Polskie bańki fruwają po świecie

  • Alina Treptow
opublikowano: 25-07-2014, 00:00

Tuban puścił pierwsze bańki w Japonii. Na celowniku ma też USA, Nową Zelandię oraz Rosję.

Gdy Jakub Bochenek, właściciel firmy Tuban, pięć lat temu zaczynał biznesową karierę, znajomi ostrzegali go, że jego biznes może pęknąć jak bańka. On jednak nie poddał się i dzisiaj bańki mydlane z Polski można spotkać m.in. w Niemczech, Korei Południowej, Szwajcarii, a od niedawna również w Japonii. — Po roku negocjacji udało się nam podpisać umowę z japońskim dystrybutorem — firmą BorneLund.

Zobacz więcej

MŁODY MILIONER: Jakub Bochenek, założyciel Tubana, producenta płynu do baniek mydlanych, do biznesu trafił z miłości do baniek. Uczucie zaowocowało również finansowo — pierwszego miliona dorobił się jeszcze przed trzydziestką. [FOT. BRZEWSKI]

Wiążemy z tym rynkiem duże nadzieje, szczególnie że nasz partner może pochwalić się siecią 1oo sklepów z zabawkami, która rocznie powiększa się średnio o 10 lokalizacji — podaje Jakub Bochenek. Dzisiaj polska firma jest na większości rynków europejskich. Nie planuje jednak kończyć tu ekspansji. Właściciel informuje, że prowadzi rozmowy z potencjalnymi dystrybutorami z USA, Rosji i Nowej Zelandii. Rynki zagraniczne są dla firmy z Jaworzna szczególnie istotne — obecnie generują 80 proc. przychodów. Jakub Bochenek nie ujawnia ich wartości. Wiadomo tylko, że z roku na rok rosną z dynamiką ok. 100-procentową.

— Nie mamy zbyt wielu konkurentów. Rynek jest wąski i zbyt mały, aby zainteresować dużych graczy — uważa Jakub Bochenek.

Sam założyciel wszedł na rynek przez przypadek. Puszczenie baniek było jego hobby. Podczas studiów na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej na kierunku wiertnictwa ropy naftowej udało się mu połączyć pasję z pracą. Dorabiał, zabawiając coraz to większymi bańkami przechodniów na krakowskim rynku. Aby mogły zwiększać swoje rozmiary, zaczął eksperymentować z formułą płynu. Kuchnię w wynajętym mieszkaniu przerobił na małe laboratorium. Po kilku latach prób udało się — stworzył odpowiednią formułę, która po dziś dzień jest owiana tajemnicą. Półtora roku temu pozwoliła ona m.in. na pobicie rekordu Guinnessa. W Krakowie zamknięto w jednej bańce mydlanej 192 osoby. Jakub Bochenek wspomina, że to wśród wielbicieli z krakowskiego rynku pojawili się pierwsi kupcy na ulepszoną formułę — tak powstał pomysł na biznes, który wprowadził w życie po zakończeniu studiów. Powstał sklep internetowy, później stacjonarny. Obecnie firma współpracuje z kilkunastoma niezależnymi sklepami z całej Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy