Projekt podwoił deficyt budżetowy w 2001 roku

Cezary Koprowicz
opublikowano: 16-11-2000, 00:00

Projekt podwoił deficyt budżetowy w 2001 roku

W projekcie budżetu, który wczoraj przyjął rząd, nie ujęto wpływów z przetargu na UMTS. Deficyt ekonomiczny pozostał bez zmian. Podwoił się zaś deficyt budżetowy. W lipcu zakładano, że wyniesie on 11 mld zł, obecnie — 22 mld.

Premier Jerzy Buzek był zadowolony z reakcji rynków finansowych na projekt ustawy budżetowej.

— Rynki finansowe dobrze go przyjęły — złoty się umacnia — mówił premier.

Wtórował mu Jarosław Bauc, minister finansów.

— Nie jest to budżet wyborczy. Nie jest to też budżet wyrzeczeń — zapewniał minister.

Żadnego rozluźnienia

Zgodnie z zapowiedziami, rząd nie zwiększył deficytu ekonomicznego, co spotkało się z dość dobrą reakcją rynku. W porównaniu z założeniami z lipca zmienił się za to deficyt budżetowy, który wzrósł z 11 mld zł do 22 mld zł. Kwota ta ma być sfinansowana z prywatyzacji i dodatkowej emisji obligacji. Jednak Jarosław Bauc, jak i część ekonomistów, przekonuje, że to nie oznacza rozluźnienia finansów państwa.

— W projekcie budżetu nie zapisano środków z przetargu na UMTS i to ma wpływ na wysokość deficytu. Jedyne przyczyny, dla których ten deficyt się zwiększył, to UMTS i transfery do II filara ubezpieczeń społecznych. To jednak nie wpływa na deficyt ekonomiczny — zapewniał minister finansów.

Ekonomiści twierdzą, że transfery do II filara nie wpłyną na rozluźnienie polityki finansowej państwa, bo te pieniądze w ciągu najbliższych lat nie pojawią się na rynku. Jeśli przetarg na UMTS dojdzie do skutku, to deficyt budżetowy może się zmniejszyć.

Deficyt ten finansowany będzie też z prywatyzacji. Minister finansów ocenia przyszłoroczne przychody z tego źródła na 18 mld zł.

Wicepremier Janusz Steinhoff twierdzi, że ten projekt płaci rachunki za tegoroczny wzrost inflacji powyżej założonego poziomu. Będzie to kosztowało w 2001 roku aż 8,4 mld zł. Premier Buzek dodaje, że ogromnym obciążeniem dla tego budżetu jest obsługa zadłużenia zagranicznego.

— Dług z lat siedemdziesiątych będzie kosztował nas w przyszłym roku ponad 9 mld zł — mówi Jerzy Buzek.

Wicepremier Janusz Steinhoff nie kryje jednak dumy, że przy takich obciążeniach znaleziono 70 mln zł na wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw.

W projekcie budżetu na 2001 r. przyjęto, że stawki VAT w budownictwie wyniosą 12 proc. Tymczasem posłowie nie chcą podnosić VAT-u. Komisja Finansów Publicznych opowiadała się wczoraj za utrzymaniem stawek w budownictwie na dotychczasowym poziomie 7 proc. Minister finansów na razie nie traci nadziei.

— To, czy stawki się zmienią, okaże się w głosowaniu. Jeśli pozostaną na poziomie 7 proc., to do budżetu wpłynie o 300 mln zł mniej. Na pewno nie zgodzimy się na zwiększenie deficytu. Trzeba będzie wówczas dokonać cięć w wydatkach — mówi Jarosław Bauc.

Unia poprze lub nie

Janusz Steinhoff walczy o poparcie Unii Wolności dla budżetu. Jego zdaniem, będzie źle, jeśli chęć skrócenia kadencji parlamentu zdominuje merytoryczną dyskusję nad ustawą.

— UW jako partia propaństwowa będzie popierała ten budżet — mówi wicepremier.

Tymczasem o poparcie UW dla przyszłorocznej ustawy budżetowej będzie trudno. Jerzy Wierchowicz, przewodniczący parlamentarnego klubu UW, stwierdził, że jego partia jest krytycznie nastawiona do projektu budżetu. Wynika to ze zmniejszenia nakładów na wymiar sprawiedliwości. Jerzy Wierchowicz twierdzi, że nie może stwierdzić, czy jego partia poprze budżet czy nie.

— Budżet przewiduje realny wzrost wydatków na sprawy priorytetowe, m.in. rolnictwo, bezpieczeństwo i wymiar sprawiedliwości oraz naukę. Zachęcam do analizy projektu — mówi Jarosław Bauc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Cezary Koprowicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Projekt podwoił deficyt budżetowy w 2001 roku