Przyszli inwestorzy pomogą szczecińskiej stoczni

KAP
18-08-2008, 00:00

Mostostal Chojnice i Ulstein sfinansują wypłaty i produkcję. Przejmują też

Mostostal Chojnice i Ulstein sfinansują wypłaty i produkcję. Przejmują też

negocjacje z armatorami.

Wybierający się na giełdę Mostostal Chojnice, który wespół z norweskim Ulstein Verft zamierza przejąć Stocznię Szczecińską Nową (SSN), stara się, by firma dotrwała do prywatyzacji. Spółka ma problemy z pieniędzmi na produkcję i wrześniowe wynagrodzenia, a państwowi właściciele — Agencja Rozwoju Przemysłu i Korporacja Polskie Stocznie — nie mogą już jej finansować. Z pomocą idą przyszli właściciele.

— Mamy dwie koncepcje wsparcia finansowania działalności stoczni, ale szczegółów nie mogę ujawnić — mówi Marcin Garus, prezes Mostostalu Chojnice, należącego do grupy KEM zajmującej się dystrybucją stali.

— Zwróciliśmy się do KEM o pożyczkę — informuje Artur Trzeciakowski, prezes SSN.

Nieoficjalnie wiadomo, że stocznia poprosiła o 70 mln zł. Czy to wystarczy do prywatyzacji? Stocznia miesięcznie potrzebuje na wynagrodzenia około 20 mln zł, 5-7 mln zł na bieżące funkcjonowanie nieprodukcyjne (media, prąd itp.). Na zakup materiałów do produkcji potrzebuje 30-80 mln zł zależnie od potrzeb zakupowych, zapasów etc. Ile trzeba dołożyć, aby stocznia dotrwała do prywatyzacji, zależy od tego, kiedy proces zostanie zakończony. Bruksela daje czas do końca września. Do 12 września ma dostać gotowe programy naprawcze. W tym tygodniu otrzyma wstępne opracowania do konsultacji.

Inwestorzy muszą udowodnić, że stocznia stanie się rentowna. Muszą też zapisać, jaki będzie ich wkład własny oraz ile na pokrycie strat z nierentownych kontraktów powinien dać skarb. O wielkości wkładu własnego zadecyduje to, ile przyszli inwestorzy dadzą stoczni na dotrwanie do prywatyzacji. Na udział skarbu wpływ ma to, z jakim skutkiem zakończy się renegocjowanie nierentownego portfela.

— Dostaliśmy od właścicieli stoczni list żelazny pozwalający nam na rozmowy z armatorami. Wysłaliśmy prośby o spotkania i mamy nadzieję, że szybko dojdzie do negocjacji — twierdzi Zbigniew Urbaniec, reprezentujący KEM w negocjacjach.

W czwartek KEM spotkał się z Gdańską Stocznią Remontową, prywatną spółką, kierowaną przez Piotra Soykę, która bez pomocy państwa nieźle radzi sobie na stoczniowym rynku.

— Jesteśmy gotowi włączyć pana Soykę do naszego projektu. W poniedziałek ma nam przedstawić swoje warunki techniczne dla planu działalności stoczniowej. O finansowych jeszcze nie rozmawiamy — dodaje Zbigniew Urbaniec.

Dziś przedstawiciele inwestora mają spotkać się z resortem skarbu i być może po tym spotkaniu będzie znanych więcej szczegółów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Przyszli inwestorzy pomogą szczecińskiej stoczni