Poślizg paliwowej fuzji

Komisja Europejska wstrzymała analizy dotyczące fuzji Orlenu z Lotosem i zażądała dodatkowych dokumentów.

Fuzja dwóch firm kontrolowanych przez państwo, czyli PKN Orlen i Lotosu, to jeden z flagowych projektów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Harmonogram zakładał najpierw, że uzyskanie zgody Komisji Europejskiej będzie możliwe do połowy 2019 r. KE postanowiła jednak przeprowadzić pogłębioną analizę tej transakcji, a Daniel Obajtek, prezes Orlenu, podtrzymywał, że do przejęcia kontroli nad Lotosem dojdzie do końca roku. Od wczoraj harmonogram jest silnie zagrożony. Komisja Europejska zawiesiła prace nad procesem, czekając na dodatkowe informacje od Orlenu.

Daniel Obajtek, prezes Orlenu, jest pewien argumentów,
które przedstawia Komisji Europejskiej. „To dobry sygnał, że komisji zależy na
ich wnikliwej analizie” — podkreśla szef Orlenu.
Zobacz więcej

MAM ARGUMENTY, I TO DOBRE:

Daniel Obajtek, prezes Orlenu, jest pewien argumentów, które przedstawia Komisji Europejskiej. „To dobry sygnał, że komisji zależy na ich wnikliwej analizie” — podkreśla szef Orlenu. Fot. WM

Zegar często staje

W komunikacie prasowym Orlenu podkreślono, że firma „otrzymała od Komisji Europejskiej więcej czasu na przygotowanie dodatkowych, szczegółowych informacji w procesie przejęcia kapitałowego Lotosu”. W europejskim żargonie nosi to nazwę „stop the clock”.

„Byliśmy na to przygotowani. Obu stronom zależy, aby transakcję przejęcia grupy Lotos przeprowadzić z korzyścią dla całego rynku” — mówi cytowany w komunikacie Daniel Obajtek.

Mimo to Orlen przyznał w komunikacie, że „stop the clock” oznacza czasowe ograniczenie tempa procesu.

„Ale to standardowa praktyka” — podkreśla Orlen.

Podobnie o „stop the clock” piszą światowe kancelarie prawne. White & Case zauważa w analizie, że jedno lub dwa zawieszenia prac stają się normą w postępowaniach Komisji Europejskiej dotyczących fuzji. Allen & Overy pisze, że np. w 2017 r. w prawie połowie ze wszystkich pogłębionych postępowań KE zawieszała prace przynajmniej raz, a czas zawieszenia wahał się od siedmiu do 96 dni roboczych.

„Taka procedura była stosowana m.in. w postępowaniach E. ON/Innogy czy Vodafone/Liberty Global Assets. W przypadku obu procesów wydano pozytywną, warunkową decyzję” — podkreśla Orlen w komunikacie.

Zawieszenie to ryzyko

Kamil Kliszcz, analityk Domu Maklerskiego mBanku, nie uwz ględnia fuzji w swoich przewidywaniach dla Orlenu i Lotosu.

— Logika wskazuje jednak, że taka decyzja Komisji Europejskiej przekłada się na większe ryzyko dla realizacji tej transakcji — uważa Kamil Kliszcz. Brak fuzji byłby, według Kamila Kliszcza, negatywną informacją dla akcjonariuszy Lotosu, a dla akcjonariuszy Orlenu mogłoby to być pozytywne.

— Dla Orlenu fuzja oznacza potężny wydatek na akcje Lotosu kupowane w wezwaniu. Oznacza też dużą pracę, by osiągnąć synergie. W Lotosie akcjonariusze dostaną do ręki gotówkę, synergiami nie będą musieli się zajmować — zauważa Kamil Kliszcz.

Zdaniem analityka o synergie przychodowe będzie łatwo, trudniej zaś będzie o korzyści kosztowe. Nie ma też wciąż jasności co do środków zaradczych, które KE mogłaby zaakceptowaćw ramach chronienia konkurencji na polskim rynku.

— Sprzedaż części stacji paliw może być łatwa, trudniej byłoby dać rynkowi dostęp do infrastruktury, czyli terminali i baz paliwowych. Jest też kwestia konkurencji na rynku paliwa lotniczego — uważa Kamil Kliszcz.

Proces przejęcia Lotosu przez Orlen został zainicjowany w lutym 2018 r. podpisaniem listu intencyjnego ze skarbem państwa, który ma 53,19 proc. głosów na walnym Lotosu. W listopadzie 2018 r. Orlen złożył w Komisji Europejskiej wstępną wersję wniosku o zgodę na koncentrację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu