Przyznali się do błędu? Wiele na to wskazuje

Mariusz Zielke
opublikowano: 17-02-2004, 00:00

ARiMR zamówiła kolejną partię komputerów.

Tym razem warunki przetargu nie preferują jednej firmy. Nie można było tak od razu?

Regionalne oddziały Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) zaczęły zamawiać komputery dla biur powiatowych. W ocenie specjalistów, ma ich być około 2 tys. (po 120 dla 16 oddziałów). Specyfikacje zamówień są niemal identyczne z warunkami stawianymi w dużym, kontrowersyjnym i szeroko już opisywanym przez „PB” przetargu na 4 tys. pecetów. Niemal, bowiem nie zawierają kilku istotnych punktów, z powodu których agencję oskarżono o łamanie ustawy o zamówieniach publicznych i preferowanie jednego z producentów. A komputery będą wykorzystane do tych samych celów. Skąd ta niekonsekwencja?

Ważne ogniwo

Przypomnijmy, że od miesiąca opisujemy aferę z przetargiem na zakup komputerów dla ARiMR, które mają być wykorzystane do wprowadzania danych do niezwykle istotnego dla Polski systemu IACS, odpowiedzialnego za dopłaty dla rolników. Przetarg został już kilkakrotnie oprotestowany, agencja dwukrotnie zmieniała specyfikację, a teraz protestami ma zająć się Urząd Zamówień Publicznych. Wczoraj upłynął termin na składanie ofert, ale przełożono go bez podania nowego.

W każdym proteście firmy zarzucały ARiMR, że tak ułożyła specyfikację, iż preferuje ona jednego konkretnego dostawcę — firmę Dell. Protestujący żądali wykreślenia kilku wymagań, w ich opinii nieistotnych dla zamawiającego, a preferujących produkt jednego dostawcy. Chodzi głównie o możliwość mocowania komputera do ściany i diagnostykę charakterystyczną dla Della. Agencja jednak twardo upierała się, że potrzebuje komputerów o takich właśnie cechach.

— Tymczasem, ponieważ duży przetarg z powodu protestów się opóźni, rozpisano zamówienia regionalne. I tam agencja nie potrzebuje już mocowania do ściany czy specjalnej diagnostyki, chociaż komputery mają służyć do tych samych celów — mówi jeden z potencjalnych oferentów.

Trup w szafie

Zdaniem naszych rozmówców z firm komputerowych, wycofanie się ze spornych wymagań w specyfikacjach w przetargach regionalnych potwierdza słuszność zarzutów do głównego procesu przetargowego. Jednak ARiMR nie chce oficjalnie przyznać się do błędów. Kontrola przetargu, którą zlecił Wojciech Pomajda, prezes ARiMR, nie wykazała uchybień.

— Kontrola ustaliła, że pierwotna specyfikacja nie ograniczała potencjalnych dostawców do jednej firmy. Jednak agencja zdecydowała się uwzględnić protesty firm i rozszerzyć dostęp do przetargu. Dlatego specyfikacja została zmieniona — twierdzi prezes ARiMR.

Zamawiane w głównym przetargu 4 tys. komputerów są warte według cen katalogowych 34 mln zł. Agencja może jednak liczyć na upusty z tytułu dużego zamówienia. Zdaniem specjalistów, zapłaciłaby dużo mniej, gdyby dopuściła do przetargu większą liczbę oferentów.

Pytanie dnia

Co jest nie tak z systemem zamówień publicznych w Polsce?

Andrzej Sadowski

wiceprezes Centrum im. Adama Smitha

Nasze centrum już w 1993 r. zwracało uwagę na korupcjogenny charakter projektu ustawy o zamówieniach publicznych. Późniejsza ocena działania tej ustawy potwierdziła zarzuty. Praktyka pokazała dramatyczny poziom stosowania jej w życiu. Okazało się, że zarówno samo rozwiązanie, jak i instytucje kontrolne są, delikatnie mówiąc, ułomne. Powstał prawny mechanizm pozwalający na zachowania będące patologią. Jest to jeszcze jedna z miar kryzysu państwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu