PPK wpompują miliardy na GPW, ale…

Siła strumienia kapitału, który napłynie na giełdę dzięki pracowniczym planom, zależy od tego, co stanie się z OFE. Kształt reformy tych ostatnich to jednak wciąż wielka niewiadoma

Od 2 do 6 mld zł będzie w najbliższych latach napływać na warszawską giełdę w wyniku uruchomienia pracowniczych planów kapitałowych (PPK) — wynika z analiz domów maklerskich. Kwoty będą rosnąć stopniowo, wraz z obejmowaniem przez PPK coraz większej liczby firm i instytucji. I tak w 2019 r. będzie to 2-3 mld zł, podczas gdy w 2021 — gdy system nabierze już ostatecznego kształtu — nawet 5-6 mld zł. Przy czym nie chodzi o ogół napływów do PPK, ale o to, jakie pieniądze zaangażują na polskiej giełdzie.

Zobacz więcej

ZACNA IDEA Pracownicze plany kapitałowe są jednym z kluczowych elementów Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, którą Mateusz Morawiecki przedstawił jeszcze jako wicepremier. Mają stworzyć uzupełniający, ale też powszechny, system dochodów dla przyszłych emerytów. Fot. Szymon Łaszewski

— Przy takich szacunkach wiele zależy od tego, jaką przyjmie się alokację klas aktywów w PPK. Przekładając strukturę wiekową pracujących na zaangażowanie ich składek w fundusze mniej i bardziej agresywne, wyszło nam, że alokacja w akcje może wynieść nawet 50 proc., postrzegane przez nas jako potencjalny górny pułap. Po skorygowaniu tego wskaźnika o możliwe maksymalne zaangażowanie w aktywa zagraniczne na polską giełdę może napłynąć prawie 40 proc. wpłat do PPK. Dla przypomnienia, jeszcze przed zmianami z 2013 r. OFE miały 40 proc. aktywów w akcjach — mówi Michał Sopiel, analityk Banku Zachodniego WBK.

— Myślę, że rozsądnym założeniem jest przyjęcie, że jedna trzecia napływów do PPK trafi na rynek akcji — mówi Jaromir Szortyka, analityk PKO Banku Polskiego. Według pierwotnych założeń wprowadzenie PPK miało się łączyć z dalszą rozbiórką OFE. Jedna czwarta ich aktualnych aktywów miała trafić do ZUS, a powszechnetowarzystwa emerytalne (PTE) zarządzające OFE miały zostać przekształcone w TFI. Jako takie mogłyby zarządzać PPK. W projekcie ustawy o PPK z lutego 2018 r. nie ma jednak nic na ten temat.

— Obecnie procedowana jest jedynie część reformy. Opóźnione zostaje wielokrotnieanonsowane przekształcenie OFE, a ponadto wbrew wcześniejszym deklaracjom, w upublicznionym projekcie ustawy nie zapisano PTE jako podmiotów uprawnionych do zarządzania PPK — podkreśla Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

OFE trudniejsze od PPK

Kwestia przyszłości OFE jest o tyle istotna, że pieniędzy, które PPK skierują na GPW, nie można utożsamiać z napływami na giełdę netto.

— Zmiany w systemie emerytalnym nie ograniczają się do PPK. Czeka nas jeszcze reforma OFE. Dlatego na tym etapie trudno ocenić całościowy wpływ zamian w kapitałowej części systemu emerytalnego na rynek finansowy — podkreśla Małgorzata Barska, prezes NN Investment Partners TFI.

„Wprowadzenie PPK teoretycznie będzie miało pozytywny wpływ na polską giełdę — prawdopodobnie bardziej na małe i średnie spółki niż na duże. Zakładając, że udział akcji w aktywach PPK będzie wynosił tyle, co obecnie na rynku TFI (około 27 proc.), napływy mogą wynieść docelowo 4-6 mld zł rocznie. Należy jednak pamiętać, że ostateczny wpływ na rynek trzeba rozpatrywać łącznie z potencjalną reformą OFE. Tak długo, jak OFE będą pozostawać w niezmienionym kształcie, wpływ ten będzie pozytywny. Wprowadzenie reformy OFE w planowanej do tej pory formie i związane z tym nieuniknione obniżanie alokacji w akcje przez OFE zmieni jednak ten wniosek. Może się okazać, że potencjalna podaż z OFE zbilansuje się z popytem z PPK i ostateczny wpływ będzie neutralny. Reforma OFE jest na razie odkładana w czasie, a jej szczegóły wciąż nieznane. Pozostaje to więc dla nas kluczowe, aby w pełni ocenić wpływ politycznych zmian na polski rynek akcji” — napisali w notatce dla klientów analitycy Trigonu DM.

W kwestii napływów i odpływów do i z OFE rachunki analityków są znacznie bardziej rozbieżne niż względem samych napływów z PPK. To wpływa na ogólne saldo napływów i odpływów z OFE i PPK na krajowy rynek akcji. Po uwzględnieniu OFE napływy te szacowane są w 2019 r.

zarówno na plus 100 mln zł, jak i 2,7 mld zł. W 2021 r. może to być równie dobrze 2,9, co 6 mld zł. Różnice wynikają głównie założeń, jakie poszczególni analitycy przyjmują względem wpływu tzw. suwaka (miał zniknąć po wprowadzeniu PPK) oraz zdolności OFE do obsługi suwaka i wypłat emerytur z dywidend.

— W 2018 r. wpływ suwaka będzie większy, niż większość prognoz zakładała. W rezultacie przechodzenia większej liczby osób na emerytury, OFE będą się kurczyć szybciej, choć po wprowadzeniu PPK suwak zniknie — zaznacza Tomasz Bardziłowski, wiceprezes Vestor DM.

Siła inercji siłą kapitału

Nie mniej istotnym elementem z punktu widzenia wpływu PPK na krajowy rynek akcji jest kwestia liczby pracowników objętych PPK. Zgodnie z założeniami rządu wszystkie analizy instytucji finansowych zakładają, że w PPK będzie uczestniczyć 75 proc. uprawnionych. Jednak dla niektórych z tych opracowań sam spadek partycypacji do 50 proc. oznacza, że bilans napływów i odpływów z OFE i PPK na warszawski rynek akcji byłby w 2019 r. wyraźnie ujemny. Później problem ten by już nie występował, choć saldo nie byłoby tak optymistyczne jak założenia.

— Wrażliwość systemu na wskaźnik partycypacji będzie niemała. Partycypacja na poziomie 75 proc. to dużo. Ale nasze obliczenia też robiliśmy przy takim założeniu — przyznaje Michał Sopiel.

— Skalę partycypacji trudno odgadnąć. Patrząc na konstrukcję możliwości wypisania się z PPK, myślę, że większość ludzi zostanie w tym systemie — mówi Jaromir Szortyka.

W założeniu wszyscy pracownicy firm i instytucji objętych PPK będą do nich zapisywani automatycznie, choć będą mieli możliwość rezygnacji. Będzie ona ważna przez 2 lata. Potem znów zostaną automatycznie zapisani, ponownie mając opcję rezygnacji. Niechęć do uczestniczenia w PPK będzie wymagała wielokrotnego powtarzania tej procedury. M.in. dlatego poziom 75 proc. partycypacji zatrudnionych w systemie za realny ocenia Jacek Treumann, członek zarządu Esaliens TFI. Zwraca też uwagę na siłę inercji. Zaledwie 15,1 proc. członków zadeklarowało w 2014 r. chęć dalszego przesyłania ich składek emerytalnych do OFE. Resztę zadowoliła domyślna reguła ówczesnych zmian, w myśl której składki mogące płynąć do OFE lub ZUS płyną do ZUS. Zdaniem Jacka Treumanna, niewiele przy tym wynika z faktu, że składek na OFE pracownicy i tak w praktyce nie widzieli, a pracownicza część składki na PPK uszczupli dochód netto.

— Patrząc na obecny stan gospodarki, jest duża szansa, że ta część składki zostanie przerzucona na pracodawców w formie podwyżek płac. W pewnych branżach może się to udać — ocenia Jacek Treumann. PPK nie będą musiały tworzyć firmy, w których funkcjonują już dobrowolne pracownicze programy emerytalne (PPE), ze składką w wysokości minimum 3,5 proc. wynagrodzenia (całość składki finansuje pracodawca, pracownik płaci podatek).

— Z naszego doświadczenia wynika, że takiej składki nie płaci zaledwie kilku z kilkudziesięciu pracodawców, z którymi współpracujemy — mówi Jacek Treumann. Z drugiej strony, z danych KNF wynika, że na koniec 2016 r. PPE obejmowały niespełna 400 tys. osób, tymczasem PPK mają dotyczyć 11,4 mln potencjalnych uczestników. Gdyby więc nawet wszyscy uczestniczy PPE nie przystąpili do PPK, to z tego powodu wskaźnik partycypacji nie spadłby poniżej 95 proc. Nawet z 75-procentowym poziomem partycypacji po kilku latach PPK dysponowałyby pokaźnymi pieniędzmi. To zaś byłoby wabikiem dla firm szukających finansowania na rynku kapitałowym i mogłoby się przyczynić do pojawienia na nim nowych, ciekawych emitentów z sektora prywatnego.

— Strumień kilkunastu miliardów złotych rocznie będzie istotnie wpływał na rynek akcji i obligacji. Program PPK na pewno będzie liczącym się czynnikiem dla nowych emitentów — twierdzi Jacek Treumann.

 

OBLIGACJE

Ważniejsze jest coś innego

Ekonomiści Citi Handlowego oszacowali potencjalny wpływ uruchomienia pracowniczych planów kapitałowych (PPK) na rynek papierów dłużnych. Ich zdaniem, zakładając, że krajowe obligacje zajmą 40 proc. portfela planów, napływ na rynek długu wyniesie od 2,4 do 4,8 mld zł w 2019 r., 4,8-10 mld zł w 2020 r. i 6-12,8 mld zł w 2021 r. „Jednocześnie jednak w najbliższych miesiącach rząd ogłosi zmiany w systemie emerytalnym i zdecyduje, co zrobić z aktywami OFE. Sądzimy, że to może być jeszcze ważniejsza informacja dla rynków, gdyż obecnie OFE nie inwestują w obligacje” — zaznaczają ekonomiści. Jak oceniają, jeśli wstępne propozycje dotyczące zmian w OFE zostaną zaakceptowane, to może to wygenerować dodatkowy popyt na obligacje w 2019 r. na poziomie 20 mld zł. [KZ]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PPK wpompują miliardy na GPW, ale…