Przedsiębiorcy wolą siedzieć na kasie

Bartek Godusławski, Współpraca: KA, GRA, MGA, MICH
opublikowano: 23-04-2015, 00:00

Firmy dużo wydały na inwestycje, ale mogłyby znacznie więcej. Obawy o popyt tłumią jednak chęć rozwoju

Korzystna koniunktura w gospodarce i przyspieszenie tempa wzrostu PKB do 3,3 proc. z 1,7 proc. rok wcześniej nie przełożyły się w pełni na poprawę sytuacji przedsiębiorców. Nie zmienia to faktu, że ogólna kondycja finansowa polskich firm wciąż jest bardzo dobra, a liczby mówią same za siebie. Chociaż wynik netto sektora przedsiębiorstw zmniejszył się o 2,1 proc., do 90,2 mld zł, to na swojej podstawowej działalności biznes nadal notował wzrost.

Wynik ze sprzedaży produktów, towarów i materiałów był wyższy o 6 proc. wobec jedynie symbolicznego wzrostu w 2013 r. i gwałtownego spadku w 2012 r. — o 15 proc. To znaczy, że firmy mają też z czego finansować inwestycje, co zresztą udowodniły. Nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw zwiększyły się ogółem o ponad 15 proc., to ponad trzy razy większa dynamika niż rok wcześniej. Z rekordami jest jednak ten problem, że trudno je pobić.

— W tym roku nie będzie już tak dobrze, chociaż nadal będziemy notowali wzrost inwestycji prywatnych szybszy niż publicznych. Będzie on jednak jednocyfrowy, bo trudno z roku na rok rosnąć w tak szybkim tempie. Nasza gospodarka jest na tyle rozwinięta, że nie ma co liczyć na kilkudziesięcioprocentowy wzrost nakładów — jak przed kryzysem — uważa Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

Siła samofinansowania

W ubiegłym roku zmniejszyły się możliwości samofinansowania inwestycji przez rodzimy biznes. To jednak nie powód do niepokoju — na koniec 2014 r. firmy miały do dyspozycji ponad 200 mld zł.

— Nasze firmy lubią finansować się własnymi pieniędzmi — zwraca uwagę Urszula Kryńska. Jej zdaniem, dzięki zgromadzonym zasobom mogłyby pokryć inwestycje o 68 proc. wyższe od faktycznie poniesionych. Co zatem je ogranicza? Obawa, że nie znajdą chętnych na swoje produkty.

— Optymizm wśród przedsiębiorców nie jest tak wielki, jak mogłoby się wydawać. Firmy uzyskują obecnie bardzo niskie marże i działają w warunkach bardzo dużej presji konkurencyjnej. Ceny produkcji spadają już od trzech lat, a firmy nie mają gwarancji, że jeśli rozbudują bazę produkcyjną, znajdą zbyt na swoje towary — podkreśla ekonomistka Banku Millennium.

Przedsiębiorcy są też zakładnikami własnego sukcesu. Możliwości samofinansowania nakładów nadwyżką inwestycyjną zmniejszyły się bowiem przez… wysoką dynamikę wzrostu inwestycji, które rosły szybciej niż nadwyżka i pula pieniędzy w dyspozycji przedsiębiorców.

Brak inwestycji to brak rozwoju

Chociaż, zdaniem części ekspertów, biznes może być powściągliwy w wydawaniu, to na dłuższą metę rozwój bez inwestycji jest niemożliwy. Duża część przemysłu zbliża się do ściany i musi myśleć, jak ją przebić.

— Wykorzystanie mocy produkcyjnych jest obecnie na rekordowo wysokim poziomie. Niemal na tak wysokim jak tuż przed wybuchem kryzysu na świecie. Firmy muszą więc inwestować, żeby się rozwijać. Dlatego spodziewamy się, że w drugiej połowie roku przyspieszą zarówno inwestycje prywatne, jak i publiczne, a w całym roku ogółem wzrosną o 8-9 proc. Dynamika inwestycji przedsiębiorstw, jeśli nie przyspieszy, to na pewno utrzyma się na wysokim poziomie — mówi Krystian Jaworski, ekonomista z Credit Agricole.

Fakt, że w ubiegłym roku firmy rozpoczęły aż 185 tys. nowych zadań inwestycyjnych o imponującej wartości kosztorysowej blisko 50 mld zł, wspiera tę prognozę. © Ⓟ

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Mleczarze idą pod prąd

ZBIGNIEW RYMARCZYK

wiceprezes Comarchu

Mleczarstwo przeczy statystykom, choć i u nas widać firmy, które mają nadpłynność. Polmlek, mimo niezbyt korzystnej sytuacji na rynku mleczarskim, rozpoczął w tym roku inwestycje wartości 300 mln zł. Konsumpcja nie rośnie dynamicznie, a branża ucierpiała na rosyjskim embargu. Uwolnienie kwot mlecznych [na rynku unijnym do kwietnia tego roku obowiązywały limity produkcji — red.] wymusiło jednak inwestycje w moce produkcyjne potrzebne do przetworzenia zwiększonej podaży surowca. Branża musi patrzeć kilka lat naprzód.

ANDRZEJ GRABOWSKI

współwłaściciel grupy Polmlek

Firmy wierzą w gospodarkę

Widać lekkie spowolnienie inwestycji małych i średnich przedsiębiorstw, związane głównie z brakiem dotacji unijnych, które napędzały wydatki firm w 2014 r. Konkursy dotyczące perspektywy budżetowej 2014-20 zostały dopiero niedawno ogłoszone. Pomijając ten czynnik, nie widzimy specjalnego spowolnienia w zakresie inwestycji w systemy ERP. Sprzedaż naszych rozwiązań po pierwszym kwartale rośnie w podobnym tempie jak w 2014 r., kiedy dynamika wyniosła ponad 20 proc.

Trzeba działać z wyprzedzeniem

DANIEL DAJEWSKI

prezes Radpolu

Na rynku mamy obecnie do czynienia z rekordowo niskimi stopami procentowymi, a co za tym idzie — niskim kosztem kredytów, które są zasadniczym źródłem finansowania inwestycji. Znaczące decyzje inwestycyjne zależą przede wszystkim od długoterminowych trendów koniunkturalnych i strategii samej organizacji. Pozytywne jest to, że firmy zwiększyły inwestycje w 2014 r., bo widziały sygnały długoterminowego ożywienia w gospodarce i bezpieczeństwa biznesu. Radpol przeprowadził znaczne inwestycje w moce produkcyjne w poprzednich latach. Dzięki nim dysponujemy obecnie zaawansowanymi liniami technologicznymi, pozwalającymi na wytwarzanie wysokiej jakości produktów. Uwagę skupiamy na ich dokończeniu i wykorzystaniu pełnych możliwości naszych zakładów. Dlatego obecnie nie potrzebujemy większych nakładów.

BOGDAN MALC

wiceprezes Vistalu Gdynia

W polskich realiach decyzje inwestycyjne mają zazwyczaj 2-3-letni horyzont, bo to jest okres, w którym można przewidzieć rozwój sytuacji w branży. W 2014 r. zakończyliśmy drugi etap wieloletniego planu inwestycyjnego, którego celem była rozbudowa zdolności produkcyjnych z przeznaczeniem na rynki zagraniczne oraz nowe projekty w branży infrastruktury w ramach nowego budżetu UE. Decyzje inwestycyjne podjęliśmy ze znacznym wyprzedzeniem, w 2010 r., żeby sprostać wzmożonemu popytowi na konstrukcje stalowe z zagranicy i przygotować się na oczekiwaną poprawę sytuacji na rynku krajowym. Capex w 2014 r. wyniósł 54 mln zł, a rok wcześniej 85 mln zł. W związku z dużymi inwestycjami w ostatnich latach w 2015 r. zamierzamy przeznaczyć na ten cel 12,25 mln zł.

OKIEM EKSPERTA

Zyski słabsze, ale nie inwestycje

MAŁGORZATA STARCZEWSKA-KRZYSZTOSZEK

główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Przedsiębiorstwa średnie i duże zarobiły o prawie 2 mld zł mniej niż w 2013 r. Choć mniej firm miało straty netto, to ich wartość była o ponad jedną trzecią większa. Wyraźnie widać, że sektor przedsiębiorstw coraz bardziej się polaryzuje — firmy „dobre” wciąż mają się nieźle, a „słabe” — coraz gorzej. Wyniki finansowe z 2014 r. pokazują, że firmy radzą sobie z deflacją, umiejętnie zarządzają kosztami, utrzymując zdecydowanie wyższy wzrost wynagrodzeń niż przychodów i całości kosztów. Na inwestycje wydały więcej, niż wyniósł wynik finansowy netto w całym sektorze, i otwierają się coraz bardziej na świat zewnętrzny — mimo słabszych wyników finansowych. To dobrze rokuje na 2015 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski, Współpraca: KA, GRA, MGA, MICH

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu