Przez siedem lat nierównowaga jeszcze wzrosła

opublikowano: 14-04-2019, 22:00

Polityczno-biznesowe szczyty w formacie 16+1 wpisały się już na stałe w kalendarz kontaktów premierów Chin z szefami rządów państw Europy Środkowej i Wschodniej.

Gospodarzem pierwszego w Warszawie w 2012 r. był Donald Tusk, a chiński premier Wen Jiabao ogłosił wtedy projekt tzw. dwunastu kroków, które miałyby zdynamizować współpracę globalnej potęgi z naszym regionem. Przez siedem lat zmieniały się twarze szefów rządów — w piątek gospodarzem ósmej zbiórki 16+1 w chorwackim Dubrowniku był Andrej Plenković, głównym gościem — Li Keqiang, a uczestnikiem polskim — Mateusz Morawiecki. Niezmienna jest natomiast odtwarzana płyta — chiński premier obiecuje „podjęcie działań zmierzających do bardziej zrównoważonych zasad we wzajemnym handlu”. Od zainicjowania programu eksport z Polski faktycznie rośnie, ale z Chin do nas jeszcze szybciej, zatem deficyt obrotów znacząco się zwiększa. Według statystyki Chińczyków ujemny bilans Polski w 2012 r. nieco przekraczał 10 mld USD, natomiast w 2018 r. zbliżył się już do 15 mld USD. Trudno się dziwić, skoro w import chińskiej taniochy zaangażowanych jest u nas dziesięć razy więcej firm niż w bardzo trudny eksport.

Miasto Pireus w zespole metropolitalnym Aten jest oczywiście greckie, ale port przeszedł w ręce China Ocean Shipping Company.
Zobacz więcej

Miasto Pireus w zespole metropolitalnym Aten jest oczywiście greckie, ale port przeszedł w ręce China Ocean Shipping Company. Axel Schmid

Dla potęgi liczącej prawie 1,4 mld ludności nasz region to partner skromny. Większość państw z 16+1 to rynki mniejsze od chińskich… miast. Mimo ogromnej dysproporcji pekińscy stratedzy doceniają geopolityczne znaczenie Europy Środkowej i Wschodniej. Popatrzyli na mapę i zebrali pas państw dwóch kategorii. Do jedenastki członków UE — na mapie od góry to: Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Słowenia, Chorwacja, Rumunia i Bułgaria — dodali piątkę bałkańską: Serbię, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Macedonię Północną i Albanię. Od szczytu w Dubrowniku dołączyła Grecja, domykająca obszar od południa. Zmiana formuły z 16+1 na 17+1 ma konkretny powód — otóż Chińczycy w 2016 r. wykorzystali grecką wyprzedaż i kupili port w Pireusie. Stał się on bramą Jedwabnego Szlaku 2.0, gigantycznej inicjatywy rozpisanej do 2050 r. Jej ideą jest zwielokrotnienie chińskiego strumienia wlewającego się do UE. W związku z rozbudową Pireusu o jedwabnej ścieżce lądowej, której końcówka miałaby znajdować się u nas — można zapomnieć. Na otarcie politycznych łez Polsce powierzony został… morski sekretariat grupy 16+1.

Pekin od lat dąży do zinstytucjonalizowania swojego formatu. Wywołuje to naturalną irytację Komisji Europejskiej, ponieważ globalny rywal wchodzi do UE nie przez wrota w Brukseli, lecz od tyłu. Państwa unijne zaliczone do 16/17+1 nadal są beneficjentami wspólnotowego budżetu, dlatego udział w takich chińskich inicjatywach jak Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) ma dla nich znaczenie uzupełniające. Piątka pozaunijna nie ma jednak alternatywy i staje się niejako skazana na Chiny, które rozwijają na Bałkanach ofensywę prawie jak w Afryce. Chińskie pieniądze tym łatwiej przełamują opory, że nadzieje małych państw bałkańskich na akcesję do UE odsuwają się w przyszłość dość odległą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek ZAlewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu