Pesymistyczny jak polska firma

opublikowano: 16-05-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Nastroje polskich przedsiębiorców zwykle są prawie najgorsze na świecie, a publikowane wyniki gospodarki są jednymi z lepszych. Niestety, teraz pesymiści mogą mieć rację.

Jak się ma polska gospodarka? Większość odpowie „bardzo źle”. I odpowiada tak już od kilku lat. Tymczasem w globalnych danych gospodarczych Polska często wypada bardzo dobrze, niekiedy najlepiej na świecie. Przykład? Na stronie tradingeconomics.com w indeksie „business confidence” Polska jest trzecia od końca wśród kilkudziesięciu krajów. W danych o produkcji przemysłowej nasz kraj jest 12. na świecie, wyprzedzają go Litwa i Arabia Saudyjska, ale też tak egzotyczne kraje, jak Mauretania czy Rwanda. Pod względem wzrostu PKB jesteśmy w pierwszej 30 na świecie i 13 w Europie.

Kondycja dobra, nastroje złe

- W ankietach biznesowych Eurostatu Polska jest permanentnie na jednym z ostatnich miejsc w UE we wszystkich ważnych obszarach działalności gospodarczej, czyli przemyśle, usługach, budownictwie i sprzedaży detalicznej. Wyniki ankiet są powtarzalnie bardzo negatywne i biegunowo odległe od późniejszych rzeczywistych danych gospodarczych. Polska jest z reguły na czele lub w ścisłej czołówce krajów Unii Europejskiej zwłaszcza w obszarach: przemysł, budownictwo, sprzedaż detaliczna. Wzrost PKB w Polsce w latach 2020-22 był dużo wyższy od średniej dla strefy euro, a dwuletni wzrost produkcji przemysłowej był jednym z najwyższych na świecie - uważa Andrzej Betlej, prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelData, który zaobserwował to zjawisko śledząc ważne dla branży turystycznej dane o nastrojach konsumentów.

Z tą opinią zgadza się Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

- Firmy w ubiegłym roku miały najwyższy w historii wynik finansowy oraz rekordowe wskaźniki płynności finansowej, w tym nadwyżkę depozytów nad kredytami. Pomimo potężnych zawirowań gospodarczych koniunktura gospodarcza i popyt jest bardzo silny. Dlatego bieżąca sytuacja polskiej gospodarki, zwłaszcza na tle większości krajów UE, jest znacznie lepsza. Rzeczywiście same nastroje nie odzwierciedlają w sumie dobrej kondycji sektora przedsiębiorstw – mówi Paweł Borys.

Nie liczy się wskaźnik, tylko odchylenie

W prawdziwość tej tezy powątpiewa Ignacy Morawski, główny ekonomista “Pulsu Biznesu”.

- Nie dostrzegłem, by ten problem był gdziekolwiek w analizach ekonomicznych uznawany za istotny. Indeksy koniunktury są zwykle analizowane nie przez pryzmat poziomu, ale odchylenia od średniej. Innymi słowy, z punktu widzenia oceny koniunktury ważne jest jak się zmienia indeks nastrojów, a nie jaką ma wartość. Możliwe, że polskie firmy są bardziej pesymistycznie nastawione do rzeczywistości, tego bym nie wykluczał. Trzeba by do tego zrobić bardziej systemową analizę, sama wartość wskaźników koniunktury nie musi tego potwierdzać – uważa Ignacy Morawski.

I on przyznaje jednak, że coś jest na rzeczy.

- W ostatnich miesiącach indeksy nastrojów, zarówno firm jak i konsumentów, mocno spadły w reakcji głównie na inflację oraz wojnę. Jednocześnie wszelkie wskaźniki aktywności gospodarczej są bardzo wysokie. Widać rozjazd między zmianą indeksów, a zmianą wskaźników realnej aktywności gospodarczej. Dlaczego tak się dzieje? Nie mam dobrej odpowiedzi. I - jak widzę na rynku - inni ekonomiści też nie mają – mówi Ignacy Morawski.

Szybkie statystyki - to dobrze czy źle?

Według Andrzeja Betleja na negatywny obraz polskiej gospodarki wpływa też termin publikacji danych.

- Polska jest wśród krajów, które jako pierwsze podają informacje makroekonomiczne. Gdy sytuacja się pogarsza, media o tym trąbią. Gdy potem kolejne kraje publikują dane gorsze od Polski, nikt już o tym nie mówi – mówi Andrzej Betlej.

- Co do terminu publikacji danych, to Chiny publikują je jeszcze wcześniej niż Polska, a chyba nie można powiedzieć, że jest to kraj ogarnięty pesymizmem – ripostuje Ignacy Morawski.

Poznaj program konferencji “Odpowiedzialność członków zarządu”, 30-31 maja, Warszawa >>

Pesymizm - realizm - działanie - efekt

Z tezą, że polskie firmy są zbyt pesymistyczne, nie zgadza się Rafał Baniak, prezes Pracodawców RP. Jego zdaniem to dzięki czujności polskie firmy radziły sobie w trudnych czasach lepiej od innych.

- Skuteczna reakcja na kryzys zaczyna się od prawidłowej diagnozy sytuacji. Dostrzeżenie ogromnej skali wyzwania uruchamia w firmach procesy dostosowawcze, budzi kreatywność i angażuje do zwiększonego wysiłku. Polskie firmy trafnie rozpoznają kryzysy, nie są zbyt pesymistyczne, tylko realistyczne, wygrywają w trudnych czasach z zagraniczną konkurencją właśnie dzięki adekwatnej diagnozie i szybkiej i zdecydowanej reakcji, poszukiwaniu w każdym wyzwaniu również szans a nie tylko problemów. To istota przedsiębiorczości - podkreśla Rafał Baniak.

W ostatnich latach wystąpiło tak duże nagromadzenie kryzysów, że obawia się on o zdolność adaptacji do kolejnych.

– Pandemia, lockdown, zerwane łańcuchy dostaw, chaotycznie stanowione prawo rodzą ogromną niepewność, skutkują rekordowo niską stopą inwestycji w latach 2020-21 – mówi prezes Pracodawców RP.

Najgorsze jeszcze przed firmami

Uważa, że nadchodzą jeszcze trudniejsze czasy.

- Wielkim wyzwaniem stało się zaplanowanie procesu inwestycyjnego i jego zwrotu. Wojna zwiększyła niepewność, uderzyła w polską czy niemiecką gospodarkę relatywnie mocniej niż w kraje mniej związane handlowo z Rosją i Ukrainą. Przekucie tego kryzysu w konkurencyjny sukces może się po prostu nie udać - obawia się Rafał Baniak.

Jego zdaniem tym razem przedsiębiorcy będą zostawieni samym sobie.

– Polska gospodarka trzyma się mocno dzięki stymulacji konsumpcji i redystrybucji dochodów w kierunku grup ludności o niskiej skłonności do oszczędzania. Nastroje np. wg szybkiego monitoringu NBP są gorsze niż w pandemii, a rząd nie ma dziś osłon i tarcz dla biznesu, także NBP nie ufunduje kolejnego wsparcia na 150 mld zł, gdy inflacja jest dwucyfrowa. Deregulacja powinna stać się priorytetem polityki gospodarczej rządu – zaznacza Rafał Baniak.

Także według prezesa PFR najbliższe dwa lata będą wyzwaniem.

- Na nastroje przedsiębiorców w ostatnich dwóch latach wpływa bardzo trudne otoczenie pandemii i wojny. Przyniosły recesję, lockdowny, problemy w łańcuchach dostaw, wzrost cen komponentów czy energii. Przedsiębiorcy potrzebują przewidywalności, a ta pojawi się, gdy ryzyko pandemii, wojny, wzrostu cen surowców zniknie, a inflacja i stopy procentowe się ustabilizują. To powinno nastąpić w perspektywie dwóch lat – przewiduje Paweł Borys.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane