Polskiej kryptogiełdzie zginęły pieniądze

opublikowano: 07-03-2021, 20:00

Usterka techniczna prawdopodobnie okaże się kradzieżą. Część klientów Coinquisty nadal nie może odzyskać coinów, a spółka wbrew obietnicy wciąż nie zawiadomiła policji.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Coinquista nie zgłosiła sprawy na policję
  • Kto i dlaczego zawiadomił KNF o problemach giełdy
  • Dlaczego akcjonariuszom nie udało się dokapitalizować spółki

Trzy tygodnie temu „PB” poinformował, że Coinquista, polska giełda kryptowalut, wstrzymała działalność, a jej klienci od połowy stycznia 2021 r. nie mogą zalogować się do konta, kupić ani sprzedać coinów, a także wpłacić ani wypłacić pieniędzy.

Przypomnijmy: 11 lutego Michał Stryjewski, prezes Coinquisty, przekonywał na łamach „PB”, że „nie doszło do włamania i/lub udziału osób trzecich”, a „awaria powstała na skutek błędów programistycznych”. Zarząd spółki zapewniał, że usterka zostanie usunięta 15 lutego, ale tak się nie stało. Tego dnia za pośrednictwem facebookowego profilu giełda poinformowała klientów, że „środki (…) zostały odblokowane”, ale wciąż trwają prace „nad przywróceniem pozostałych funkcjonalności”. W komentarzu pod tym postem dodano, że niezależny „software house” (spółka nie ujawnia jego nazwy) prowadzi „śledztwo programistyczne”, bo okazało się, że jednak „mogło dojść do kradzieży środków z giełdy”.

Młody rynek:
Młody rynek:
Michał Stryjewski, który stoi na czele giełdy Coinquista, prowadzi także inny kryptowalutowy biznes — Unlimited. Spółka oferuje m.in. sprzedaż sprzętu komputerowego do wydobywania coinów i hosting, a także prowadzi kantor internetowy.
Rafal Wojczal

„Sprawę̨ zgłaszamy dziś na Policję” — czytamy w komentarzu z 22 lutego, umieszczonym pod wpisem. „PB” ustalił, że wbrew tej deklaracji Coinquista do tej pory nie poinformowała organów ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W odpowiedzi na nasze pytania Michał Stryjewski tłumaczy, że spółka wstrzymała się ze zgłoszeniem, bo „chce zgromadzić jak najwięcej dowodów”. „Bez tego policja niewiele tutaj pomoże, jak sami twierdzą” — zaznacza prezes Coinquisty w mejlu do „PB”.

Niewielka giełda

Na platformie konta ma ponad 100 tys. osób. Dobowe obroty przed awarią wynosiły średnio około 200 tys. zł. Nie wszystkim klientom giełdy udało się odzyskać pieniądze lub krytpowaluty.

„Większość użytkowników może bez problemu wypłacić swoje środki. Z pozostałymi kilkoma osobami jesteśmy w stałym kontakcie. Spora grupa użytkowników postanowiła dać nam jednak drugą szansę i nadal trzymają u nas swoje aktywa” — twierdzi Michał Stryjewski.

Radosław Nosowski, radca prawny z Kancelarii Nosowski, Siwek i Wspólnicy, jest pełnomocnikiem jednego z klientów Coinquisty, który zastrzega sobie anonimowość. Od 21 grudnia ubiegłego roku (trzy tygodnie przed oficjalnym wyłączeniem giełdy) nie może on wypłacić z platformy kryptowalut: blisko 5,2 bitcoina, ponad 55,6 ethereum i prawie 37,2 litecoina, czyli łącznie około 1,3 mln zł (po bieżącym kursie).

— Mój klient w trakcie kilku rozmów z prezesem spółki usłyszał wykluczające się prawdopodobne przyczyny, uniemożliwiające mu wypłatę krypowalut, jak np.: prace techniczne związane z wprowadzeniem nowych funkcjonalności giełdy, błąd w kodzie źródłowym, prawdopodobny atak na giełdę i kradzież środków. Do tej pory nie otrzymał klarownej odpowiedzi, dlatego zdecydował się na kroki prawne — relacjonuje Radosław Nosowski.

Wystąpił w imieniu klienta do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) z wnioskiem m.in. o podjęcie czynności nadzorczych wobec Coinquisty, która ma status małej instytucji płatniczej (nr licencji MIP13/2019). Planuje również zawiadomić prokuraturę i skierować sprawę do sądu. Dlaczego jeszcze tego nie zrobił? Klient liczy na polubowne rozwiązanie problemu.

Nieuregulowany rynek

Według naszych źródeł na Coinquistę do nadzorcy doniosło więcej osób. Biuro prasowe KNF informuje, że nie udziela informacji na temat otrzymanych skarg i podkreśla, że „rynek kryptowalut nie jest w Polsce regulowany”, a KNF „nie ma prawnych instrumentów służących wspieraniu poszkodowanych klientów takich podmiotów”. Co w sytuacji, gdy spółka jest tzw. MIP-em? Biuro prasowe KNF odpowiada, że „ takich przypadkach nadzór standardowo wzywa podmiot do złożenia wyjaśnień i sprawdza”, czy w związku z jego działalnością jako KIP lub MIP „nie są zagrożeni użytkownicy usług płatniczych”.

„KNF poprosiła nas o wyjaśnienia, które oczywiście złożymy w wymaganym terminie” — informuje prezes Coinquisty.

Niedoszły zastrzyk

Z akt rejestrowych spółki wynika, że w sierpniu 2020 r. złożyła do sądu wniosek o podwyższenie kapitału zakładowego poprzez emisji akcji serii B. Udziały miało objąć siedmiu akcjonariuszy, którzy łącznie mieli wnieść do spółki blisko 2,3 mln zł. 18 grudnia 2020 r. sąd oddalił jednak wniosek o wpisanie dokapitalizowania do KRS, uznając go za spóźniony (od podjęcia uchwały do jej złożenia w KRS nie może minąć więcej niż trzy miesiące). Dotychczas spółka nie złożyła kolejnego wniosku. Prezes Coinquisty twierdzi, że właśnie nad tym pracuje, bo pieniądze są potrzebne na pokrycie kosztów działalności.

Kiedy giełda ruszy? Nie wiadomo. „Prace wciąż trwają, jednak w tym momencie priorytetem jest zbadanie, co się dokładnie stało” — informuje Michał Stryjewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane