Proste rzeczy w efektywności energetycznej już zrobiono

opublikowano: 16-09-2022, 14:52
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Piotr Danielski, współzałożyciel i prezes DB Energy, firmy z NewConnect, mówi o skoku popytu na energooszczędne rozwiązania w przemyśle oraz czasie potrzebnym na optymalizację

Lukasz Bera

PB: Czy w ostatnim roku skoczył popyt na usługi waszej spółki, czyli przemysłowe audyty energetyczne oraz projektowanie, realizację i zarządzanie inwestycjami w poprawę efektywności?

Tak. To zmiana dla nas istotna, bo przede wszystkim obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania naszymi usługami za granicą. Do tej pory pracowaliśmy przede wszystkim na rynku polskim i tutaj realizowaliśmy programy poprawy efektywności energetycznej. Od zeszłej jesieni natomiast skokowo wzrosło zainteresowanie w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji i Włoszech. Tak naprawdę to tam spędzamy większość czasu.

A jak to wygląda w Polsce? Popyt ze strony przedsiębiorstw jest stały, czy po prostu wy rzuciliście siły na bardziej rentowne rynki w Europie Zachodniej?

Raczej wygląda to w ten sposób, że polscy przedsiębiorcy najpierw dość długo przygotowują program poprawy efektywności, zastanawiają się, jakie działania realizować i które technologie wdrożyć oraz jak to finansować. Zajmuje to dużo czasu — dużo więcej czasu poświęcamy pracom koncepcyjnymi, zanim dojdzie do fazy realizacji inwestycji. Na rynkach zagranicznych albo realizujemy już gotowe projekty, albo po krótkim etapie identyfikacji problemów dynamicznie przystępujemy do realizacji inwestycji.

Czy da się w znaczącym stopniu poprawić efektywność energetyczną w przemyśle oraz i ile trwają takie projekty?

To bardzo zależy od skali przedsiębiorstwa i skali oczekiwanej poprawy. To, co da się zrobić szybko, w Polsce w większości przedsiębiorstw jest już wykonane. Jesteśmy w tym zakresie jako naród bardzo zaradni i większość łatwych elementów realizowanych jest na własną rękę. Duże inwestycje, o charakterze strukturalnym lub wymagające modernizacji źródeł zasilania, wymagają „grubego” projektu, realizowanego zgodnie z wszystkimi kanonami sztuki, a to trwa choćby ze względu na uzyskiwanie pozwoleń budowlanych, środowiskowych itp. Przy mniejszych projektach chodzi najczęściej o 10-12 miesięcy, natomiast jeśli mówimy np. o modernizacji elektrociepłowni — a taki projekt realizujemy teraz np. na Śląsku — to inwestycja jest podzielona na etapy. Jesteśmy tam już prawie trzy lata.

A jakie efekty, procentowo, przynoszą takie projekty?

Modelowe przykłady, którymi się posługujemy, pokazują, że przy prostych zabiegach da się osiągnąć 10-20 proc. redukcji zużycia energii w każdym przedsiębiorstwie. W zasadzie nie ma wyjątków, w każdym przedsiębiorstwie, do którego wchodzimy, jest to możliwe. Przy dużych projektach w energochłonnym przemyśle lub takim, który ostatnie inwestycje modernizacyjne prowadził dawno temu, mówimy o redukcjach nawet o 50-60 proc. Takie wyniki osiąga się w dużych zakładach przemysłowych, np. z segmentu metalowego lub chemii farmaceutycznej.

Żeby zainwestować w poprawę efektywności energetycznej, trzeba najpierw mieć na to pieniądze. W jakim czasie te nakłady się zwracają i czy czas ten się skrócił dzięki ostatnim podwyżkom cen?

Rosnące ceny energii oczywiście powodują, że okres zwrotu nakładów inwestycyjnych jest znacznie krótszy dzięki wszystkim oszczędnościom, które generujemy. Przy cenach z ubiegłego roku na zwrot z inwestycji trzeba było czekać maksymalnie trzy lata. Teraz, przy tej cenie energii, okresy zwrotu bywają krótsze niż rok. Można też realizować bardziej śmiałe i ambitne projekty, które wcześniej były nieopłacalne, bo okresy zwrotu były pięcio- albo siedmioletnie, a dzisiaj stają się sensowne, bo trwa to poniżej dwóch lat. Trzeba też pamiętać, że na taką inwestycję niekoniecznie trzeba mieć swoje pieniądze. Funkcjonują dwa modele. W jednym inwestor finansuje to ze swojej linii kredytowej, jeśli ma takie możliwości. W drugiej to my realizujemy inwestycję z funduszu, którym dysponujemy. Podpisujemy wtedy tzw. umowę ESCO i w jej ramach dzielimy oszczędności. Część trafia do naszego finansującego, część do klienta, a część za realizację projektu oraz jego utrzymanie dostajemy my.

Działacie na rynku od 13 lat. Jestem ciekaw, czy w metodach poprawy efektywności energetycznej dużo zmieniło się w tym czasie i co tak naprawdę robicie, gdy wchodzicie do zakładu przemysłowego.

Jeśli chodzi o samą metodę naszej pracy — wykonywanie audytu energetycznego, identyfikację możliwości poprawy efektywności — to zmieniło się niewiele. Robimy po prostu przegląd energetyczny przedsiębiorstwa i zderzamy to z danymi o realnym zużyciu energii czy zapotrzebowaniu na media. Zmienia się natomiast — i to bardzo — zakres metod, którymi dysponujemy, by tę efektywność poprawiać. 13 lat temu nikt nie słyszał np. o wysokotemperaturowych pompach ciepła, którymi jesteśmy w stanie zrobić parę. Dzisiaj w zakresie modernizacji źródeł dla przedsiębiorstw przemysłowych to jeden z podstawowych elementów. Dekadę temu nie były też tak rozpowszechnione jednostki kogeneracyjne. W każdym przypadku były to skomplikowane projekty. Dzisiaj dysponujemy w zasadzie rozwiązaniami półkowymi, które kupuje się niemal tak samo jak energooszczędne żarówki, choć oczywiście wymaga to znacznie większych pieniędzy. Ciągle uczymy się nowych technologii, sprawdzamy je w swoim laboratorium, a potem przedstawiamy klientom i ich działom R&D. Dużo zmienia się też w zakresie oczekiwań i infrastruktury klientów. Kiedyś byliśmy audytorami energetycznymi, którzy zajmowali się tak naprawdę budynkiem. Długo pracowaliśmy na to, by przekonać przemysł do tego, że dużo ciekawszymi i ważniejszymi elementami są procesy technologiczne, z reguły nastawione na cel produkcyjny, przy których mało kto zwraca uwagę na zużywaną energię. Ten proces powoli postępuje.

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcast, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

w tym tygodniu: „Jak gaz i energia przyduszają gospodarkę"

goście: Marcin Kujawski — BNP Paribas, Bartłomiej Morzycki — Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie, Henryk Kaliś — Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław, Izba Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii, Jarosław Wajer — EY, Piotr Danielski — DB Energy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane