na Wschodzie.

Marzy się pani ekspansja globalna.

Na rynku globalnym działa z sukcesem wiele firm, dlaczego my nie mielibyśmy odnieść sukcesu? Chcę wyjść na rynek globalny ze sprzedażą produktu gotowego od naszych kontrahentów ze Wschodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane