Przybywa firm stosujących franchising

Piotr Lemberg
18-11-1998, 00:00

Przybywa firm stosujących franchising

NOWI PRZEDSIĘBIORCY: Charakterystyczne jest, że uruchomieniem własnego biznesu w naszej sieci jest zainteresowanych coraz więcej ludzi, którzy robili karierę w dużych korporacjach na stanowiskach menedżerskich. Franchising ułatwia tym ludziom porządny start. Ich nie interesuje zaczynanie biznesu od straganu — mówi Grzegorz Chmielarski, z McDonaldŐs Polska. fot. ARC

Opieka dużej firmy o uznanej marce, pomoc intelektualna, techniczna — to podstawowe zalety franchisingu. Obok dużych firm zachodnich własne sieci buduje coraz więcej polskich firm. Rozwojowi franchisingu nie przeszkadza brak uregulowań prawnych — najważniejszym problemem jest wciąż niewielka znajomość tego systemu.

Prawie całkowita unifikacja celów, zarówno po stronie franchisingobiorcy, jak i franchisingodawcy jest jedną z podstawowych zasad franchisingu.

Dobry biznes

Większość dużych sieci zakazuje licencjobiorcom podejmowania jakiejkolwiek innej działalności gospodarczej. W wyborze optymalnych kandydatów pomagają długie procesy rekrutacji i szkolenia. Wymagania wstępne mogą być bardzo różne, np. McDonaldŐs preferuje osoby fizyczne, natomiast dla Remy 1000 Poland najlepsze są małżeństwa. W zamian, ci, którzy przejdą weryfikacyjne sito, mogą liczyć na bezpieczny — bo pod skrzydłami dużej firmy —start w biznesie.

— Działam w systemie McDonaldŐs już cztery lata. Nie pamiętam sytuacji, żeby centrala nie wywiązała się ze swych zobowiązań. Nie znam też przypadków niewłaściwego postępowania licencjobiorców. Należy podkreślić, że wszyscy jesteśmy powiązani finansowo i pod tym względem jest to naprawdę wspólny interes — mówi Paweł Kurka, szef dwóch restauracji McDonaldŐs w Szczecinie.

Podobnego zdania jest Robert Szewczyk z działu marketingu Remy 1000 Poland. Jednocześnie zwraca uwagę na pewne problemy, jakie mogą wynikać z wieloletnich przyzwyczajeń Polaków.

— Zdarzało się np., że małżeństwa prowadzące nasze markety, próbowały nawiązywać umowy z dostawcami bez wiedzy Remy. Najczęściej kończyło się to upomnieniami. Z punktu widzenia firmy, jedną z najważniejszych spraw jest przecież utrzymanie jednakowego standardu we wszystkich sklepach. Trzeba jednak bardzo dużego wysiłku, żeby doprowadzić do tego, aby firma rozwiązała umowę z franchisingobiorcą. Doszło może do dwóch-trzech takich przypadków. Zerwanie umowy nie niesie jednak praktycznie żadnych skutków finansowych dla franchisingobiorców — ich wkład finansowy dotyczy tylko rzeczy ruchomych (kasa fiskalna, komputer), które zabierają ze sobą — wyjaśnia Robert Szewczyk.

Kłopoty z umową

Są jednak sytuacje, gdy licencjobiorcy mogą zostać pokrzywdzeni, a sprawa trafia nawet do Urzędu Ochrony Konkurecji i Konsumentów. Przykładem mogą być umowy patronackie zawierane przez Petrochemię Płock z dealerami prowadzącymi stacje benzynowe. Forma umowy jest zbliżona do zasady franchisingu. We wrześniu 1998 r. UOKiK wydał decyzję, w której uznał, że kary jakie stosowała Petrochemia Płock wobec osób rozwiązujących umowy patronackie są za wysokie — płockie przedsiębiorstwo zdaniem urzędu, narzucało uciążliwe warunki umów patronackich, wykorzystując pozycję monopolisty. Petrochemia zapowiadała zmianę spornych zapisów.

Rodzimy franchising

Spośród polskich firm jednym z pierwszych franchisingodawców była firma cukiernicza Blikle. Obecnie działają 3 cukiernie licencyjne — we Wrocławiu, Częstochowie i Katowicach. Wytwarzaniem słodyczy zajmuje się firma matka, zaś franchisingobiorcy sprzedają jej produkty.

Franchising stosują Petrochemia Płock i Rafineria Gdańska. Rafineria Gdańska posiada ponad 160 tzw. stacji patronackich. Należą one do licencjobiorców, zaś współpraca jest oparta na umowie reklamowej. Zgodnie z nią, dana stacja na minimum 10 lat przyjmuje barwy rafinerii wraz ze standardami obsługi klientów. Petrochemia Płock posiada 350 stacji patronackich, dalszych 100 należy do firmy, a prowadzą je ajenci.

Dużą sieć franchisingową zbudował też Orbis. Na 100 biur podróży ponad 70 prowadzonych jest przez franchisingobiorców. Własną sieć sklepów spożywczych tworzy firma Chata Polska. W jej systemie działa już około 60 placówek spożywczych w województwach: poznańskim, leszczyńskim, zielonogórskim, gorzowskim i konińskim. W ciągu najbliższych trzech lat sieć ma rozrosnąć się do ponad 300 sklepów. Chata Polska, jako jedna z nielicznych sieci, nie pobiera żadnych opłat przy wstępowaniu do systemu. Franchisingobiorca wykupuje jedynie za 5 tys. zł akcje firmy, stając się tym samym jej współudziałowcem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Lemberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Przybywa firm stosujących franchising