Polska przesypia pieniężną rewolucję

opublikowano: 05-05-2020, 22:00

Mogliśmy być pionierem cyfrowego pieniądza, lecz kryptozłotego skreślono. Jego twórca doradza dziś zagranicznym instytucjom. Skandynawia i Azja już testują narodowe coiny

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Czy NBP planuje emisję cyfrowego pieniądza
  • Na jakim etapie jest rozpoczęty projekt e-pieniądza, nad którym dwa lata temu pracował Polski Akcelerator Technologii Blockchain
  • Z jakimi bankami centralnymi współpracują polscy eksperci

Do końca lutego 2021 r. potrwa pilotaż cyfrowej korony szwedzkiej opartej na technologii blockchain, która w przyszłości może być uzupełnieniem gotówki. Podczas testów użytkownicy sprawdzą, czy płacenie e-koroną przy użyciu aplikacji, kart czy inteligentnych zegarków oraz przechowywanie jej w cyfrowym portfelu jest wygodne, a przede wszystkim bezpieczne.

TWARDY ZWOLENNIK:
TWARDY ZWOLENNIK:
Prof. Krzysztof Piech, wykładowca akademicki związany z Uczelnią Łazarskiego, który od kilku lat zgłębia tajniki kryptowalut i technologii blockchainowych, uważa, że rynek należy uregulować w porozumieniu z jego uczestnikami, np. giełdami. Zdania na ten temat nie zmienia od sześciu lat.
Fot. Szymon Łaszewski

Projekt nadzoruje Riksbank, bank centralny Szwecji, we współpracy z Accenture, firmą konsultingową specjalizującą się w rozwiązaniach technologicznych. Zaawansowane prace nad e-walutą prowadzą też m.in. banki centralne Singapuru i Chin, a niedawno do tej koncepcji powrócił również Bank Anglii.

— Jest wiele inicjatyw prywatnych i publicznych dotyczących takich walut. Polska przygląda się im z boku. Wciąż mamy wiele do zrobienia w kontekście tradycyjnego obrotu bezgotówkowego, którego rozwój powinien być również wspierany przez bank centralny — twierdzi Robert Łaniewski, prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego (FROB).

Według niego Narodowy Bank Polski (NBP) dopiero analizuje wady i zalety rozwoju walut cyfrowych, podczas gdy inne banki centralne już pracują nad prototypami, szykując się na zmianę, która zbliża się wielkimi krokami.

— Potrzebne jest wizjonerskie podejście, które umożliwi dynamiczny rozwój rynku, dając impuls do zmian zachowań konsumenckich oraz doskonalszej oferty ze strony rynku płatniczego — mówi Robert Łaniewski.

Takiej wizji najwidoczniej brakuje NBP. Zapytaliśmy bank, jaki ma stosunek do cyfrowego pieniądza i czy planuje podobne działania, jakie prowadzą inne banki centralne, które eksperymentują z blockchainem.

„NBP monitoruje przebieg prac nad przygotowaniami do emisji pieniądza cyfrowego banku centralnego, zarówno dla płatności detalicznych w państwach takich jak Chiny, Szwecja i Urugwaj, jak i dla płatności wysokokwotowych — prowadzonych m.in. w Kanadzie, Singapurze, Hongkongu i Wielkiej Brytanii. NBP nie przewiduje obecnie emisji tej formy pieniądza” — poinformowało biuro prasowe Narodowego Banku Polskiego w odpowiedzi na pytania „PB”.

W wrześniu 2017 r. NBP negatywnie odniósł się do propozycji Rady Banków Depozytariuszy dotyczącej emisji pieniądza cyfrowego na potrzeby rozliczeń pieniężnych w obrocie elektronicznym, prowadzonym z wykorzystaniem technologii DLT. Pod względem bezpieczeństwa bank uznał technologię rejestrów rozproszonych za niedojrzałą i zdania na jej temat nie zmienił.

Przetarte szlaki

Na początku 2018 r. na łamach „PB” opisaliśmy pomysł na stworzenie dPLN, czyli cyfrowego złotego. Był to jeden z kilkunastu projektów, nad którym pracował działający pod patronatem Ministerstwa Cyfryzacji Polski Akcelerator Technologii Blockchain (PATB). Po naszej publikacji resort odciął się od akceleratora, tłumacząc, że „kwestie związane z obrotem pieniężnym, w tym kryptowalutami, są poza jego jurysdykcją i w żaden sposób nie uczestniczy w pracach nad przygotowywaniem projektów związanych z podażą pieniądza w Polsce”. Jak potoczyły się losy e-złotego?

— Polski Akcelerator Technologii Blockchain, któremu szefowałem, wspierał prace nad tzw. cyfrowym złotym, roboczo nazwanym dPLN. Prace ustały jednak w połowie 2018 r. i już do nich nie wrócono. Naszą technologią zainteresowały się natomiast inne kraje. Spotkaliśmy się z przedstawicielami rządu Szwecji, która prowadzi bardzo zaawansowane prace nad narodową walutą cyfrową, czy Bankiem Anglii, który był jednym z pierwszych na świecie banków centralnych eksperymentujących z podobnymi rozwiązaniami — mówi prof. Krzysztof Piech, wykładowca akademicki na Uczelni Łazarskiego i dyrektor operacyjny w firmie TecraCoin.

Podkreśla, że nad e-walutą pracuje też Ludowy Bank Chin. Oszczędnie dzieli się informacjami, jednak nie wszystko udaje się mu utrzymać w tajemnicy.

— Wiadomo, że zaprosił do współpracy cztery banki komercyjne, trzy duże firmy telekomunikacyjne oraz Huaweia. Przeprowadza już pilotaż rozwiązania — mówi Krzysztof Piech.

Zakopany talent

Polska mogła więc być pionierem cyfrowego pieniądza, lecz znalazła się w ogonie.

— Fintech jest w Polsce postrzegany przez pryzmat zagrożeń, a nie szansy, którą można wykorzystać. Takim zmarnowanym projektem jest m.in. dPLN. Skutkiem niewykorzystania okazji będzieadaptacja technologii zagranicznych dostawców. Brakuje nam woli wspierania innowacyjnych rozwiązań — mówi Robert Wojciechowski, prezes Izby Gospodarczej Blockchain i Nowych Technologii.

Jego zdaniem nadzór obawia się prania pieniędzy za pomocą bitcoina, podczas gdy o wiele prościej jest to zrobić gotówką, której w obiegu jest mnóstwo.

— Jeśli za chwilę nie zajmiemy się m.in. projektem cyfrowego złotego, to technologicznie zjedzą nas Azjaci, a cywilizacja europejska będzie skansenem — uważą Robert Wojciechowski.

Polscy blockchainiści wciąż rozwijają skrzydła, lecz już nie w Polsce.

— Większość założonych przez Polaków firm kryptowalutowych albo zamknęła działalność, albo działa za granicą ze względu na konserwatywne podejście nadzoru. W ostatnim czasie znowu nasiliły się naciski na zamykanie im kont bankowych — dodaje Krzysztof Piech.

Droga na skróty

Gotówka coraz częściej przegrywa z cyfrowym pieniądzem.

— Z perspektywy użytkownika zaletą gotówki może być anonimowość, jednak koszt jej utrzymania sięga aż jednego procenta PKB. Co więcej — epidemia obnażyła jej słabość w kontekście higienicznym — mówi prezes FORB.

Jego zdaniem więcej atrybutów ma obrót bezgotówkowy — szybkość użycia, łatwość i bezpieczeństwo są dziś fundamentem rozwoju transakcji opartych na systemach kartowych. Głównymi uczestnikami tego systemu są: wydawcy (m.in. Visa i Mastercard), banki, agenci rozliczeniowi, akceptanci (punkty handlowo- -usługowe) oraz konsumenci. I chociaż w porównaniu z gotówkowym e-pieniądz jest młodzieniaszkiem, to już doczekał się alternatywy. Najnowszy trend pcha finanse ku cyfrowym pieniądzom, opartym na technologii rozproszonych rejestrów, głównie blockchaina.

— Taki system może być tańszy w porównaniu z dwoma poprzednimi postaciami [gotówką i pieniądzem elektronicznym — red.]. Cyfrowa waluta jest jednak na bardzo wczesnym etapie adaptacji przez rynek. Jej powszechne użycie to melodia przyszłości, bo każde ogniwo infrastruktury pieniądza elektronicznego będzie musiało odnaleźć się w nowej rzeczywistości, co wymaga czasu. Niemniej już należy wykorzystać możliwości prawne, jakie daje dyrektywa PSD2. Dzięki nim możliwe jest tworzenie nowych instrumentów, mocno zawężając dotychczasowy przepastny system płatniczy — twierdzi Robert Łaniewski.

Na potrzebę redukcji kosztów, a także komfort użytkowników zwraca uwagę także profesor Piech.

— Świat potrzebuje innowacyjnych rozwiązań, ponieważ pieniądz elektroniczny, którym posługują się banki, oparty jest na przestarzałej technologii, co powoduje, że transakcje międzynarodowe są powolne i drogie. Młodzi ludzie nie rozumieją, dlaczego mogą wysłać mejla na drugi koniec świata w mgnieniu oka, a nie mogą tego samego zrobić z pieniędzmi — mówi wykładowca akademicki.

Giganci nadciągają

Potrzeby młodych doskonale rozumieją bigtechy z Doliny Krzemowej. Eksperci, m.in. polscy bankowcy, publicznie mówią o obawach przed technologicznymi gigantami, którzy lada moment wejdą w ich buty i zaczną oferować usługi finansowe, spychając starszych kolegów na margines, do roli dostawców infrastruktury, co poniekąd już się dzieje.

Na naszych oczach takie partnerstwa są żyzną glebą, na której wyrastają popularne fintechy, jak np. Revolut. Rachunki, na których klienci trzymają pieniądze, dostarcza spółce m.in. Lloyds Bank. Rewolucja rozpędza się i nie da się jej zatrzymać, a niektóre firmy sięgają coraz wyżej, pracując np. nad własną walutą cyfrową.

— Konsorcjum Facebooka pracuje nad stablecoinem o nazwie Libra, który ma być oparty na koszyku kilku walut narodowych. Nie byłby więc jedynie cyfrowym odwzorowaniem którejś waluty narodowej, ale nowym rodzajem pieniądza. Rozmawiam z przedstawicielami dużego funduszu z arabskiego kraju, który zainteresował się naszą technologią, ale na razie nie mogę ujawniać szczegółów potencjalnej współpracy — tłumaczy profesor Piech.

Cel „E” banku centralnego

W planie działalności Narodowego Banku Polskiego na lata 2020-22 znajduje się kilka strategicznych celów, w tym m.in. cel „E”: zapewnienie dalszego sprawnego i bezpiecznego funkcjonowania systemu płatniczego oraz prowadzenie działań na rzecz ograniczenia wykluczenia finansowego. Na tym gruncie bank dąży „do eliminowania barier w zakresie obrotu bezgotówkowego”. Najbardziej aktualnym przykładem takich działań jest zgoda prezesa banku centralnego na podniesienie z 50 do 100 zł limitu płatności bez konieczności zatwierdzenia transakcji kodem PIN. Ponadto „dążąc do zapewnienia sprawnego i bezpiecznego funkcjonowania systemu płatniczego”, bank podkreśla, że prowadzi „liczne działania na rzecz ograniczenia wykluczenia finansowego, w tym prowadząc projekty z zakresu edukacji finansowej”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane