Polsko-hinduski sojusz na językach

opublikowano: 06-09-2016, 22:00

Dwie lokalne firmy tłumaczeniowe stawiają na ścisły sojusz. I tłumaczą to potrzebą dalszej, globalnej konsolidacji.

Także w indyjskim Bengaluru znane jest powiedzenie o tym, że jeśli idziesz się modlić o deszcz, weź ze sobą parasol. Mająca siedzibę w tym mieście Mayflower Languages to spółka od kilku lat parająca się tłumaczeniami, w których coraz większą rolę odgrywa technologia. Kierowana przez przedsiębiorczą Madhuri Hegde firma kilka miesięcy temu trafiła na radar polskiej spółki tłumaczeniowej Summa Linguae. Notowana na NewConnect firma przez ostatnie lata przejęła kilkoro mniejszych, lokalnych konkurentów. To wywindowało ją na firmę nr 6 nad Wisłą. To zestawienie jest już jednak nieaktualne: po podpisanej właśnie umowie inwestycyjnej Summa wsparta siłą Mayflower jest na 3. miejscu w Polsce pod kątem przychodów, łącznie to ok. 3,5 mln USD w tym roku. Niewiele? To ma być dopiero początek deszczu pieniędzy z rynku tłumaczeń.

POROZUMIENIE: Madhuri Hegde, prezes Mayflower Languages, oraz Michał Butscher (z lewej) i Krzysztof Zdanowski, szefowie Summa Linguae, mówią wspólnym językiem — biznesowym. Teraz zamierzają wspólnie otworzyć się na rynek amerykański.
Tomasz Pikuła

Atak na setkę

— Rynek jest bardzo rozdrobniony. Nasze ambicje sięgają dużo dalej, globalnie. Tu chcemy w najbliższym czasie awansować do grona 100 największych spółek w branży. To poziom 7 mln USD przychodów — zapewnia Krzysztof Zdanowski, prezes Summa Linguae i jeden z jej największych akcjonariuszy.

Umowa z biznesem Madhuri Hegde zakłada, że obie spółki obejmą udziały w podwyższonym kapitale zakładowym swoich partnerów. Obie też będą ściśle ze sobą współpracować na polu tłumaczeń — dzięki nowemu konsorcjum krakowska firma liczy na wzrost zleceń m.in. ze strony podmiotów publicznych, zapewniających jej około 60 proc. z 2,8 mln zł przychodów w I półroczu 2016 r.

— Rynek w Azji jest podobny do tego w Europie. Podzielony jest na tysiące małych biur tłumaczeń i każdy ruch konsolidacyjny pozwalający na zwiększenie zasięgu i rodzaju oferowanych usług daje wyraźnąprzewagę — uważa Madhuri Hegde, dla której już wkrótce polski będzie 10. językiem, jakiego się nauczy. Przyda jej się wkrótce, gdy zostanie szefową rady nadzorczej polskiego partnera.

Skala za oceanem

Obecnie największymi klientami hinduskiej firmy są m.in. Infosys, Unilever czy Robert Bosch. Mayflower, w odróżnieniu od krakowskiego partnera, specjalizuje się m.in. w rekrutacji pracowników do danej branży, konkretnego kraju i operujących pożądanym językiem obcym, a także w testowaniu oprogramowania komputerowego i aplikacji. Summa Linguae zamierza wprowadzić te usługi także dla klientów z Polski.

— Negocjujemy kolejne przejęcia, możliwa jest znów transakcja oparta na wymianie akcji, ale mamy też deklarację ze strony inwestorów dotyczącą finansowania naszej ekspansji — zapewnia Krzysztof Zdanowski.

Na razie przez pół roku spółka wygenerowała ledwie 0,35 mln zł zysku operacyjnego.

— Rentowność nie jest priorytetem. Budujemy skalę, zatrudniamy właśnie kilkanaście nowych osób — tłumaczy prezes Summy. Kolejne transakcje polskiej spółki mają rozszerzyć jej kompetencje na języki skandynawskie. Poza tym Hegde ze Zdanowskim wybierają się na tour po Ameryce Północnej, chcąc wrócić z nową umową w teczce. W niej — jak zapewniają — już jest parasol.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane