Polska śpi na gazie uwięzionym w łupkach

Anna Bytniewska
opublikowano: 28-01-2010, 00:00

Pomorze, Mazowsze, Lubelszczyzna, czyli polski Teksas. Jeśli uda się Conoco i Lane, czeka nas błękitna gorączka.

Możemy się uniezależnić od Rosjan nawet na 200 lat

Pomorze, Mazowsze, Lubelszczyzna, czyli polski Teksas. Jeśli uda się Conoco i Lane, czeka nas błękitna gorączka.

Polska ma bogactwo, które może mieć duży wpływ na bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. Czy będziemy mieć swój gazowy Teksas? Takie pytanie stawia Ministerstwo Środowiska, obserwując ogromne zainteresowanie zagranicznych inwestorów, głównie z USA, poszukiwaniem gazu w Polsce w złożach niekonwencjonalnych zlokalizowanych w łupkach ilastych.

Gazowe eldorado

Resort środowiska wydał już 44 koncesje na poszukiwania w tych strukturach geologicznych, a 31 wniosków o wydanie koncesji czeka na rozpatrzenie. Otrzymali je m.in. ExxonMobil, Chevron, Conoco, Shell. Amerykanie mają duże doświadczenie, a Polska kusi ich potencjałem wydobywczym i tańszymi kosztami poszukiwań błękitnego paliwa w pokładach łupków ilastych. Setki, jeśli nie miliardy złotych popłyną na jego poszukiwania.

— Dzienny koszt pracy urządzenia wiertniczego to 25 tys. EUR — ocenia Toni Marszalek, szef firmy Schlumberger, świadczącej usługi serwisowe.

— Firmy doradcze szacują, że w Polsce gazu w złożach niekonwencjonalnych może być 10 razy więcej niż w konwencjonalnych. Mówimy tu o ilościach od 1,5 do 3 bln m sześc. — mówi Henryk Jacek Jezierski, główny geolog kraju.

Gdyby rzeczywiście była to prawda, to zasobów wystarczyłoby na 100-200 lat. Geolog zastrzega jednak, że są to obliczenia szacunkowe.

A skąd takie szacunki?

— Porównano struktury geologiczne USA i Polski pod kątem występowania złóż niekonwencjonalnych gazu. Są zbliżone — odpowiada Henryk Jacek Jezierski.

10 proc. produkcji gazu w USA to gaz z takich pokładów. Bardziej dokładne dane dotyczące zasobów Polski poznamy pod koniec 2010 r.

— Firmy Lane Energy i Conoco przeprowadzą odwierty na Pomorzu, które pozwolą sprecyzować dane — mówi Henryk Jacek Jezierski

Najbardziej obiecujący obszar występowania złóż to pas ciągnący się od Pomorza przez Mazowsze aż po Lubelszczyznę. Ma on powierzchnię 37 tys. km kw., co stanowi 12 proc. terytorium naszego kraju.

Do tej pory eksploatacja niekonwencjonalne złóż gazu nie była opłacalna. Wraz z rozwojem nowych technologii poszukiwań i wydobycia oraz wzrostem cen gazu takie źródła błękitnego paliwa stały się atrakcyjne dla inwestorów.

Zdaniem głównego geologa kraju, gaz z łupków na skalę przemysłową będzie można wydobywać dopiero za 10-12 lat.

Sygnał do wyścigu

— W Polsce wybuchnie poszukiwawczy boom, jeżeli pierwsze próby wydobycia gazu zakończą się sukcesem. Wówczas eksploatacja złóż niekonwencjonalnych na skalę przemysłową może rozpocząć się wcześniej — twierdzi Toni Marszalek.

Ostrzega jednak, że ma ona swoją specyfikę.

— W przeciwieństwie do konwencjonalnego wydobycia może być ona prowadzona przez kilka miesięcy, poczym złoże się wyczerpuje i trzeba wykonać kolejny odwiert. To stwarza problemy — mówi Toni Marszalek.

O tym, że rośnie znaczenie niekonwencjonalnych złóż gazu, świadczą pojawiające się w mediach informacje, że Gazprom, największy dostawca gazu dla Europy, zaczyna w nich dostrzegać poważną konkurencję. Także Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, widząc ogromne zainteresowanie innych poszukiwaniem gazu z łupków, postanowiło zaprosić rywali do współpracy.

— Chcemy dzielić się koncesjami, jakie posiadamy, i współpracować z innymi w ramach ich koncesji. Rozmawiamy już z Chevronem, Lane Energy oraz Marathon Oil — mówi Waldemar Wójcik, wiceprezes PGNiG.

Anna

Bytniewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane