Potencjał akcji wciąż jest ograniczony

Mimo ożywienia w polskiej gospodarce krajowe aktywa nie przyniosą ponadprzeciętnych zysków, uważają analitycy Erste Group.

Polskie obligacje skarbowe są właściwie wyceniane, a wydana miesiąc temu przez bank neutralna rekomendacja dla spółek notowanych na warszawskiej giełdzie nie traci aktualności, twierdzą specjaliści austriackiego banku. Jak zauważają eksperci, w ubiegłym miesiącu nad Wisłą najprawdopodobniej rozpoczęłosię ożywienie gospodarcze, co potwierdzają wskaźniki wyprzedzające, obliczane zarówno dla regionu, jak i strefy euro. Choć to zapowiedź dobrej drugiej połowy roku, to jednak wcale nie musi to oznaczać przełomu na warszawskiej giełdzie.

— Nie ma bezpośredniego przełożenia koniunktury gospodarczej na rynek akcji. Za ostrożnym podejściem przemawia fakt, że polskie spółki są obecnie notowane z premią w stosunku do przedsiębiorstw z wszystkich pozostałych krajów regionu, a ich wyceny jako jedyne nie zawierają dyskonta wobec wycen historycznych — zauważa Günther Artner, główny analityk środkowoeuropejskich rynków akcji w Erste Group.

Specjalista informuje, że kapitał odpływa z rynków wschodzących, w tym z Europy Środkowej i Wschodniej. Oczekiwanie końca ultrałagodnej polityki Fedu może dalej szkodzić płynnym rynkom z regionu, do których zalicza się Polska. Inwestorzy mogą także wstrzymywać się z decyzjami do czasu wyjaśnienia kształtu reformy OFE, która zatrzyma, lub przynajmniej spowolni, napływy kapitału z funduszy emerytalnych na warszawską giełdę. Specjalista podtrzymuje pozytywną ocenę wybranych polskich banków, które — wraz z PZU — powinny napędzać ewentualne zwyżki.

Ostatnie dobre zachowanie spółek z branży finansowej można odczytywać jako pozytywny sygnał dla rynku. Jak informuje Günther Artner, w sierpniowym raporcie w gronie najbardziej preferowanych spółek pozostały BZ WBK, Pekao i PKO BP. Jednocześnie analityk radzi unikać reprezentantów energetyki oraz branży paliwowej. Obecne wyceny Erste Group dla papierów PKN Orlen i Lotosu zakładają jeszcze co najmniej kilkuprocentowy potencjał przeceny. Znacznie lepiej od obu emitentów powinien radzić sobie PGNiG.

— Preferujemy spółki leżące wcześniej w łańcuchu produkcyjnym. Korzystają one na wysokich cenach ropy, podczas gdy branża rafineryjna cierpi z powodu presji na spadek marż — ocenia Günther Artner.

Tymczasem notowania w energetyce powinny pozostać pod wpływem konieczności ponoszenia znacznych nakładów inwestycyjnych na wymianę zdekapitalizowanych mocy. Jednocześnie nadwyżka zdolności produkcyjnych w Niemczech i Austrii, spowodowana wprowadzonymi tam dotacjami do energii odnawialnej, wywołuje presję na spadek cen elektryczności w Polsce i w Czechach. To nie zapowiada zwrotu w podejściu inwestorów, o ile na horyzoncie nie pojawi się jakiś nowy czynnik. Rychłego przełomu nie należy się również spodziewać w branży górnictwa węglowego i miedziowego. Choć spowolnienie w Chinach już teraz odbija się na notowaniach surowców, to jednak nie należy spodziewać się zmiany niekorzystnej tendencji.

— Za sprawą łupkowej rewolucji w USA Europę zalewa węgiel zza oceanu. W kolejnych latach należy spodziewać się większej podaży gazu łupkowego z Chin, Rosji i Polski, a gospodarka chińska będzie nadal spowalniać. Choć notowania spółek wydobywczych poszły w dół, to ich wyceny wcale się nie obniżyły — przestrzega specjalista Erste Group.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu