Próchnik nie chce być giełdową platformą
Wbrew zapowiedziom, łódzki Próchnik nie zamierza się wycofać z rynku odzieżowego. Firma odłożyła plany tworzenia giełdowej platformy i chce ponownie inwestować we własną markę. Nie wyklucza też przejęcia innego gracza z rynku odzieżowego.
Zarząd notowanego na giełdowym parkiecie Próchnika zmienił swoje plany. W tej chwili władze spółki są przekonane, że najkorzystniejszym rozwiązaniem będzie „umacnianie pozycji firmy na krajowym rynku producentów odzieży”. Tym samym uległy zawieszeniu plany stworzenia giełdowej platformy, dzięki której każda dowolna spółka mogłaby bez problemów trafić na GPW.
Na razie kraj
Obecnie władze spółki tworzą strategię marketingową. Zdaniem przedstawiciela zarządu, gotowego programu należy się spodziewać już w drugim kwartale tego roku. Do czasu jego opublikowania nie wiadomo, ile pieniędzy pochłonie rozwój sieci handlowej i promocja marki.
— Zdaniem zarządu, nasza marka jest na tyle znana, że wydzielenie zakładu produkcyjnego jako spółki zależnej i wejście w inwestycje kapitałowe mogłoby się okazać błędem — twierdzi prezes Przesmycki.
Nieoficjalnie mówi się, że spółka poważnie myśli o akwizycjach w sektorze odzieżowym.
— Oczywiście nie można wykluczyć i takiego wariantu, jednak w tym przypadku w grę wchodzą jedynie firmy, które mają dobrą markę i głównie sprzedają odzież — dodaje Zbigniew Przesmycki.
Dodatkowo coraz więcej mówi się o planach wejścia Próchnika — znanego głównie z produkcji eleganckich okryć wierzchnich — w produkcję odzieży „mniej oficjalnej”. Firma chce na razie skoncentrować się na obsłudze krajowego rynku, plany eksportowe — jak twierdzi przedstawiciel spółki — to dość odległa przyszłość.
Finansowa prosta
Ubiegły rok spółka zakończyła z ponad 13 mln zł straty. Zdaniem przedstawiciela zarządu, w roku 2001 najważniejszym zadaniem będzie utrzymanie płynności finansowej. Według nieoficjalnych informacji, w tym roku spółka ma wyjść na finansową prostą i osiągnąć nawet zysk netto. Zarząd spółki liczy, że płynność finansową zachowa m.in. dzięki sprzedaży walorów swoich spółek zależnych.
— Prowadzimy już rozmowy z kilkoma partnerami. Jednak trudno jeszcze podawać szczegóły dotyczące terminów finalizacji tych transakcji — mówi Zbigniew Przesmycki.