PKP Cargo przytłoczyły skalą inwestycji

opublikowano: 18-03-2018, 22:00

Notowania przewoźnika towarowego załamały się po zapowiedzi podwojenia nakładów inwestycyjnych w 2018 r.

Kapitalizacja spółki spadła o jedną piątą, czyli około 550 mln zł, a jej wskaźnik cena/ wartość księgowa obniżył się do 0,64 — to wartość, która zwykle charakteryzuje firmy będące już w poważnych tarapatach lub zbliżające się do punktu krytycznego.

Tymczasem na koniec w 2017 r. w bilansie grupy widniało 770 mln zł środków pieniężnych, zysk netto w 2017 r. wyniósł 82 mln zł, a w samym czwartym kwartale 29,9 mln zł. To jednak o 30 proc. mniej od oczekiwań analityków i o ponad połowę mniej niż rok wcześniej. Skorygowany wynik EBITDA w IV kwartale wyniósł 178 mln zł i również znacząco odbiegał od prognoz analityków. To jednak nie rezultaty zdecydowały o dynamice notowań w piątek.

— Za spadek kursu odpowiada zapowiedź wydatków kapitałowych i ich skala w najbliższych dwóch latach, co tym samym przy oczekiwanym wzroście kosztów operacyjnych (podyktowanych wyższą pracą przewozową) istotnie wpłynie na generowanie wolnych środków pieniężnych (FCF) i w konsekwencji na wycenę akcji — komentuje Marcin Stebakow, analityk Vestor Domu Maklerskiego, który miesiąc temu wydał rekomendację „kupuj” dla akcji PKP Cargo. Specjalista zakładał jednak wówczas, że CAPEX sięgnie ponad 700 mln zł. Tymczasem będzie to w tym roku ponad 1 mld zł.

— Bez wątpienia to informacja o planowanych nakładach inwestycyjnych na 2018 r. i sugestia co do nakładów w kolejnym roku stały za głęboką przeceną akcji PKP Cargo. Do tej pory zarząd komunikował, że CAPEX będzie wynosił maksymalnie około 15 proc. rocznych przychodów. Ja zakładałem, że w 2018 r. będzie to 640 mln zł, a w 2019 r. około 650 mln zł. Tymczasem w tym roku będzie to ponad 1 mld zł w przypadku tylko spółki matki, a rok później kwota jedynie nieznacznie mniejsza. W tym świetle mało prawdopodobne wydaje się, aby PKP Cargo wypłaciły dywidendę za 2017 r. — mówi Cezary Bernatek, analityk Haitong Banku.

Krzysztof Mamiński, p.o. prezesa PKP Cargo, podwojenie nakładów inwestycyjnych w tym roku w porównaniu z poprzednim tłumaczy koniecznością modernizacji taboru.

— Nie planujemy dużych projektów zakupowych. Inwestycje sfinansujemy z amortyzacji i zysku netto. Nie ma potrzeby zaciągania dodatkowego zadłużenia — powiedział Krzysztof Mamiński.

Zarząd przewoźnika przedstawił prognozę wyników na 2018 r., ale tylko dla spółki matki, a nie skonsolidowaną. Zysk netto ma wzrosnąć rok do roku 71 proc., do 160,8 mln zł, a przychody o 8,9 proc., do 3,9 mld zł. Zysk operacyjny ma się zwiększyć o 35 proc., do 204 mln zł, a EBITDA o 12 proc., do 663,6 mln zł.

— Być może dla inwestorów nieco rozczarowująca okazała się również prognoza wyników finansowych na 2018 r., która zakłada jedynie minimalny wzrost marży operacyjnej — ocenia Cezary Bernatek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PKP Cargo przytłoczyły skalą inwestycji