W środę na rynku paliw nie było już tak nerwowo jak dzień wcześniej. Ceny ropy nieznacznie spadły, a niewielkie obroty mogą świadczyć, że inwestorzy zwlekali z podjęciem decyzji do ukazania się raportu departamentu energii Stanów Zjednoczonych o stanie zapasów ropy i paliw.
Większość analityków spodziewa się wzrostu rezerw ropy o prawie 1 mln baryłek z 280,4 mln baryłek przed tygodniem. Jeśli potwierdziłyby się te przypuszczenia, to informacja o wzroście zapasów mogłaby na nieco dłużej uspokoić inwestorów mających cały czas w pamięci irackie i nigeryjskie kłopoty z eksportem ropy. Do tego rynek nadal rozpamiętuje zeszłotygodniową awarię sieci energetycznej w USA i Kanadzie, która spowodowała wstrzymanie prac w rafineriach.
Tymczasem krajowi eksperci szacują, że po wakacjach nastąpi zahamowanie podwyżek cen benzyny w Polsce. W związku ze zbliżającym się sezonem grzewczym przestaną natomiast spadać ceny oleju opałowego.