Okocim: nie warto już przetrzymywać akcji

Maciej Zbiejcik
15-07-2004, 00:00

Od wycofania akcji z obrotu na GPW Okocim dzieli już tylko kilkanaście dni. Do tego czasu inwestorzy mogą sprzedawać akcje browaru za pośrednictwem GPW, później poza rynkiem publicznym. Jednak gra na zwłokę może nie być opłacalna, bo trudno liczyć, by Carlsberg płacił za akcje więcej niż w ostatnich wezwaniach, czyli 25,5 zł. Na dodatek przetrzymywaniu akcji browaru nie sprzyjają kiepskie prognozy dla branży na obecny sezon.

W środę KPWiG wydała pozwolenie na wycofanie z obrotu akcji spółki. Akcje Okocimia znikną z publicznego obrotu po dwunastu latach notowań. Giełdę opuści browar kontrolujący około 14 proc. krajowego rynku piwa, którego roczne przychody przekraczają 1 mld zł. Z sentymentalnego punktu widzenia wyjście takiej spółki z giełdy to dla niej duża strata. Jednak inwestorzy nie są sentymentalni i nikt po Okocimiu nie będzie płakał.

Wycofanie spółki z giełdy było pewne od wielu miesięcy. Szefowie Carlsberga, głównego akcjonariusza Okocimia, nie ukrywali, że po przystąpieniu Polski do UE naturalnym rozwiązaniem byłoby wycofanie Okocimia z GPW. Akcje duńskiego koncernu notowane są już na giełdzie w Kopenhadze. Ale były też inne przesłanki. Status spółki publicznej wiąże się z publikacją informacji, które odkrywają jej strategię. To mogło być niekorzystne dla firmy, która jest po Żywcu i Kompanii Piwowarskiej trzecim graczem na rynku.

Akcje Okocimia już dawno nie należą do rozchwytywanych na giełdzie. Z racji niskiej płynności nie wchodzą nawet do indeksu WIG-Spożywczy, gdzie decydującą rolę odgrywa Żywiec z ponad 29-proc. udziałem. Konkurent Okocimia nie zamierza w najbliższym czasie opuszczać GPW. Choć niewykluczone, że w przyszłości zdecyduje się na podobny krok, bo także posiada inwestora (Heineken) dysponującego pakietem większościowym.

W tej chwili w rękach indywidualnych akcjonariuszy znajduje się nieco ponad 1 proc. akcji Okocimia. Z pewnością nie wszyscy zdążą pozbyć się posiadanych papierów przed zawieszeniem ich notowań. Będą mogli to zrobić poźniej. Obecnie spółka przygotowuje projekt, który umożliwiałby pozbycie się akcji browaru po wycofaniu z obrotu publicznego. W grę wchodzi m.in. skup poprzez biura maklerskie. Prawdopodobnie Carlsberg zdecyduje się zaoferować pozostałym akcjonariuszom polskiego browaru 24-25 zł za akcję, czyli cenę zbliżoną do obecnego kursu.

Sądząc po wynikach, jakie Okocim prezentuje w tym roku, i perspektywach na ten sezon, inwestorzy nie powinni zwlekać ze sprzedażą walorów browaru. Już pierwszy kwartał sygnalizował, że może to być trudny rok dla spółki — strata netto jednego z największych w kraju producentów piwa przekroczyła 29 mln zł. Na kokosy nie można liczyć także w II i III kwartale, które są zawsze najlepszym okresem dla branży. Jednak w tym roku wszystko może pokrzyżować kiepska pogoda, która nie wpływa na wzrost sprzedaży piwa. Plany na 2004 rok zakładały wzrost sprzedaży o 7 proc. i osiągnięcie zysku operacyjnego na poziomie 50 mln zł. Pierwsze tygodnie lata i słaba sprzedaż piwa mogą sugerować, że były to dość optymistyczne założenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Okocim: nie warto już przetrzymywać akcji