Paweł Piwowar nie chce mieć gabinetu

Aneta Królak
11-01-2002, 00:00

ocenia Jacek Utko*

Praca w otwartym planie wydaje się cechą charakterystyczną firm zajmujących się informatyką. Wyjątku nie stanowi również Oracle, którego prezes nie ma własnego gabinetu, a miejscem spotkań z gośćmi i klientami są różnej wielkości sale konferencyjne.

Paweł Piwowar, prezes Oracle, przyznaje, że w poprzedniej siedzibie pracownicy zajmowali oddzielne pokoje. Decyzja, żeby ten stan rzeczy zmienić, nie została odgórnie narzucona, ponieważ firma nie ma lobalnej polityjki dotyczącej urządzania biur. Był to jego własny pomysł i, jak twierdzi, nie został przyjęty bez oporów. Aby jednak poprawić samopoczucie pracownikom, którzy woleli podzieloną przestrzeń biura, co jakiś czas przeprowadzane są tzw. ankiety zadowolenia. Dzięki zawartym w nim uwagom dokonywane są poprawki wynikające z potrzeb pracowników, m.in. wyznaczono przestrzeń, w której nie można prowadzić rozmów przez telefon komórkowy.

Polska siedziba Oracle jest jedynym biurem w Europie, w którym menedżment pozbawiono gabinetów. Prezes przyznaje, że nawet w Stanach Zjednoczonych i Skandynawii przynajmniej szefowie i programiści mają swoje pokoje. W polskim biurze wyjątkową osobą jest jedynie szef personalny, który z racji wykonywanej pracy — nalicza pensje — jest oddzielony szklanymi ścianami od pozostałych pracowników.

Prezes Oracle jest przekonany, że większość szefów spółek rzadko korzysta ze swoich gabinetów, więc nie są im niezbędne do pracy. Siedzenie przy wielkim biurku w wielkim gabinecie traktuje jako niepotrzebny element kreowania menedżerskiego autorytetu. Niechęć młodych menedżerów do zamkniętych gabinetów Paweł Piwowar wiąże ze startem ich kariery, kiedy to — w zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej — nie biurko, ale aktywne działanie przynosiło wymierne efekty.

Osoby nie wtajemniczone mogą mieć problem z odnalezieniem biurka prezesa, ponieważ wszystkie wyglądają jednakowo. Wskazówką są niewielkie plakietki z nazwiskiem osoby korzystającej z danego miejsca. Jak zapewnia prezes, to ułatwienie wprowadzono z myślą o gościach z zagranicznych oddziałów firmy.

Przy biurku Pawła Piwowara nie ma zbyt wielu osobistych elementów. Nie zabrakło oczywiście zdjęcia żony i córki. Intrygującym rekwizytem jest niemiecki hełm, który trzyma na wypadek potrzeby... zabarykadowania się i ostrzeliwania.

* grafik, architekt, dyrektor artystyczny „Pulsu Biznesu”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aneta Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Paweł Piwowar nie chce mieć gabinetu