Polskie firmy hamują w Rosji

Zaciskanie pasa przez rosyjskich konsumentów odbija się na wynikach naszych spółek działających na Wschodzie bardziej niż sankcje

W piątek Unia Europejska ogłosiła nowy zestaw sankcji wobec Rosji, dotykających m.in. sektor bankowy [patrz — ramka]. Polscy sadownicy, rolnicy i hodowcy już od ponad miesiąca liczą straty spowodowane odwetowymi sankcjami Rosji na kraje wspólnoty i zabiegają o rekompensaty.

Zobacz więcej

[FOT. BLOOMBERG]

Tymczasem ci, którzy do Rosji nie tylko eksportują, ale również w niej produkują, borykać muszą się z innymi problemami, z rekordowo słabym rublem na czele. Niedawno Arkadij Dworkowicz, wicepremier Rosji, stwierdził jednak, że zachodnie przedsiębiorstwa w Rosji mają się dobrze, nikt nie wycofuje się z rynku i „jak dotąd nie ma problemów z żadną zagraniczną firmą. O to, jak jest naprawdę, spytaliśmy polskich przedsiębiorców, działających w Rosji.

Samochody hamują

Ostatnie złe wieści nadchodziły przede wszystkim z sektora motoryzacyjnego. Sprzedaż nowych samochodów w Rosji w ostatnich miesiącach tąpnęła — w sierpniu była niższa niż rok wcześniej aż o 26 proc., w wyniku czego Łada zapowiedziała zwolnienia pracowników, a Volkswagen czasowo wstrzymał produkcję. W ubiegłym roku pod Niżnym Nowogrodem nową fabrykę części otworzył Boryszew, kontrolowany przez Romana Karkosika. Spółka zapewnia, że za wschodnią granicą na razie wszystko idzie jej zgodnie z planem.

— Rozwijamy zakład zgodnie z harmonogramem i nie odczuwamy wpływu sankcji. Na rynku rosyjskim wyraźnie widoczny jest słabszy popyt na nowe samochody, także z grupy Volkswagen, która jest naszym głównym odbiorcą — ale to nie jest nowy trend, który pojawił się po wprowadzeniu sankcji, tylko coś, co obserwowaliśmy już przed Krymem — mówi Piotr Szeliga, prezes Boryszewa. Według niego, spółka na sankcjach może nawet skorzystać, jeśli rosyjscy urzędnicy zaczną bardziej restrykcyjnie kontrolować to, czy producenci aut zgodnie ze zobowiązaniami korzystają z wytwarzanych lokalnie części. Work Service, który w Rosji pojawił się przed siedmioma laty, dziś czerpie z tego rynku ok. 7 proc. przychodów — wśród rynków zagranicznych spółki większą rolę odgrywają tylko Węgry.

W Rosji oprócz lokalnego oddziału agencji pracy tymczasowej pracuje na to zajmująca się selekcją i naprawą części dla branży motoryzacyjnej spółka córka zależnego Exact Systems, który ostatnio informował, że ma „wśród klientów fabryki, które dostarczają komponenty do siostrzanych zakładów w Rosji i w ostatnich miesiącach odnotowały spadki dostaw o około 20 proc., ale ze względu na niski wolumen eksportu, praktycznie tego nie odczuły”.

— Fizycznie odczuwalna dolegliwość to dla nas znaczny spadek kursu rubla, widoczne jest też spowolnienie i ograniczenie apetytów konsumentów, co przekłada się na mniejsze wolumeny sprzedaży. Jako firma działająca w branży outsourcingowej nie dostrzegamy jednak żadnych problemów w relacjach między spółkami rosyjskimi i zagranicznymi, nie ma żadnego ostracyzmu — mówi Tomasz Misiak, współtwórca i główny akcjonariusz Work Service.

Zakupy na potem

Rosyjscy konsumenci tną nie tylko poważne zakupy — jak samochody — ale również te całkiem drobne. Integer.pl, który przed trzema laty postawił pierwsze paczkomaty w Moskwie, a wiosną informował o wysyłce maszyn do Sankt Petersburga, narzeka, że na rosyjskim rynku nie rozwija się tak szybko, jakby mógł.

— Rośniemy w Rosji, ale wolniej, niż można było oczekiwać. Przyczyny to dewaluacja rubla i spadek wydatków konsumentów, zwłaszcza w sektorze e-commerce — mówi Rafał Brzoska, prezes Integera. Rosja jest też ważnym rynkiem dla LPP, właściciela takich marek odzieżowych, jak Reserved i House. Gdańska grupa na koniec pierwszego półrocza w Rosji i na Ukrainie miała sklepy o łącznej powierzchni 170 tys. mkw. To jedna czwarta powierzchni sprzedaży całej grupy.

— Osłabienie popytu na rynku rosyjskim jest widoczne, choć nie w wielkiej skali. Notujemy tam spadki sprzedaży porównywalnej (tzw. LFL) w rublach, ale na poziomie wolumenu sprzedaży rekompensowane są one dzięki stałemu otwieraniu nowych powierzchni handlowych. Trzeba też pamiętać o tym, że rosyjska waluta w ciągu ostatniego roku mocno osłabła — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.

Sankcyjny wet za wet

Na Ukrainie — przynajmniej chwilowo — obowiązuje zawieszenie broni, ale to nie znaczy, że konflikt gospodarczy między Rosją i krajami zachodnimi się skończył. W piątek kolejną rundę sankcji ogłosiła Unia Europejska. Najpoważniejsze z nich to ograniczenie w dostępie do kapitału dla rosyjskich gigantów naftowych (Rosnieft, Transnieft i Gazprom Nieft), państwowych banków i firm zbrojeniowych. Do obowiązującego już wcześniej zakazu sprzedaży do Rosji zaawansowanych technologii, służących do wydobycia surowców ze złóż głębinowych, dołożono zakaz świadczenia usług z tym związanych (np. wykonywania odwiertów) przez unijne firmy. Zakazem wjazdu na terytorium wspólnoty objęto też kolejne 24 osoby, w tym bliskich współpracowników Władimira Putina. Tego samego dnia podobne sankcje nałożyły Stany Zjednoczone, rozszerzając m.in. ograniczenia nałożone na rosyjskie banki, w tym na Sbierbank, czyli największą instytucję finansową w Rosji. Rosja już szykuje odpowiedź na unijne i amerykańskie sankcje. — Zareagujemy na nie spokojnie, adekwatnie, kierując się przede wszystkim koniecznością obrony swoich interesów — powiedział Siergiej Ławrow, rosyjski minister spraw zagranicznych. Rosja w ubiegłym miesiącu zablokowała m.in. import owoców, warzyw, mięsa, ryb i nabiału z krajów, które nałożyły na nią sankcje. Teraz restrykcjami obejmie najprawdopodobniej import samochodów i wyrobów przemysłu lekkiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polskie firmy hamują w Rosji