OFE: NIE WYKLUCZAM TAKTYCZNYCH FUZJI

Ryszard Zacłona
opublikowano: 11-06-1999, 00:00

Nie tędy droga: Chcieliśmy całkowicie zakazać akwizycji na terenie zakładu pracy. Sprzeciwiło się temu PZU, które już wcześniej miało tam zorganizowane swoje punkty ubezpieczeniowe. Związki zawodowe, widząc w tym swój interes, przyłączyły się i zakazu nie dało się przegłosować w parlamencie. Bez względu jednak na to, komu to dziś służy, nie jest to dobre rozwiązanie i być może w przyszłości, choćby na podstawie skarg wpływających do nadzoru, uda się je wyeliminować — mówi Ewa Lewicka. fot. Borys Skrzyński

Ewa Lewicka, pełnomocnik rządu do spraw reformy emerytalnej, nie wyklucza, że między otwartymi funduszami emerytalnymi może dojść do tzw. fuzji taktycznych, polegających na tym, że jedno towarzystwo z założenia będzie zbierało umowy dla drugiego. Obawia się, że część ludzi, choć tego tak naprawdę nie chce, zostanie wciągnięta do drugiego filaru przez akwizytorów, którzy po prostu wprowadzą ich w błąd. Generalnie jest jednak zadowolona z dotychczasowego przebiegu tej kluczowej reformy.

„Puls Biznesu”: Pani Minister, żeby podjąć decyzję o sposobie pobierania emerytury, trzeba rozumieć zasady reformy, a mam wrażenie, że znajomość zagadnień systemu emerytalnego jest w społeczeństwie niewielka.

Ewa Lewicka: Pan chyba żartuje.

— Proszę mnie przekonać, że jest inaczej.

— Dowodzi tego 38-procentowy i stale rosnący odsetek respondentów twierdzących, że mają wystarczającą wiedzę, aby podjąć związane z reformą emerytalną decyzje. Dla tych, którzy potrzebują więcej informacji, uruchomiliśmy infolinię rządową — gotową nie tylko odpowiedzieć na podstawowe pytania, ale także przesłać materiały informacyjne odpowiadające sytuacji życiowej danej osoby. Taki sam materiał można otrzymać wysyłając kupon, który drukujemy w wielu dziennikach lokalnych i centralnych. W ciągu najbliższych tygodni zostanie on też dołączony do rachunków telefonicznych.

— Załóżmy, że się zdecydowaliśmy na wejście do drugiego filaru. Tutaj możliwość wyboru została już ograniczona przez decyzje Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Cztery fundusze nie otrzymały zezwolenia na działalność. Dlaczego tak się stało?

— Ustawa klarownie określa warunki, w szczególności dotyczące pochodzenia kapitału, kwalifikacji władz i biznesplanu, które należało spełnić, aby Powszechne Towarzystwo Emerytalne otrzymało zezwolenie na działalność.

— Czy należy rozumieć, że ci, którzy odpadli, nie spełniali tych elementarnych warunków?

— Tak.

— Czy czytała Pani uzasadnienia odmownych decyzji?

— Nie.

— Gdy spojrzymy na to z drugiej strony, to i tak dziewiętnaście działających PTE to zbyt wiele jak na możliwości polskiego rynku. Czy zatem nie trzeba było na starcie ograniczyć ich liczby, ułatwiając tym samym wybór?

— Owszem, były takie propozycje — stwórzmy limit pięciu czy dziesięciu firm, kto pierwszy, ten lepszy. Uznaliśmy jednak, że nie należy tworzyć sztucznych mechanizmów. Postanowiliśmy więc dać wszystkim chętnym firmom szansę w tym wyścigu, wiedząc, że potem będzie następował naturalny proces wychodzenia z rynku firm słabszych lub tych, którym się nie powiodło. W tej sytuacji część osób może spotkać niespodzianka i staną się członkami nie tego Otwartego Funduszu Emerytalnego, do którego się zapisały. Nie spodziewam się, aby w tym roku miało nastąpić jakieś generalne odchodzenie z rynku. Możliwe są jednak tak zwane fuzje taktyczne, czyli może się okazać, że jakieś towarzystwo tak naprawdę zbierało umowy dla kogoś innego. I to będzie niespodzianka. Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do stabilności, do tego, że decyzje podejmuje się raz na zawsze, a tak nie będzie i musimy być na to przygotowani.

— Ustawa zabraniając akwizycji na terenie zakładów pracy zrobiła wyjątek dla towarzystw tworzonych wspólnie ze związkami zawodowymi. Jedno z tych towarzystw nie otrzymało zezwolenia. Można zatem odnieść wrażenie, że było to wyraźnie adresowane uprzywilejowanie?

— To nie tak. Wróćmy do początku tego problemu. Przypominam, że chcieliśmy całkowicie zakazać akwizycji na terenie zakładu pracy. Sprzeciwiło się temu PZU, które już wcześniej miało tam zorganizowane swoje punkty ubezpieczeniowe. Związki zawodowe, widząc w tym swój interes, przyłączyły się i zakazu nie dało się przegłosować w parlamencie. Bez względu jednak na to, komu to dziś służy, nie jest to dobre rozwiązanie i być może w przyszłości, choćby na podstawie skarg wpływających do nadzoru, uda się je wyeliminować.

— Możliwe jest zatem, że pracownicy podejmą decyzję pod pewną presją.

— Są oni na pewno pod presją wielkich firm, organizacji związkowych, pracodawców swoich kolegów. Gdy spojrzymy jednak na wyniki tego związkowego funduszu, który w zakładach prowadzi akwizycję, to zobaczymy, że nawet ta proteza niewiele pomogła. Sukcesy na rynku odnoszą ci, którzy oparli się na wyszkolonych akwizytorach. Może to budzić nadzieję, że większość decyzji o przystąpieniu do otwartych funduszy emerytalnych, które już zapadły, jest indywidualnymi decyzjami. Jak będzie w przyszłości — zobaczymy. To, co się udało zagwarantować, to to, że pracodawca nie wie, jaki fundusz wybraliśmy, oraz że choć decyzję o przystąpieniu do drugiego filaru podejmuje się tylko raz i jest ona ostateczna, to zmiana OFE jest dość prosta i zawsze można się na nią zdecydować. Ilość tych zmian w przyszłym roku da nam wyobrażenie, jak silna była ta presja.

— Tę presję wywierają na nas akwizytorzy. Ustawa z jednej strony wydaje się bardzo restrykcyjna — 1 000 000 PLN kary za działania akwizytora bez zezwolenia UNFE, z drugiej — akwizytorem może być każdy, kogo zgłosi podmiot uprawniony. Jak to rozumieć?

— Nie jest jeszcze tak źle. Posłowie z początku chcieli, żeby każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą, mógł jednocześnie to robić. Mogła to być sklepikarka czy kioskarz. I my się temu zdecydowanie sprzeciwiliśmy.

— Ale ta pani ze sklepu mięsnego i dziś może zostać akwizytorem funduszu, jeżeli zgłosi ją do UNFE podmiot uprawniony.

— Tylko że teraz za akwizytorów odpowiedzialność ponoszą fundusze i podmioty uprawnione. Dzięki temu człowiek, który czuje się oszukany przez akwizytora, nie musi ścigać indywidualnej osoby i na tym polega ta różnica.

— Można odnieść wrażenie, że jest Pani Minister bardzo zadowolona z dotychczasowego przebiegu reformy.

— Jestem dość zadowolona. Spodziewałam się większych kłopotów. Oczywiście to wszystko jeszcze wewnątrz zgrzyta i wymaga dopracowania. Wszyscy się uczą. Nie potwierdziły się jednak najgorsze obawy. Zakład Ubezpieczeń Społecznych od 19 maja rozpoczął przekazywanie środków do Otwartych Funduszy Emerytalnych, a z dwóch milionów siedmiuset tysięcy zawartych dotychczas umów tylko dwadzieścia dwa tysiące okazało się błędnie zawartych.

— Jaka jest zatem największa Pani obawa związana z reformą?

— Możemy mieć do czynienia z sytuacją, że ludzie zechcą cofać swoje decyzje, bo tak naprawdę nie chcieli przystąpić do drugiego filaru, a zostali przez akwizytorów wprowadzeni w błąd — to byłoby niedobre i trudno byłoby odwrócić bieg rzeczy.

— Dziękuję za rozmowę.

“Postanowiliśmy dać wszystkim chętnym firmom szansę w tym wyścigu, wiedząc, że potem będzie następował naturalny proces wychodzenia z rynku firm słabszych lub tych, którym się nie powiodło. W tej sytuacji część osób może spotkać niespodzianka i staną się członkami nie tego Otwartego Funduszu Emerytalnego, do którego się zapisały. Możliwe są tak zwane fuzje taktyczne, czyli może się okazać, że jakieś towarzystwo tak naprawdę zbierało umowy dla kogoś innego”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ryszard Zacłona

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / OFE: NIE WYKLUCZAM TAKTYCZNYCH FUZJI