Pięć scenariuszy po zawetowaniu budżetu UE

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 07-12-2020, 20:00

Wszystko wskazuje na to, że budżet UE zostanie zawetowany. Jakie będą konsekwencje i co będzie dalej - analizuje Ignacy Morawski, główny ekonomista “PB”

W poniedziałek pojawiły się dwie wypowiedzi, z których wynika, jak trudno będzie Polsce osiągnąć w tym tygodniu porozumienie dotyczące budżetu UE z innymi krajami Unii Europejskiej. Ryzyko braku porozumienia jest bardzo duże, ale jednocześnie sądzę, że ryzyko utraty przez Polskę dużej części funduszy europejskich jest wciąż ograniczone. Poniżej przedstawiam możliwe scenariusze rozwoju sytuacji, które opracowałem konsultując się z kilkoma analitykami spraw europejskich.

Premier Mateusz Morawiecki powiedział w poniedziałkowym wywiadzie dla “Pulsu Biznesu”, że rząd chce wywalczyć lepsze warunki budżetowe w przyszłym roku. To dość jasny sygnał, że Polska wraz z Węgrami są gotowe na twarde weto i przedłużenie negocjacji. Wysoki rangą urzędnik UE natomiast powiedział radiu RMF FM, że UE jest gotowa wykluczyć Polskę i Węgry z ogromnego pakietu Next Generation. To sugeruje, że w Brukseli jest duża determinacja, by Polsce i Węgrom nie odpuszczać.

Z konsultacji z kilkoma analitykami śledzącymi uważnie proces polityczny z różnych opcji ideowych wynika, że ocena szans na porozumienie w tym tygodniu waha się między 20 a 80 proc., ze średnią na poziomie 45 proc. To dowodzi skali niepewności i jednocześnie niezbyt dużych szans na szybki układ. Ja bardziej przychylam się do tych głosów, które wskazują, że w tym roku porozumienia nie będzie, ale dojdzie do niego do wiosny.

Najpierw kilka słów przypomnienia, o co toczy się gra. Są trzy istotne elementy negocjacji. Pierwszy to tradycyjne ramy finansowe UE, czyli budżet na lata 2021-27. Polska ma otrzymać z tego źródła około 30 mld zł netto rocznie, już po uwzględnieniu naszych składek. To mniej więcej jedna trzecia inwestycji publicznych w kraju. Drugi element to pakiet Next Generation, zaplanowany na cztery lata. Z tego źródła Polska ma otrzymać około 60 mld zł rocznie. Prawie połowa tej kwoty to będzie pożyczka, którą zwrócimy w latach 2027-58. Reszta to grant, choć niewykluczone, że pokryjemy go częściowo z dodatkowej składki (wtedy na czysto dostaniemy około 20 mld zł rocznie). Bez Next Generation prawdopodobnie nie będziemy w stanie spełnić nowych rygorystycznych wymogów polityki klimatycznej UE. Wreszcie trzeci element negocjacji to nowa regulacja, według której Rada Unii Europejskiej może większością głosów zablokować płatności dla kraju, jeżeli łamie on reguły praworządności. Chcą to zablokować Polska i Węgry, wetując przy okazji inne elementy.

Są dwa skrajne scenariusze dotyczące tych pieniędzy. Pierwszy, optymistyczny, jest taki, że kraje UE dogadują się w tym tygodniu, przyjmują tradycyjne ramy finansowe oraz Next Generation i wszyscy szczęśliwi rozjeżdżają się do domów. Na to jest mniej niż 50 proc. szans, choć pewną nadzieję może dawać fakt, że prezydencja Niemiec nie może sobie pozwolić na wielką porażkę na dwóch frontach – brexitu (negocjacje toczą się równolegle) i budżetu.

Drugi scenariusz, bardzo pesymistyczny, jest taki, że Polska i Węgry zostają wykluczone z pakietu Next Generation, a fundusze z tradycyjnego budżetu zostają dla nich mocno ograniczone. Prawdopodobieństwo tego scenariusza wydaje się wciąż małe, bo niesie łańcuch tak wielu konfliktów i problemów prawnych, że trudno byłoby tutaj je nawet policzyć.

Między tymi scenariuszami jest wiele innych możliwości. Wymienię kilka z nich w porządku od optymistycznych do pesymistycznych, od takich, w których obie strony muszą się ugiąć, do takich, w których ugina się tylko Polska.

Trzeci scenariusz – awantura plus puszczanie oka. W grudniu nie będzie żadnego porozumienia, wszyscy będą głosić, że ich wartości są nadrzędne, ale też puszczą oko, że liczą na porozumienie w ciągu kilku tygodni. Będzie trwała próba sił, gdzie scena polityczna bardziej się zatrzęsie – czy w potrzebujących szybko pieniędzy krajach południa Europy, czy u największego beneficjenta, czyli Polski. Za kilka tygodni dojdzie do porozumienia opartego na deklaracji uszczegóławiającej kryterium praworządności, by ograniczyć je do bardzo wąskich kwestii związanych z wykorzystaniem funduszy UE.

Czwarty scenariusz – kij i marchewka. UE idzie do przodu, zostawiając Polskę i Węgry na boku, ale daje otwarty sygnał, że chce jednak jak najszybciej się dogadać i że jest gotowa na jakieś ustępstwa. UE zdecyduje o rozpoczęciu skomplikowanego prawnie procesu tworzenia pakietu Next Generation w formule pomijającej Polskę i Węgry oraz o rozpoczęciu budżetowania na 2021 r. opartego na prowizorium budżetowym, ale z wyraźnym sygnałem, że wciąż jest pole do kompromisu. To pozwoliłoby rządom Polski i Węgier ogłosić, że walczyły o swoje prawa, ale jednocześnie przystąpić do wszystkich mechanizmów finansowych w spokojniejszej atmosferze po kilku miesiącach.

Piąty scenariusz – kij i płacz. To scenariusz bez żadnych pozytywnych sygnałów wobec Polski i Węgier. Pakiet Next Generation jest tworzony poza oboma krajami, budżet jest przyjęty w formie prowizorium, ale ze znacznie ostrzejszym przekazem wobec obu krajów: już od 2021 r. zaczną być im cięte wypłaty funduszy oparte na kryterium praworządności. To kryterium zostanie przyjęte większością głosów. Będzie to oznaczało bardzo mocne przyciśnięcie obu państw do ściany. W tym scenariuszu zakładam, że to rządy Polski i Węgier będą musiały puszczać oko: walczyliśmy jak lwy, ale zaraz spróbujemy grzecznie poprosić o pieniądze. Niewykluczone, że takie upokorzenie polityczne będzie musiało nieść konieczność zmiany premiera w Polsce.

Dalej jest już tylko trwałe odcięcie Polski i Węgier od dużej części funduszy, zarówno normalnego budżetu, jak też Next Generation. Bezpośrednie konsekwencje gospodarcze takiego scenariusza będą duże, ale jeszcze większe mogą być konsekwencje polityczne. Trudno nawet podliczyć ilość wyzwolonych przez takie decyzje konfliktów. Wiele wskazuje np. na to, że Polska nie będzie w stanie spełnić kryteriów polityki klimatycznej, co samo w sobie uruchamia wiele nowych problemów. Ponadto kraje tworzące Next Generation będą musiały dopisać dług z tego tytułu do swoich bilansów narodowych, co osłabi ich wiarygodność kredytową. Dlatego wciąż uznaję najgorszy scenariusz za najmniej prawdopodobny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane