PGZ nie chce być jak muzeum techniki

opublikowano: 31-01-2019, 22:00

Szef grupy zaczął od „rozbrajania min”. Teraz szykuje strategię i plan inwestycji, m.in. w wymianę starych maszyn

W ciągu ostatnich trzech lat Polską Grupą Zbrojeniową (PGZ) kierowało już czterech prezesów. Od września 2018 r. zarządza nią Witold Słowik. Już kilka tygodni po powołaniu w mediach zaczęły pojawiać się sygnały o planach jego odwołania lub rezygnacji ze stanowiska. Prezes zapewnia jednak, że nigdzie się nie wybiera.

Witold Słowik zarządza PGZ prawie cztery miesiące. Chce, by grupa skupiła
się na produkcji obronnej, a należące do niej podmioty z rynku cywilnego
zmieniły właściciela.
Zobacz więcej

PRZEGRUPOWANIE SIŁ:

Witold Słowik zarządza PGZ prawie cztery miesiące. Chce, by grupa skupiła się na produkcji obronnej, a należące do niej podmioty z rynku cywilnego zmieniły właściciela. Fot. Marek Wiśniewski

— Praca w PGZ jest dużym wyzwaniem. Wcześniej, kiedy byłem wiceministrem rozwoju, myślałem, że trudniejszych zadań do wykonania już nie ma. Myliłem się, praca w PGZ jest trudna i wymagająca, ale ja lubię trudne i ambitne zadania. Zaczęliśmy od „rozbrajania min”. Musieliśmy na przykład rozwiązać problemy związane w realizacją kontraktu na Pioruny, czyli zestawy przeciwlotnicze produkowane przez zakłady Mesko — mówi Witold Słowik.

Dostawy miały rozpocząć się w 2017 r., ale opóźniały się. Podczas testów okazało się też, że niektóre rakiety mają problemy techniczne. Wartość kontraktu opiewa na ponad 900 mln zł, a problemy z dostawami zwiększały ryzyko wypowiedzenia umowy przez Ministerstwo Obrony Narodowej (MON). Dostawca musiałby wówczas zapłacić kary w wysokości 20 proc. wartości umowy, a PGZ także poniosłaby straty, narażając się na zachwianie płynności i pogorszenie notowań w instytucjach finansowych. To zaś utrudniłoby grupie dostęp do kapitału na bieżącą działalność, restrukturyzację i rozwój.

Kłopoty z kontraktem udało się jednak zażegnać. Po dopracowaniu technologii pierwsza partia zestawów z Meska trafiła do polskiej armii, a PGZ liczy, że w przyszłości będą one jednym z jej produktów eksportowych.

Celem jest Narew

Po rozwiązaniu na starcie problemów nowy zarząd zajął się też przygotowaniem nowej czteroletniej strategii i wdrożeniem kodeksu grupy, który niedawno został przyjęty.

— Chcemy, by PGZ — samodzielnie albo w kooperacji z międzynarodowymi koncernami — była podmiotem pierwszego wyboru dla MON i naturalnym dostawcą kompleksowych rozwiązań dla polskiej armii — mówi Witold Słowik.

Czy plan się powiedzie, okaże się, gdy MON zdecyduje się realizować program Narew, dotyczący dostaw przeciwlotniczego systemu rakietowego krótkiego zasięgu. PGZ zakłada, że będzie głównym dostawcą gotowego systemu, wspartego technologią partnera z zagranicy. Chodzi o rakiety i system wyrzutni. Z informacji „PB” wynika, że udziałem w programie zainteresowani są dostawcy z wielu krajów. Pojawiają się obawy, że gros produkcji koncerny zagraniczne będą wykonywać w swoich zakładach i nie zgodzą się przekazać do Polski żadnej z kluczowych technologii.

Wspólne zakupy

Przygotowując się do realizacji ważnych dla Polski programów obronnych, PGZ zakłada pogrupowanie spółek w dywizje produktowe oraz konsolidację zakupów energii i materiałów. Obecnie pochłaniają one około 2,5 mld zł rocznie.

Witold Słowik spodziewa się, że wdrożenie jednolitego systemu zakupów dla całej grupy przyniesie oszczędności. Da je też ujednolicenie systemów IT, księgowania itp.

— Pracujemy nad strategią razem z przedstawicielami spółek grupy oraz związków zawodowych. Zwiększa to szansę, że kluczowe dla przyszłości PGZ zadania rzeczywiście będą zrealizowane — mówi Witold Słowik.

Przygotowuje też plan związany z rozwojem potencjału PGZ. Spółki z grupy muszą bowiem unowocześnić park maszynowy i odbudować potencjał produkcyjny.

— Tworząc PGZ połączono w jednej grupie spółki zbrojeniowe, nie dając im kapitału na rozwój. W efekcie jedynie kilka zakładow takich jak Huta Stalowa Wola, Zaklady Mechaniczne w Tarnowie oraz Fabryka Broni w Radomiu, mające długoterminowe kontrakty dla wojska, mogły wygenerować fundusze potrzebne na inwestycje rozwojowe, a przecież inne podmioty w grupie także ich potrzebują — podkreśla Witold Słowik.

Przykładem są Pionki.

— W Pionkach konieczna jest wymiana starych maszyn na nowe. Koszty inwestycji oceniamy na 300-400 mln zł — mówi Witold Słowik, dodając, że dzięki temu grupa odbuduje pozycję na rynku produkcji prochów wielobazowych. Inwestycji w rozwój parku maszynowego potrzebuje również Nitro-Chem. Załoga firmy pracuje na trzy zmiany, a wytwarzany w niej trotyl jest głównym produktem PGZ dostarczanym na rynek amerykański. Dużych nakładów finansowych do rozbudowy mocy produkcyjnych potrzebują też Zakłady Mechaniczne z Tarnowa oraz PIT-Radwar, czyli centrum technologii radarowych.

Cywile na sprzedaż

PGZ szuka finansowania wielomilionowych inwestycji. Jednym ze źródeł kapitału na restrukturyzację i rozwój zbrojeniowych zakładów mogą być przekształcenia właścicielskie w grupie i sprzedaż firm niezwiązanych z podstawową działalnością. Witold Słowik podkreśla, że PGZ skupi się na core businessie. Dwie stocznie cywilne z grupy Mars już przekazała pod nadzór Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Inne podmioty niezwiązane ze zbrojeniówką także planuje przekazać do tego resortu albo sprzedać Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Prezes spodziewa się, że do końca półrocza 2019 do ARP trafi Stomil. W listopadzie prognozowano też, że z PGZ do Polskiej Grupy Energetycznej zostanie przeniesiony Autosan, jednak na razie będzie on restrukturyzowany w ramach grupy. Autobusowym przedsiębiorstwem zaczął kierować Eugeniusz Szymonik, twórca Mobilisu, który przed laty rozwinął i sprzedał inwestorowi z Izraela. Zrestrukturyzował też niedawno PKS Szczecinek.

— Ma pełne poparcie załogi Autosanu. Pracownicy są przekonani, że tylko on może go zrestrukturyzować. Już w dwa tygodnie od powołania na stanowisko prezesa przedstawił konkretne propozycje — mówi Witold Słowik.

Po restrukturyzacji Autosan ma produkować nawet 200 pojazdów rocznie, a za 5 lat być drugim polskim Solarisem.

PGZ, choć stara się wyłączyć z grupy podmioty niezwiązane ze zbrojeniówką, nie odżegnuje się od realizowania produkcji cywilnej. — Na polskim rynku rośnie zapotrzebowanie na wagony do przewozu węgla, dlatego zamierzamy uruchomić ich produkcję w spółkach PGZ — informuje Witold Słowik.

Program innowacji

Oprócz działań restrukturyzacyjnych oraz inwestycji rozwojowych PGZ realizuje także około 150 projektów innowacyjnych i badawczo-rozwojowych. Jednym z największych jest wart około 1 mld zł program Orlik, dotyczący dostawy systemów bezzałogowych statków powietrznych krótkiego zasięgu. To również program Borsuk, mający na celu opracowanie nowego wozu bojowego piechoty, oraz program Baobab-K, czyli stworzenie systemu minowania narzutowego.

PGZ przygotowuje też nowe projekty. Jednym z najważniejszych jest będący w ostatniej fazie negocjacji z MON system zarządzania walką szczebla batalionu Rosomak BMS dla wojsk lądowych. Samodzielnie albo w kooperacji — krajowej lub międzynarodowej — chce opracować m.in. model nowego czołgu, zaprojektować kutry torpedowe oraz rozwijać kierowane pociski przeciwpancerne.

W finansowaniu prac B+R wymierne wsparcie mogą dać m.in. pieniądze z Europejskiego Funduszu Obronnego. Już w czasie urzędowania Witolda Słowika w resorcie rozwoju trwały prace i rozmowy dotyczące możliwości korzystania przez podmioty zbrojeniowe z funduszy unijnych, np. z instrumentu finansowego Łącząc Europę czy tzw. planu Junckera. Możliwe, że w przyszłej perspektywie, po 2020 r., zbrojeniówka będzie mogła z nich skorzystać.

OKIEM EKSPERTA

Wyborcze priorytety

SŁAWOMIR KUŁAKOWSKI, prezes Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju

Zakłady z Polskiej Grupy Zbrojeniowej potrzebują inwestycji w unowocześnienie parku maszynowego, odbudowę pozycji eksportowej oraz pozyskania zamówień z rynku krajowego. Mamy jednak rok wyborczy, obawiam się więc, że priorytetem polityków nie będzie finansowanie sektora obronnego, lecz różnych programów socjalnych.

OKIEM MENEDŻERA

Konieczne inwestycje

WOJCIECH DĄBROWSKI, prezes PGZ w latach 2013-15

Trudno ocenić plany obecnego prezesa bez odniesienia ich do aktualnej strategii, a tej na razie nie ma. Do tej pory jedyną strategię dla grupy przygotował mój zarząd. Uwzględnialiśmy w niej m.in. inwestycje w Pionkach, bo wymiana parku maszynowego jest tam niezbędna. Mieliśmy nawet zabezpieczone fundusze w resorcie skarbu. Nie wiem, dlaczego inwestycja nie została zrealizowana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu