W miniony weekend Zjednoczona Prawica zaprezentowała „Polski Ład”, w którym zapowiedziała gazyfikowanie obszarów, które nie są podłączone do ogólnopolskiej sieci gazowej. Inicjatywa nie jest jednak nowa, a grupa PGNiG, narodowy sprzedawca gazu, prowadzi takie inwestycje od lat.
- W samym pierwszym kwartale 2021 r. uzyskaliśmy koncesje na budowę 13 stacji regazyfikacyjnych LNG (skroplony gaz ziemny – red.) – powiedział Arkadiusz Sekściński, wiceprezes PGNiG, w trakcie czwartkowej konferencji poświęconej wynikom finansowym.
Nowe stacje powstają głównie w północno-wschodniej części kraju, która najbardziej ich potrzebuje, ze względu na brak sieci gazociągów. Łącznie Polska Spółka Gazownictwa, należąca do grupy PGNiG, ma już 68 takich stacji, a PGNiG ma ich dwie.
- Docelowo, do końca tego roku będziemy mieć 80 stacji regazyfikacyjnych LNG. Niezależnie od tego naszym priorytetem jest rozwój sieci gazowniczej i przyłączanie nowych odbiorców – mówił Arkadiusz Sekściński.

PGNiG ma za sobą bardzo dobry kwartał. Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej grupy PGNiG wyniósł 1,74 mld zł, wobec 779 mln zł rok wcześniej. Gazowniczej grupie sprzyjały czynniki makroekonomiczne i pogoda.
- Wzrosła cena gazu i ropy, co wsparło wyniki segmentu wydobywczego, który wygenerował 40 proc. naszego zysku EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja – red.). Ponadto pomogła nam zimna zima. Temperatura w pierwszym kwartale była średnio o 2,8 stopnia niższa niż przed rokiem, a to duża różnica. To się przekłada na wolumeny sprzedaży i dystrybucji – tłumaczył Przemysław Wacławski, wiceprezes PGNiG.
Poprawę widać więc w przychodach (wzrost o 6 proc., do 14,5 mld zł) i w rekordowym zysku EBITDA (wzrost o 63 proc., do 3,4 mld zł).
Na poprawę wyników wpływ miało również rozwiązanie odpisów, m.in. aktualizujących majątek trwały (+0,27 mld zł) i zapasy gazu (+255 mln zł).