Oviedo, stolica regionu, to jedno z najpiękniejszych i najelegantszych miast Hiszpanii
Asturyjczycy chętnie powtarzają, że ich kraj nie jest północą Hiszpanii, tylko południem Anglii.
— Szczycą się celtyckimi korzeniami. Prawdziwymi czy wyimaginowanymi, do końca nie wiadomo — mówi Olgierd Budrewicz, znany pisarz i podróżnik.
Jego słowa przyszły mi na myśl, kiedy w miasteczku Cangas de Onis zobaczyłam gaiteros, młode dziewczęta w strojach ludowych, grające na instrumencie podobnym do dud. Piskliwe dźwięki do złudzenia przypominały muzykę irlandzką.
Księstwo Asturii to legendarna kraina. Każde hiszpańskie dziecko uczy się w szkole o królu Pelayo i bitwie pod Covadongą. Arabowie nigdy nie zdobyli tego skrawka Półwyspu Iberyjskiego, tu był bastion oporu przeciwko islamowi. Arystokracja wizygocka pod wodzą Pelaya stoczyła w 722 r. zwycięską bitwę z muzułmanami pod Covadongą. Z tego miejsca zaczęła się rekonkwista, stopniowe wydzieranie Arabom podbitych terytoriów. Olgierd Budrewicz opowiada, że po zamachu terrorystycznym w Madrycie na murach asturyjskich miast pojawiły się napisy: „Pelayo, bądź gotów!”.
Nowsza legenda dotyczy lat hiszpańskiej wojny domowej, która miała tu wyjątkowo dramatyczny przebieg. Po krwawych walkach prawie 20 tys. żołnierzy republikańskich dostało się do niewoli. Na jednym ze wzgórz Oviedo stoi — tak jak w Rio de Janeiro czy Lizbonie — ogromna figura Chrystusa z rozłożonymi rękami. W nocy podświetlona. Zbudowali ją z betonowych bloków republikańscy jeńcy wojenni.
Święta chusta
Ponieważ w czasie najazdu arabskiego Asturia była przyczółkiem chrześcijaństwa, zachowały się tu najstarsze i najciekawsze kościoły na Półwyspie Iberyjskim. Stoją na obrzeżach Oviedo od ponad tysiąca lat. San Julian de los Prados, San Miguel de Lillio i Santa Maria del Naranco — trzy preromańskie kościoły wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Stoją samotnie na zielonych łąkach, w tajemniczym, zamglonym pejzażu. Robią niezwykłe wrażenie.
Podobnie jak romańska katedra San Salvador, mieszcząca panteon władców Asturii. W kaplicy Camara Santa, zbudowanej przeszło tysiąc lat temu przez króla Alfonsa Cnotliwego, przechowywana jest jedna z najważniejszych, obok Całunu Turyńskiego, relikwii chrześcijaństwa — sudarium z Oviedo. Splamiona krwią szarobiała lniana chusta, którą zakryto twarz Jezusa, kiedy zdejmowano go z krzyża i z którą złożono go do grobu. Pokazywana jest uroczyście wiernym tylko raz w roku — w Wielki Piątek.
Ryszard Kapuściński kilkakrotnie odwiedzał Asturię i zachował o niej jak najlepsze wspomnienia.
— Piękny kraj. Przypomina nasze Podkarpacie. Góry, strumienie, jodły i świerki. Północ, czyli Zielona Hiszpania, jest zupełnie niepodobna do spalonego słońcem południa. A Oviedo to piękne europejskie miasto. Niestety, niewielu ludzi w ogóle wie o jego istnieniu — opowiadał z entuzjazmem.
Pod koniec października wręczana jest w Oviedo Nagroda Księcia Asturii. Autor „Cesarza” dostał ją w 2003 r.
Na tę imprezę akredytowanych jest 800 dziennikarzy. Przyjeżdża następca tronu, książę Filip, przyjeżdża także królowa Zofia. Sympatyczni, skromni, żadnej pompy. Nie mają w Oviedo własnej rezydencji, zatrzymują się w hotelu Reconquista.
Bywa tu także księżna Asturii. Letizia Ortiz, przyszła królowa Hiszpanii — niegdyś dziennikarka, uczestniczka letnich warsztatów, które polski pisarz prowadził w Eskurialu — pochodzi z Oviedo. Podobnie jak Fernando Alonso, mistrz świata Formuły 1. Cała Hiszpania szaleje na jego punkcie, ale Asturyjczycy szczególnie.
Nieskromne pomniki
Z kilku względów Oviedo mogłoby trafić do Księgi Rekordów Guinnessa. Po pierwsze, aż 110 ulic przeznaczono wyłącznie dla pieszych. Prawie całe Stare Miasto jest zamknięte dla ruchu kołowego. Można w ciszy i spokoju spacerować w plątaninie wąskich uliczek, podziwiać rozległe place, fontanny, gotyckie kościoły i barokowe pałace.
Po drugie, z powodu liczby pomników. Jest ich w Oviedo ponad sto i wciąż przybywa. Pomnik mleczarki z osiołkiem objuczonym bańkami, sprzedawczyni czekolady, Cyganki z koszem, woziwody, fotografa ze staroświeckim aparatem na trójnogu, dziewczynki czytającej książkę, damy w staroświeckiej sukni.
Obok tych zacnych i skromnych pomników — gromady golasów. Na centralnym Plaza de Escandalera króluje monstrualnej tuszy naga kobieta z dzieckiem na ręku — „Macierzyństwo” Fernanda Botero. Kilka kroków dalej grupa barczystych mężczyzn i kobiet, jak ich Pan Bóg stworzył. Ulubiony pomnik mieszkańców Oviedo stoi na Plaza de Porlier, niedaleko katedry. Przedstawia starszego mężczyznę z solidnymi walizami i kuframi. Emigranta. Wspomnienie czasów, kiedy z biednej Asturii tysiące ludzi wyemigrowały do Ameryki za chlebem. Ten z pomnika widocznie wrócił na starość do kraju.
Jeszcze jedna ciekawostka — Woody Allen z brązu, w skali 1:1. Przechadza się nonszalancko środkiem pasażu z rękami w kieszeniach, w okularach i wymiętej marynarce.
Sposób nalewania cydru
Asturyjska kuchnia jest świetna i bardzo urozmaicona. Z jednej strony ryby i owoce morza z wybrzeża. Z drugiej — szynki, mięsiwa, dziczyzna i sery z regionów górskich. Serów mają ponad 40 gatunków, niekwestionowanym królem jest cabrales z mleka krowiego, owczego i koziego. Za narodowe danie uchodzi fabada, gulasz z białej fasoli, mięsa i kiełbasek. Desery mają raczej solidne niż wykwintne: na przykład ryż na mleku czy naleśniki: z orzechami (casadielles) i z miodem (frixuelos). A wszystko to zakrapiane typowym asturyjskim trunkiem — cydrem, czyli jabłecznikiem. Nalewa się go — bardzo niewiele, tylko na jeden łyk — z butelki trzymanej w ręce wysoko podniesionej do góry. Cydr ma trafić do szklanki spieniony, z bąbelkami. Wypija się go jednym haustem. Inaczej nie smakuje.
