Pożyczkowe firmy chcą iść pod lupę

opublikowano: 25-02-2013, 00:00

Shadow banking zamierza wyjść z cienia i trafić pod skrzydła KNF. To jednak tylko pobożne życzenie. Nadzór nie zamierza być lekiem na całe zło

Choć nie zbierają depozytów i nie inwestują pieniędzy klientów, to właśnie w nich najmocniej uderzyły odpryski z rozsypującej się piramidy finansowej Amber Gold. Firmy pożyczkowe zostały wrzucone do jednego worka z parabankami i teraz próbują się z niego wydostać. Grupa znaczących graczy w branży pożyczkowej rozmawia o tym, jak zdjąć to odium, uwiarygodnić biznes, odsiać naciągaczy od tych, którzy trzymają się kodeksu dobrych praktyk. W skład nieformalnego gremium wchodzą Dollar Financial, SMS Kredyt, Ferratum, Axcess Financial, ViaSMS, Wonga i Vivus. Łącznie — 80 proc. rynku pożyczek internetowych. Wszyscy są zgodni, że rynek trzeba uporządkować i objąć jakąś formą nadzoru.

— Wolelibyśmy, żeby to była Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), choć równie dobrze może to być Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) czy Ministerstwo Gospodarki. Dobrym wzorcem byłyby rozwiązania brytyjskie. Office of Fair Trading, odpowiednik naszego UOKiK, prowadzi rejestr firm pożyczkowych i przyznaje licencje. Działalność bez zezwolenia stanowi przestępstwo — mówi Dominik Wieliński, dyrektor Dollar Financial.

Liczone w tysiącach

W Polsce nikt nie ma pojęcia, ile firm trudni się pożyczaniem na wysoki procent. UOKiK próbuje jakoś ogarnąć ten rynek i, w ramach akcji sprawdzania zawartości reklam chwilówek, rozsyła obecnie listy do pożyczkodawców, żądając m.in., by wymienili dziesięciu największych konkurentów.

— Sądzę, że w Polsce takich firm jest grubo ponad tysiąc. Nikt nie wie, na jakiej zasadzie prowadzą działalność i jakie mają obroty. Dzisiaj wolumen tego sektora stanowi około 3-4 proc. kredytów bankowych. W Wielkiej Brytanii jest to około 30 proc. Nie sądzę, żebyśmy osiągnęli podobny poziom, ale rynek będzie rósł. Warto go już teraz poukładać — twierdzi Marcin Tokarek, prezes SMS Kredyt.

Sposobem na oddzielenie ziarna od plew, czyli szemranych biznesów działających na granicy prawa, z windykacją dłużników wspomaganą siłą fizyczną, ma być rejestr firm pożyczkowych, do którego dostęp byłby możliwy po spełnieniu pewnych warunków.

— Niekaralność członków zarządu, jawna forma działania w postaci spółki prawa handlowego, by informacje o niej były dostępne w KRS, i wreszcie określone wymogi kapitałowe, które trzeba wypełnić, by prowadzić taką działalność — wylicza Dominik Wieliński. Poza tym branża we własnym zakresie opracuje kodeks dobrych praktyk firm pożyczkowych. Zarys dekalogu już jest.

— Po aferze Amber Gold wspólnie z kilkoma firmami stworzyliśmy serwis edukacyjny mikropozyczki.info.pl, gdzie wyjaśniamy, co to jest mikropożyczka i ile kosztuje. Umieściliśmy tam również kodeks mikropożyczkodawcy — mówi Krzysztof Przybysz, dyrektor operacyjny Ferratum.

Nic o nas bez nas

Loukas Notopoulos, szef Vivus Finance, zachęca kolegów do założenia izby handlowej, która reprezentowałaby branżę na forum publicznym i wobec polityków, którzy mają coraz więcej pomysłów na ujęcie w karby rynku pożyczkowego. Przez kilka miesięcy specjalny zespół powołany przy Komitecie Stabilności Finansowej pracował nad „Raportem na temat funkcjonowania sektora podmiotów parabankowych”, który ma być podstawą do działań nadzorczych i legislacyjnych. KNF zasygnalizowała już, że opowiada się za wprowadzeniem maksymalnego limitu rocznych kosztów pożyczki (RRSO) na poziomie pięciokrotności stopy lombardowej. Wczoraj do sejmowej podkomisji finansów publicznych trafił projekt zmian w ustawie o nadzorze nad rynkiem finansowym, autorstwa PSL, który mocno ingeruje w pożyczkowy biznes.

— Toczy się jednostronna debata publiczna o rynku pożyczkowym — bez udziału głównych zainteresowanych. Nikt nie prosi nas o opinie, sugestie czy uwagi. Najwyższy czas zacząć działać — mówi Loukas Notopoulos.

Branża jest już reprezentowana poprzez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych (KPF), która jednak dba o interesy różnych sektorów: windykacyjnego, biura informacji gospodarczej, a nawet banków. Z KPF wycofał się niedawno Provident, największy gracz wśród pożyczkodawców, i zaczął dystansować się od konkurentów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że poszło o różnice w podejściu do propozycji wprowadzenia limitu na RRSO. Pożyczający na dłuższe terminy Provident mógłby jakoś przełknąć ograniczenie, natomiast dla mikropożyczkodawców udzielających miesięcznych pożyczek pięciokrotna stopa lombardowa byłaby zabójcza.

— Maksymalne RRSO nie rozwiązuje problemu. Regulowanie produktu zepchnie rynek do szarej strefy. Trzeba zająć się regulacją działających na nim firm, by zachowywały wysokie standardy — mówi Dominik Wieliński.

Odbijanie piłeczki

Problem w tym, że nikt specjalnie się nie kwapi do objęcia kuratelą tej części rynku. UOKiK przyznaje, że taki nadzór jest potrzebny, bo działa „w wielu państwach europejskich, w których działalność podmiotów udzielających kredytów konsumenckich podlega systemowi zezwoleń (rejestracji), ale organami nadzorującymi są banki centralne lub nadzór finansowy”.

— Zarówno rejestr, jak i nadzór — naszym zdaniem — powinny być zadaniem Komisji Nadzoru Finansowego — mówi Małgorzata Cieloch z UOKiK.

— Nadzór ostrożnościowy KNF koncentruje się na bezpieczeństwie pieniędzy powierzanych instytucjom finansowym i w przypadku podmiotów udzielających pożyczek z pieniędzy własnych nie ma zastosowania. Tworzenie bytów prawnych nie jest panaceum na wszystkie problemy — odbija piłeczkę Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Podczas grudniowego Kongresu Consumer Finance w Warszawie Wojciech Kwaśniak, odpowiedzialny w KNF za rynek finansowy, żachnął się, że jeśli tak dalej pójdzie, o objęcie nadzorem KNF wystąpią… Polskie Koleje Państwowe.

2,3-2,5 mld zł Takie jest zadłużenie Polaków w firmach pożyczkowych. To około 2 proc. aktywów sektora bankowego.

8 tys. zł Taka jest przeciętna wartość bankowego kredytu konsumenckiego.

944 zł Tyle przeciętny klient pożycza pieniędzy w firmie pożyczkowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy