Ostatni tydzień kwartału zaczął się od uderzenia popytu

Włodzimierz Uniszewski
25-03-2008, 17:44

Europejskie giełdy jako ostatnie wznowiły pracę po świątecznej przerwie i miały do nadrobienia spore zaległości.

Już czwartkowe wysokie zamknięcie amerykańskich indeksów zapowiadało lepsze czasy dla byków. Przez świąteczny weekend przybywało w USA zwolenników poglądu, że po serii interwencji Rezerwy Federalnej (Fed) najgorsze minęło i przyszedł wreszcie czas na kupno nie cieszących się ostatnio powodzeniem akcji. Zaczęły być one postrzegane jako relatywnie atrakcyjne w stosunku do mocno rozchwianych i drogich surowców oraz oprocentowanych poniżej inflacji obligacji skarbowych.

Jako pierwsze zareagowały na tę zmianę nastrojów rynki azjatyckie, pracujące w piątek i poniedziałek w normalnym rytmie. Solidne wzrosty tamtejszych indeksów świadczyły o przekonaniu, że poświąteczna sesja w USA przyniesie kontynuację zwyżki. Nadzieje azjatyckich graczy spełniły się¸ gdyż poniedziałkowa sesja za Atlantykiem przebiegła pod całkowitą kontrolą popytu.

Kolejna szarża byków na Wall Street nie pozostawiła wyboru europejskim inwestorom – rynki były skazane na wzrost, jedynie jego wielkość była kwestią otwartą. Na początku sesji dominowały wzrosty rzędu 2-3 proc., a przewaga popytu była bezdyskusyjna. Wig20 wystrzelił aż 4 proc. do góry, ale należy pamiętać, że dla niego punktem odniesienia był mocno zaniżony poziom z czwartkowego fiksingu.  

Mimo optymizmu siła kupna nie była dostatecznie duża, by przepchnąć indeks przez linię ważnego oporu w rejonie 2950 pkt. Biegnie tam średnia z 45 sesji, nad którą Wig20 po raz ostatni znajdował się na początku grudnia. Zbyt silna była obawa, że możliwa po tak znacznym i szybkim wzroście korekta w USA ochłodzi nastroje. Czekano przede wszystkim z niepokojem na dane o poziomie optymizmu amerykańskich konsumentów, którzy nie mieli ostatnio zbyt wielu powodów do radości z powodu taniejących domów i drożejącej żywności oraz energii. Wcześniej inwestorzy poznali dane o cenach domów w USA. Spadek w skali roku wyniósł w 20 metropoliach prawie 11 proc., a w całym kraju – 11,4 proc. Po raz pierwszy oba indeksy zmalały r./r. o dwucyfrowy odsetek.  Ceny nadal spadają i prawdopodobnie tempo tego spadku osiągnie dno na poziomie 15-20 proc. Dzisiaj jednak te dane nie spowodowały pogorszenia nastrojów, gdyż były zbliżone do prognoz.

Dopiero publikacja wskaźnika optymizmu Conference Board zachwiała indeksami, gdyż jego spadek znacznie przekroczył prognozę. Wig20 zbliżył się niebezpiecznie do linii 2900 pkt. Korekta okazała się jednak krótkotrwała i podaży nie udało się przejąć kontroli nad rynkiem. Końcówka notowań przyniosła kolejną falę kupna i Wig20 zakończył dzień blisko maksimum, zyskując 4 proc. Bezkonkurencyjny okazał się Prokom z przekraczającym 8 proc. zyskiem. Przez dłuższy czas liderem było Pekao, którego wiceprezes zapowiedział wzrost depozytów i kredytów korporacyjnych. Duże natomiast rozczarowanie przeżyli akcjonariusze Biotonu. Jego akcje nie zmieniły wartości po informacji o problemach z przejęciem pełnej kontroli na ukraińską spółką Indar.

Zarządzający globalnymi funduszami mają obecnie wyjątkowo dużo gotówki w portfelach, a bliski koniec kwartału będzie zachęcał ich do zakupów. Jest prawdą, że skala zagrożeń dla amerykańskiego rynku akcji jest ogromna – od dalszej deprecjacji domów po ryzyko implozji wspomaganego nieprzejrzystymi derywatami systemu kredytowego. Niemniej poziom pesymizmu była ostatnio równie duży, więc ciągłe odgrzewanie znanych już obaw i zagrożeń nie wniesie wiele nowego do analizy sytuacji. Z kontrariańskiego punktu widzenia wysoki poziom strachu lub optymizmu tłumu jest ważną przesłanką analityczną.

W ubiegłym tygodniu poziom inwestorów deklarujących się jako byki osiągnął w USA wartość 31 proc. To rekordowo niski odsetek. Wartość poniżej poziomu 35 proc. sygnalizuje krańcowy pesymizm i zapowiada odwrócenie tendencji. Tuż przed wielkim wiosennym odbiciem w 2006 r. poziom ten wyniósł 36 proc. Także liczba niedźwiedzi była w ub. tygodniu rekordowo wysoka:  45 proc. To także poziom ekstremalny. Ponadto pesymizm autorów biuletynów inwestycyjnych jest również rekordowy. Indeks opracowany przez Marka Hulberta wyniósł wczoraj minus 22,5 proc. Wskaźnik ten mimo wyraźnej poprawy na rynku akcji niemal nie drgnął, co dowodzi istnienia nadal głębokich pokładów pesymizmu. To zwiększa prawdopodobieństwo, że obecna fala zwyżkowa będzie miała większy zasięg, niż wydaje się obecnie większości inwestorów.

 

 


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Ostatni tydzień kwartału zaczął się od uderzenia popytu