Ostatnia szansa na korzystny zakup auta do firmy

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Kup samochód na firmę jeszcze w tym roku, aby zyskać korzystniejszy odpis amortyzacyjny. Jeśli się spóźnisz, możesz sporo stracić.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego warto pomyśleć o kupnie auta do firmy jeszcze w 2022 r.
  • jak zmienią się odpisy amortyzacyjne pojazdów

Ostatnia szansa na korzystny zakup auta do firmy

opublikowano: 04-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Kup samochód na firmę jeszcze w tym roku, aby zyskać korzystniejszy odpis amortyzacyjny. Jeśli się spóźnisz, możesz sporo stracić.

Pod pretekstem dbałości o ekologię niebawem zmienią się w Polsce zasady amortyzacji osobowych samochodów firmowych. Uprzywilejowane podatkowo mają być pojazdy niskoemisyjne, ekologiczne, zaś standardowe stracą fiskalne preferencje. Finalnie ma do tego dojść dopiero w 2026 r. lecz odległy termin zmian jest złudny. Z uwagi na 5-letnie terminy amortyzacji pojazdów, słuszną decyzją będzie ich zakup jeszcze w tym roku – by wykorzystać obecne, korzystniejsze od nowych, zasady amortyzacji.

Ważna emisja CO2

Ograniczenie limitów amortyzacji powoduje zmniejszenie kosztów uzyskania przychodów, a więc generuje wyższy podatek dochodowy do zapłacenia. Zmiany w amortyzacji wprowadza ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych.

– Obecnie limit amortyzacji osobowego samochodu firmowego wynosi 150 tys. zł. 2022 jest ostatnim rokiem, w którym przedsiębiorca będzie mógł skorzystać z takiego pułapu odpisów amortyzacyjnych od samochodów firmowych, jeżeli chce mieć pewność co do zaplanowanego budżetu – wskazuje Damian Kuszewski, ekspert podatkowy w kancelarii Russel Bedford Poland.

Zdążyć przed zmianami:
Zdążyć przed zmianami:
Przedsiębiorcy mają już tylko kilka miesięcy, aby kupić auto do firmy i skorzystać z pełnego odpisu amortyzacyjnego.
Adobe Stock

Zgodnie bowiem z brzmieniem nowych przepisów, przyszłe limity będą dotyczyły trzech kategorii samochodów, a dodawany jest kolejny wyznacznik, jakim jest emisja CO2, który ma faworyzować samochody niskoemisyjne. Od 2026 r. limity odpisów amortyzacyjnych będą wynosiły 225 tys. zł, 150 tys. zł i 100 tys. zł (szczegóły w ramce).

Damian Kuszewski podkreśla, że korzystanie z wymienionych pułapów odpisów uzależnione będzie od poziomów emisji CO2, które będą określone na podstawie danych zawartych w centralnej ewidencji pojazdów.

Słabe zachęty

W uzasadnieniu do ustawy wskazano, że nowe rozwiązania mają na celu dostosowanie przepisów do regulacji unijnych i określenie przepisów krajowych odnośnie zasad amortyzacji pojazdów niskoemisyjnych.

– Jednak przyglądając się zawartym w ustawie rozwiązaniom, można dojść do wniosku, że efekt może być odwrotny do zamierzonego, czyli nowe regulacje wcale nie zachęcą do nabywania pojazdów ekologicznych a wręcz mogą do nich zniechęcić. Po pierwsze, zasady te nie wprowadzają korzystniejszych rozwiązań dla takich pojazdów niż obowiązujące obecnie. Dodano dodatkowe rozróżnienie dla samochodów o wyższej emisji niż założone 50 g na kilometr, obniżając wysokość możliwych do odliczenia kosztów amortyzacji. Stanowi to więc formę „odstraszenia” od tych pojazdów niż zachęcenia do wybrania bardziej ekologicznych. Warto pamiętać, że taka forma zachęcania nie zawsze wywiera równie skuteczny efekt co po prostu dodatkowe ulgi – stwierdza Damian Kuszewski.

Jego zdaniem nowa konstrukcja przepisów zdaje się nie uwzględniać zmian na rynku samochodowym oraz podejścia podatników do wydatków. Jego zdaniem można pochwalić ustawodawcę za zapewnienie przedsiębiorcom odpowiedniego czasu na przygotowanie własnych flot samochodowych do zmiany przepisów, co nie jest w ostatnim czasie normą. Nie należy jednak pomijać istotnej wady takiego rozwiązania.

– Biorąc pod uwagę wyższe ceny samochodów elektrycznych, napędzanych wodorem czy niskoemisyjnych, w porównaniu z różnicami w możliwości odliczania amortyzacji, może się okazać, że przedsiębiorcy bardziej opłaca się kupić tani, używany samochód wysokoemisyjny. Doprowadzić to może do wzrostu udziału tego rodzaju pojazdów na polskich drogach – uważa Damian Kuszewski

Dodaje, że jeżeli prawo podatkowe ma stanowić wsparcie w propagowaniu ekologicznego podejścia do samochodów oraz promować elektromobilność, dużo skuteczniejszym wydaje się skorzystanie z zachęt podatkowych do nabywania takich pojazdów, a nie zniechęcanie do silników spalinowych.

Nowe eko limity

225 tys. zł - w przypadku samochodu osobowego będącego pojazdem elektrycznym oraz samochodu osobowego będącego pojazdem napędzanym wodorem

150 tys. zł - w przypadku samochodu osobowego, którego emisja CO2 z silnika spalinowego wynosi mniej niż 50 g na kilometr

100 tys. zł - w przypadku samochodu osobowego, którego emisja CO2 z silnika spalinowego na kilometr wynosi 50 g lub więcej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.