PTO musi natychmiast zdobyć inwestora

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 17-06-1999, 00:00

PTO musi natychmiast zdobyć inwestora

Na inwestycje operator powinien w tym roku wydać 700 mln zł

PRZELICZYLI SIĘ: Janusz Lato, jeden z obecnych szefów PTO, był pomysłodawcą powołania w Polsce holdingu zrzeszającego niezależnych operatorów. W marcu 1997 r. założył firmę, która dała początek PTO. Holding skupił się głównie na zdobywaniu koncesji. Szefowie firmy liczyli pewnie, że jeśli zabraknie im pieniędzy na inwestycje, to nie będą mieli żadnych kłopotów ze znalezieniem inwestora lub sprzedażą całej firmy. Ich atutem miały być właśnie wywalczone licencje. Przeliczyli się. fot. Borys Skrzyński

Po tym, jak Elektrim zrezygnował z przejęcia Poland Telecom Operators, wicelidera lokalnych operatorów telekomunikacyjnych, szefowie tej spółki muszą szybko znaleźć innego inwestora. Tylko w 1999 r. powinni bowiem zainwestować co najmniej 700 mln zł, a takich pieniędzy nie mają. Co więcej — żaden z największych niezależnych operatorów działających w Polsce nie jest, przynajmniej oficjalnie, zainteresowany przejęciem tego holdingu.

Właściciele PTO (Creditanstalt, Central European Telecom Investment i kilka amerykańskich funduszy) stracili ostatnio sześć tygodni na zakończone porażką rozmowy z Elektrimem, a wsparcia potrzebują niemal od zaraz. Elektrim podpisał z nimi list intencyjny 30 marca 1999 r., a 15 maja wygasła mu wyłączność na prowadzenie negocjacji. W tym czasie zarząd PTO nie mógł więc negocjować z innymi kandydatami.

Palące hiperpotrzeby

Zgodnie ze zobowiązaniami koncesyjnymi, tylko w 1999 r. PTO powinno podłączyć około 150 tys. nowych abonentów (nie licząc zobowiązań wynikających z koncesji zdobytych pod koniec 1998 r. na byłe woj. skierniewickie i kieleckie). Żeby ten plan zrealizować, spółka potrzebuje około 150 mln USD (600 mln zł).

Musi również zapłacić raty za zdobyte w 1998 r. koncesje wojewódzkie. Zaoferowała za nie około 100 mln euro (420 mln zł). Zakładając, że w tym roku będzie musiała uiścić piątą część całej kwoty, musi zdobyć około 100 mln zł.

W sumie zatem, PTO do końca 1999 r. powinno wydać około 700 mln zł. Jakby tego było mało, PTO musi też m.in. spłacić obligacje z 1997 r., wartości 120 mln USD (480 mln zł) plus odsetki.

Ponadto holding ma duże zaległości również z poprzednich lat. Na koniec 1998 r. powinien dysponować 212 tys. własnych abonentów, a miał nieco ponad 50 tys. Można przypuszczać, że na koniec 1999 roku operatorzy holdingu PTO podłączą o 250 tys. abonentów mniej niż zakładają warunki koncesji. Powinni w tym czasie dysponować ponad 360 tys. klientów, ale jeśli będą pracować w dotychczasowym tempie, mogą liczyć najwyżej na 100 tys.

— Nie znam dokładnych planów Elektrimu dotyczących naszej firmy i nie wiem, czy holding rzeczywiście wycofał się z transakcji. Potwierdzam natomiast, że rozpoczęliśmy rozmowy z innymi kandydatami, zainteresowanymi wejściem do PTO — powiedziała nam 1 czerwca Anet Arazi, dyrektor finansowy PTO.

Tydzień później, 9 czerwca, Barbara Lundberg, szefowa Elektrimu, rozwiała wszelkie wątpliwości.

— Nie kupimy PTO — oznajmiła na konferencji prasowej.

Dwóch kandydatów

Obecnie jest podobno dwóch kandydatów do przejęcia PTO. Nie wiadomo, czy są to inwestorzy branżowi czy finansowi oraz jaki kapitał reprezentują. Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, sugerowali, że do PTO raczej nie wejdzie silny inwestor branżowy, który nie był dotychczas obecny w Polsce. Twierdzą, że bardziej prawdopodobny jest sojusz tego operatora z jednym z rodzimych graczy. Okazuje się jednak, że i tutaj nie bardzo widać chętnych. Teoretycznie na rynku są dwie firmy, które mogłyby sobie pozwolić na wchłonięcie PTO. Są nimi Netia i Telefonia Lokalna. Niektórzy analitycy wskazują również na myślenicką Tele-Fonikę.

— Na razie nie prowadziliśmy żadnych rozmów z PTO — mówi Piotr Pilch, prezes Telefonii Lokalnej.

— Nie jesteśmy zainteresowani zakupem PTO. Owszem, kilka miesięcy temu prowadziliśmy rozmowy z właścicielami tej grupy operatorów, ale zakończyły się fiaskiem i definitywnie wycofaliśmy się z pomysłu fuzji z PTO — wyjaśnia Jolanta Ciesielska, rzecznik Netii.

Mała atrakcyjność

Specjaliści przekonują, że inwestycja w PTO niekoniecznie byłaby strzałem w dziesiątkę.

— Najwięksi operatorzy lokalni koncentrują działania na dużych aglomeracjach. Tam osiągają największe zyski. PTO operuje natomiast głównie na terenach wiejskich. Dlatego uważam, że ani Netia, ani Telefonia Lokalna nie zechcą przejąć tej firmy — twierdzi analityk zachodniego banku inwestycyjnego.

— Wszystko zależy od ceny. Pewne jest, że PTO nie poradzi sobie samodzielnie na rynku. Dlatego właściciele tego holdingu mogą zostać zmuszeni do odsprzedaży udziałów za bardzo niską cenę. Kupujący i tak weźmie na siebie wysokie zobowiązania firmy — twierdzi Janusz Arciszewski, prezes Telefonii Polskiej Zachód.

— Telefonia Lokalna i Netia powinny poważnie zastanowić się nad przejęciem PTO. Myślę, że po ostatnich informacjach ministra łączności o planach dalszej liberalizacji rynku, cena za tego operatora nie będzie wysoka — uważa szef dużej spółki telekomunikacyjnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Siemieniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PTO musi natychmiast zdobyć inwestora