PKN Orlen wraca do myśli o własnych złożach ropy

Paweł Janas
opublikowano: 08-05-2002, 00:00

PKN Orlen chce na nowo rozpocząć poszukiwania własnych złóż ropy naftowej. Zarząd koncernu uważa, że dobrymi partnerami byliby PGNiG oraz Petrobaltic. Zbigniew Wróbel, szef Orlenu, nie wyklucza też możliwości różnych powiązań kapitałowych z tymi spółkami.

PKN Orlen chce powrócić do nie zrealizowanej kilka lat temu koncepcji uzyskania dostępu do własnych złóż ropy naftowej. Według Zbigniewa Wróbla, prezesa PKN Orlen, do tego przedsięwzięcia potrzebni będą jednak partnerzy, których upatruje w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie oraz Petrobalticu. W przypadku PGNiG chodziłoby tu o spółkę poszukiwawczo-dystrybucyjną, która ma zostać wyodrębniona w procesie restrukturyzacji firmy.

— Powinniśmy połączyć nasze siły i podjąć wspólne działania poszukiwawcze. Łączyć mogą nas nie tylko powiązania biznesowe. Możliwa jest również wzajemna wymiana akcji, wspólne sekurytyzacje czy emisja papierów. Na razie jednak rozmowy na ten temat miały jedynie charakter towarzyski, czekamy bowiem na decyzje MSP dotyczące przyszłości sektora naftowego w Polsce — twierdzi szef Orlenu.

Jego zdaniem, pozyskanie własnych złóż ropy wzmocniłoby pozycję koncernu w obliczu zbliżającej się konsolidacji firm sektora naftowego w Europie Środkowej. Byłoby również jednym z silniejszych (obok włączenia w struktury Orlenu Rafinerii Gdańskiej) argumentów na rzecz uczynienia z PKN Orlen głównego ośrodka takiej konsolidacji.

Koncepcja poszukiwania własnych złóż nie jest nowa. Kilka lat temu bezskutecznie próbowano zorganizować konsorcjum do poszukiwania ropy w Kongo. Wśród firm, które miały brać udział w tym przedsięwzięciu, wymieniano — obok potentata z Płocka — Petrobaltic, KGHM Polska Miedź czy PGNiG. Stefan Geroń, ówczesny szef gazowego molocha, nadal twierdzi, że Orlen w porozumieniu z PGNiG powinien szukać własnych złóż.

— Gdyby udział ropy ze złóż własnych w strukturze ich pozyskiwania wynosił 15-20 proc., to Orlen mógłby częściowo zabezpieczyć się przed nagłymi skokami cen ropy na rynkach światowych — podkreśla Stefan Geroń, obecnie wiceprezes spółki Energopol oraz firmy Golden Gate, od kilku lat myślącej o budowie rurociągu, którym ropa ze złóż kaspijskich miałaby popłynąć do Płocka.

Prezes Wróbel zdaje sobie jednak sprawę, że na świecie nie pozostało zbyt wielu miejsc, gdzie można pozyskać złoża.

— W USA nic interesującego z pewnością już nie znajdziemy. Podobnie jest na Bliskim Wschodzie. Powinniśmy więc szukać na terenie byłych republik radzieckich. Może ponownie w Afryce, ale w sposób bardziej przemyślany — zastanawia się Zbigniew Wróbel.

Niedoszły partner Orlenu w tych poszukiwaniach twierdzi natomiast, że najpewniejszym miejscem jest Kazachstan.

— Działa tam już wiele międzynarodowych koncernów naftowych. Są również Polacy, niestety, wyłącznie jako firmy podwykonawcze. Ze wsparciem PKN Orlen można byłoby pomyśleć o stworzeniu konsorcjum, które powalczyłoby o własne złoża — twierdzi Stefan Geroń.

Okiem eksperta

Brak dostępu PKN Orlen do własnych złóż ropy sprawia, że koncernowi trudno aspirować do roli poważnego gracza na światowym rynku naftowym. Ta sytuacja sprawia, że wyniki tej największej krajowej rafinerii w zbyt dużej mierze zależą od wahań marż rafineryjnych. Pozyskanie własnej ropy z pewnością wpłynęłoby na poprawę sytuacji finansowej koncernu. Wzrosłaby również wycena spółki, co miałoby istotne znaczenie w trwającym trzecim etapie prywatyzacji. W przypadku ewentualnej fuzji z MOL, dostęp do ropy oznaczałby zaś możliwość wykreowania większej wartości dodanej dla obu firm.

Marek Stoń, analityk ING Investment Management

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu