Podsumowanie działalności OFE stabilizuje warszawską giełdę

Piotr Kuczyński
10-06-2002, 00:00

Na początku lipca KNUiFE ogłosi minimalną stopę zwrotu z działalności OFE za okres ostatnich dwóch lat. Jeśli fundusz nie osiągnie wymaganej stopy zwrotu, to zarządzające nim towarzystwo musi do niego dopłacić.

Z Ameryki

Tydzień na amerykańskich rynkach zaczął się od przysłowiowego trzęsienia ziemi. Szok wywołany został rezygnacją prezesa koncernu Tyco International (postępowanie kryminalne w sprawie unikania podatków stanowych), pogłoskami na temat śledztwa w sprawie spółki Knight Trading Group oraz samobójstwem wiceprezesa El Paso. Tego inwestorzy nie wytrzymali - już nie wierzą zarządom, biurom maklerskim, analitykom .

Ostatnia sesja tygodnia zapowiadała (ale skończyło się dobrze) olbrzymią przecenę. Intel poinformował, że obniża prognozę sprzedaży w drugim kwartale. Oprócz zaniepokojenia tym, że ożywienia nie widać, informacja ta oczywiście wywoła obawy o wszystkie prognozy firm zwiększając to co ja nazywam „enronitis“ – brak zaufania do kogokolwiek i czegokolwiek.

Amerykanie zadają sobie pytanie, dlaczego ceny akcji nie chcą rosnąć. Dobre dane makro nie działają pozytywnie, a góra pieniędzy czeka na obrzeżach rynku i nie chce się angażować. Powodem podstawowym jest właśnie brak zaufania inwestorów.

Indeksy giełdowe według podręczników, wyprzedzają realne ożywienie o około 6 miesięcy. A co mówią nam teraz te indeksy? Że ożywienia w tym roku, prawdziwego ożywienia, nie sztucznie wyhodowanego na 1-2 kwartały, nie będzie. Poza tym ulegną zmianie postawy inwestorów. Przez ostatnie kilkanaście lat hossy zostali nauczeni strategii inwestycyjnej „kup i trzymaj“ – w długim okresie zawsze zarobisz. Już trzeci rok taka strategia przynosi jedynie straty. Naturalna będzie zmiana strategii na „kup i szybko sprzedaj, jak zarobisz“. Taka strategia jest dobra jedynie dla aktywnych inwestorów. A ci, którzy inwestują przez fundusze? Tu jest tylko jedno pytanie: kiedy wyczerpie się cierpliwość przeciętnego Amerykanina i przestanie wierzyć, że zarobi na giełdzie. Wycofywanie kapitału z funduszy sprowadziłby na rynek prawdziwą bessę.

Oczywiście nie tylko postawa Amerykanów jest istotna dla zachowania giełdy. Ekonomiści na całym świecie zastanawiają się czy osłabienie dolara (o 10-20 proc. wydaje się pewne) będzie gwałtowne czy powolne. Już od 2001 roku widać, że kapitał zagraniczny unika USA. Teraz ten proces może ulec przyśpieszeniu – szczególnie po następnych atakach terrorystycznych w USA, które z pewnością nastąpią. Nie wiem czy nastąpi „twarde lądowanie“ dolara. Gdyby jednak tak się stało, to konsekwencją dla USA będzie: zwiększona inflacja, import bezrobocia, duże podwyżki stóp, żeby przyciągnąć kapitał (deficyt budżetu) i zwalczać inflację. Jedynym plusem będą większe zyski eksporterów. Czy rzeczywiście zyski się zwiększą? Mocne euro i jen ograniczą możliwości eksportowe europejskich i japońskich producentów, to wywołałoby cięcia kosztów i redukcje zatrudnienia oraz spadek popytu i PKB w Europie i Japonii. Kto kupowałby te zwiększone ilości tańszego eksportu amerykańskiego? Poza tym wycofywanie, choćby tylko ograniczone, kapitału z rynku amerykańskiego musiałoby wywołać spadki na giełdzie.

Dane makro w minionym tygodniu były znowu niezłe. Największy od dwóch lat wzrost aktywności gospodarczej robi wrażenie. Można zacząć wątpić w nawrót recesji. Ja jednak uważam, że aktywność, aktywnością, a spółki i tak muszą ostro konkurować, obniżać ceny i z zyskami będzie kiepsko. Dane o bezrobociu były dwuznaczne. Stopa bezrobocia spadła, ale ilość miejsc pracy przyrosła nieznacznie, a ta z poprzedniego miesiąca znowu został skorygowana. Jaka jest gwarancja, że i ta nie zostanie zweryfikowana? Rzadko mówi się o raporcie, który pokazuje zadłużenie Amerykanów. W kwietniu konsumenci wzięli więcej kredytów niż w jakimkolwiek miesiącu od listopada 2001. Amerykanie pożyczają korzystając z niezwykle niskich stóp i starym zwyczajem, przeznaczają na konsumpcję. Ujemna stopa oszczędności wzrasta.

W tym tygodniu dane makro skupią się w ostatnich trzech dniach. Najważniejsze to inflacja w cenach producentów (PPI), dynamika produkcji przemysłowej i wykorzystanie potencjału przemysłowego, sprzedaż detaliczna oraz wstępny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan. Prognozy są umiarkowanie optymistyczne, ale można się obawiać, że i tak za bardzo.

Układ techniczny pokazuje, ze indeksy są w punkcie, od którego zacznie się duże odbicie, albo równie duża przecena. Jeśli DJIA w cenach zamknięcia przełamie 9600 pkt. to runie do 9000. Przełamanie 9800 otwierałoby drogę do 10 100 pkt. S&P 500 ma do wyboru: albo szybko powrócić nad 1050 pkt. i wtedy możliwy jest wzrost nawet do 1110 pkt. Jeśli to się nie uda to spadek do wrześniowego dna jest pewny. Nasdaq obronił wsparcie na 1530 pkt. Jego przełamanie otworzy drogę do 1400 pkt. Pokonanie 1600 pkt. otworzyłoby drogę nawet do 1700 pkt.

Kluczowa dla rozwoju sytuacji w tym tygodniu może okazać się piątkowa sesja. Wyglądało tak, jakby z dużej chmury spadł mały deszcz. Klasycznym rozwiązaniem byłby teraz wzrost indeksów i to niemały. Mnie się ta sesja jednak nie podobała. Na pozór, to bardzo dobre zakończenie zapowiada mocny wzrost Jednak nie podoba mi się to, że od początku sesji prawie „wszyscy“ mówili o kluczowym dniu odwrotu. Inaczej mówiąc, olbrzymia większość inwestorów kupowała akcje licząc na to, że to jest „ten“ dzień. W następnych dniach piątkowi kupujący będą chcieli na kupionych akcjach zarobić. Jednak, jeśli wszyscy kupowali, to czy znajdą się następni chętni? Uważam, że jeśli nawet nastąpi odbicie, to będzie jedynie korektą w trendzie spadkowym.

Z Polski

Ostatni tydzień zaczął się bardzo dobrze – próbą wybicia z flagi. Nie udało się, bo fundusze nie wzięły pod uwagę fatalnego zachowania giełd amerykańskich. Ciężko zarządzających za to winić – wydawało się, ze po serii doskonałych danych makro indeksy w USA po prostu muszą wzrastać. Jednak osłabienie, które potem nastąpiło było nieznaczne, a rynek zachowywał się dużo lepiej niż pozostałe parkiety światowe.

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że takie dobre zachowanie naszego rynku jest wstępem do prawdopodobnej hossy przed wejściem do UE. Fundusze już mają skupione ponad 60 proc. płynnych spółek w portfelach. Zakładają, że zagranica na 1 do 1,5 roku przed wejściem do Unii musi do nas przyjść. W tej sytuacji nie zależy im na obniżanie wartości akcji. Wręcz przeciwnie: powinny wzrastać pozwalając na wzrost portfeli i zmuszając inwestorów zagranicznych do wejścia na dużo wyższych poziomach. Strategia bardzo dobra, o ile na świecie nie zapanuje recesja.

Z piątkowej sesji, kiedy to można się było obawiać znacznej przeceny, można wyciągnąć dwa wnioski: że nie ma na rynku aktywnych inwestorów zagranicznych i że fundusze będą broniły swoich portfeli. Zbliża się termin dwuletniego podsumowania działalności i na początku lipca KNUiFE ogłosi średnią ważoną i minimalną stopę zwrotu z działalności OFE za okres ostatnich dwóch lat. Jeśli fundusz nie osiągnie wymaganej stopy zwrotu, to zarządzające nim towarzystwo musi do niego dopłacić. To będzie powodowało wzajemne pilnowanie się i może ograniczyć spadki. Istnieje jednak niebezpieczeństwo: jeśli jakiś duży fundusz rozpocznie wyprzedaż to inne podążą w jego ślady, a kapitału, który mógłby przejąć taką podaż nie ma.

W tym tygodniu na nasz rynek dotarły dane na temat cen żywności, które znowu znacznie spadły na skutek czego Ministerstwo Finansów obniżyło prognozę inflacji w maju na 2 proc. RPP odnosi sukces za sukcesem w obniżaniu inflacji, a jakim kosztem... to już nieważne. W każdym razie znowu nie trafi w cel inflacyjny, a budżet państwa nie dostanie tyle pieniędzy ile zakładał. Już zaczynam się obawiać nowelizacji pod koniec roku: mniejsze tempo rozwoju i mniejsza inflacja muszą spowodować problemy. Można oczekiwać kolejnej obniżki stóp, ale to będzie tylko działało wzmacniająco na złotego. Jednak mówimy o wzmocnieniu wyłącznie do dolara, bo technika podpowiada, że w stosunku do euro złoty powinien w krótkim terminie osłabnąć do 3,95 – to akurat bardzo dobry kierunek dla naszych eksporterów.

Warto spojrzeć, co dzieje się poza Polską i USA. W Japonii PKB w pierwszym kwartale wzrosło o 1,4 proc. Sukces? Niezupełnie. W drugim kwartale już w tej chwili prognozuje się spadek PKB. W Niemczech zamówienia wzrosły, ale to są dane bardzo zmienne i w tym kwartale może nastąpić spadek. Takiego obrazu wcale nie potwierdza indeks aktywności gospodarczej PMI, który nadal jest poniżej 50 pkt. (wartości powyżej 50 to rozwój gospodarki) oraz rosnące bezrobocie. Sytuacja jest niezwykle niejasna, ale i tak zależna przede wszystkim od tego, co będzie się działo z gospodarką USA i dolarem.

Od 8 miesięcy widzę na głównych indeksach światowych formacje RGR budujące się już blisko 4,5 roku. Niepokojąco wypełnia się prawe ramie i to na małym obrocie, co jest klasyczne dla tej formacji. Dla przykładu: przełamanie 950 pkt. na S&P 500 otwierałoby drogę wieloletniej bessie ze spadkiem przynajmniej do 600 pkt. Podobnie przełamanie 3800 pkt. na Xetra Dax owocowałoby spadkiem do około 1900 pkt. To oczywiście przyszłość, ale nie zapominałbym o tej możliwości. Oznaczałaby wieloletnią recesję, a wtedy ani wejście do UE, ani fundusze naszego rynku nie uratują.

W obrazie technicznym naszego rynku wydaje się, że nie zaszły żadne zmiany, ale... Indeks cenowy w ujęciu tygodniowym utworzył formację objęcia bessy, co jest poważnym ostrzeżeniem. Na WIG dalej mamy trend horyzontalny 15 600 –15 700 pkt. Dopóki indeks wyraźnie nie pokona któregoś z tych poziomów na dużym obrocie nie można mówić o przełamaniu. WIG-20 nadal tkwi w trendzie bocznym 1360 do 1390. Trochę peszy otwarte w piątek okno bessy, ale może zostać zamknięte już w poniedziałek. Podobnie jak dla WIG: przełamanie któregoś z tych poziomów ustali kierunek indeksu.

W sytuacji, kiedy fundusze bronią rynku w oczekiwaniu na koniec czerwca najbardziej prawdopodobna jest w dalszym ciągu stabilizacja między 1360 a 1390 pkt. Jednak ten zakres jest tak wąski, że nieprzewidziane wydarzenia mogą rynek w dowolnej chwili z niego wytrącić. Fundusze nie zrezygnują z obrony, jeśli nie zajdzie jeden z warunków: wejście do UE zacznie się opóźniać, ożywienie na świecie w drugim półroczu stanie się niezwykle wątpliwe, albo indeks w USA przełamią wsparcia i runą w dół (co podważy ideę ożywienia gospodarczego).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Podsumowanie działalności OFE stabilizuje warszawską giełdę