Problem leży gdzie indziej

Rozmawiał: Kamil Kosiński
25-06-2018, 22:00

Trzy pytania do... Kamila Maliszewskiego, wicedyrektora departamentu rynków nieregulowanych mBanku

1. Co dla Turcji i tamtejszej waluty oznacza reelekcja Recepa Erdogana w wyborach prezydenckich?

Podstawowe problemy tureckiej gospodarki nie zmieniają się. Turcja cały czas ma bardzo dużą nierównowagę rachunku obrotów bieżących. Kraj nie ma dużych złóż surowców, a co za tym idzie jest bardzo wrażliwy na ceny ropy, które przy osłabieniu liry dodatkowo powiększają nierównowagę bilansu płatniczego. Jest tam też wysoka inflacja. Bank centralny podniósł co prawda stopy procentowe, ale skala tego ruchu rozczarowała. Dlatego nie spodziewam się, by perspektywy Turcji się poprawiły. W pierwszej reakcji na wyniki wyborów lira umocniła się co prawda do euro o 1,5 proc., ale szybko ten wzrost oddała i sadzę, że będzie dalej tracić, choć może już nie tak dynamicznie, jak ostatnio. Prezydent Recep Erdogan zapowiadał, że chce zwiększyć kontrolę nad bankiem centralnym, a jego poglądy — np. że inflacja rośnie przez podwyżki stóp procentowych — są kontrowersyjne. Szans na napływ kapitału zagranicznego w tej sytuacji nie widzę. Należy przy tym pamiętać, jak rozwijała się Turcja. Przyjęto tam założenie, że państwo nie będzie się zadłużać. Za to przedsiębiorców zachęcano do zadłużania. Dla nich słaba lira może być problemem, a pośrednio również dla tureckich banków, które mają dość słabe bilanse.

2. Większość Turcji leży w Azji, ale jej stopień rozwoju jest często porównywany do naszej części Europy. Czy sytuacja w Turcji może wpłynąć na postrzeganie Europy Środkowej i Wschodniej?

Mieliśmy ostatnio doniesienia z Bułgarii o jej planach przystąpienia w przyszłości do strefy euro. W Rumunii sytuacja się poprawia, więc sytuacja w Turcji nie powinna być problemem, jeśli nie pogorszy się koniunktura w jądrze strefy euro, jakim są Niemcy. W Europie Środkowej i Wschodniej uzależnieni jesteśmy od tego, jaka jest koniunktura w Niemczech.

3. Nieciekawa jest sytuacja w Argentynie i Brazylii. Czy w połączeniu z tym, co dzieje się w Turcji, może to doprowadzić do szerszego załamania na klasycznych rynkach wschodzących?

Raczej nie. Argentyna zwróciła się o pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który dotychczas był tam postrzegany jako zło wcielone, instytucja, która pogłębiła tamtejszy kryzys. Jest więc szansa, że sytuacja w Argentynie się poprawi, a nie pogorszy. W Brazylii nie jest różowo, ale wiele zależy od wyników wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Takie wybory zbliżają się też w Meksyku, przez co osłabiło się tamtejsze peso. Pojawiają się więc napięcia, ale mają raczej charakter lokalny i brakuje im potencjału do rozlania się na inne rynki wschodzące. Problemem dla rynków wschodzących ogółem są za to podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, które zmniejszają opłacalność lokowania kapitału na rynkach wschodzących.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / GPW / Problem leży gdzie indziej