Puchną portfele firm budowlanych

Przedsiębiorcy mają pełne ręce roboty, ale martwi ich wojna cenowa i zamrożenie unijnych funduszy. Konkurencję zaostrzą luka inwestycyjna w Polsce i boom za granicą.

Trzy największe firmy budowlane — Budimex, Strabag i PORR — mają portfele zamówień wypchane po brzegi. Ich wartość sięga prawie 30 mld zł. Chcą utrzymać, a może nawet zwiększyć ich wartość, ale nie palą się do startu w nowych postępowaniach, obawiając się niskiej rentowności zamówień, wynikającej m.in. z luki inwestycyjnej w niektórych segmentach rynku. Liczą na odmrożenie funduszy unijnych, zwłaszcza na kolei, ale obawiają się, że niska obecnie podaż przetargów w tej branży przyczyni się do zaostrzenia już i tak ostrej rywalizacji cenowej w kraju. Z zagranicznymi firmami natomiast trzeba konkurować o pracowników i materiały.

Duzi gracze nie chcą walczyć za wszelką cenę

Największy portfel, wart aż 14 mld zł, ma Budimex. W 2017 r., kiedy w fazę realizacji wchodziło sporo zleceń z perspektywy unijnej 2014-23, wartość zleceń grupy nieco przekraczała 10 mld zł.

— Tylko od stycznia do września tego roku pozyskaliśmy kontrakty o wartości blisko 6 mld zł, natomiast w poczekalni mamy kolejne, warte ponad 1 mld zł. Największą wartość — 333 mln zł — ma projekt dotyczący odcinka drogi ekspresowej S10 Bydgoszcz—Toruń. Kilka zleceń z obszaru drogowego jest w fazie projektowania lub oczekiwania na wydanie zezwolenia. Po uwzględnieniu kontraktów w poczekalni, które planujemy podpisać w najbliższych miesiącach, mamy w dużej mierze zabezpieczony front robót do końca 2023 r. Dlatego selektywnie podchodzimy do nowych przetargów, rzetelnie i odpowiedzialnie kalkulując kosztorysy — mówi Artur Popko, prezes Budimeksu.

Na rekord idzie też Strabag.

— Mamy rekordowy portfel zleceń, który wynosi około 7,5 mld zł. Przez 11 miesięcy tego roku podpisaliśmy umowy o wartości 2,5 mld zł wyższej niż w tym samym okresie poprzedniego roku. Realizujemy duże kontakty w formule zaprojektuj i wybuduj na trzy odcinki S19, obwodnicę Pułtuska w ramach DK61 i Chełma w ciągu drogi S12 oraz autostradę A2 w pobliżu Siedlec. 30 listopada podpisaliśmy umowę na odcinek S1 w Bieruniu na Śląsku. Łączna wartość tych kontraktów to około 2,5 mld zł. Realizujemy też więcej niż w ubiegłym roku inwestycji samorządowych, i to we wszystkich regionach — mówi Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabaga, podkreślając, że sytuacja firmy jest stabilna i na długo zapewnia jej pracę.

Kontrakty warte niemal 7 mld zł ma w portfelu także PORR. Na budownictwo kubaturowe przypada 1,1 mld zł, kolejowe 1,8 mld zł, infrastrukturalne 3,2 mld zł, a przemysłowe 0,4 mld zł. Pozostałe zamówienia realizują spółki zależne.

— W tym i w przyszłym roku firma ma zapewniony stabilny byt we wszystkich segmentach, w których działa — twierdzi Piotr Kledzik, prezes grupy PORR.

Ma nadzieję, że w przyszłym roku grupa utrzyma podobną wartość portfela, ale zastrzega, że pozyskiwanie nowych zleceń jest obecnie ryzykowne.

— Sytuacja jest bardzo trudna, przetargów nie ma zbyt wiele. Te, które są ogłaszane, cieszą się bardzo dużą popularnością. Poziom przetargów jest niewystarczający, w szczególności w segmencie zamówień publicznych. Zachowujemy więc dystans, ponieważ nie ma żadnych przesłanek, by wysokie ceny materiałów spadły w przyszłym roku. Nie jesteśmy więc teraz liderem w pozyskiwaniu kolejnych kontraktów, bo to zbyt ryzykowne — uważa Piotr Kledzik.

Przetargowy dystans:
Przetargowy dystans:
Duże, zdywersyfikowane firmy z rezerwą podchodzą do przetargów, w których trwa wojna cenowa. Liczą, że w kolejnych latach krajowe plany, dotyczące zwłaszcza realizacji inwestycji drogowych, pozwolą im utrzymać wysoką wartość portfeli. Planują także dalszą dywersyfikację.
Adobe Stock

Konkurencja będzie coraz ostrzejsza

Wykonawców niepokoją wysokie ceny materiałów i niska wartość ofert w przetargach, liczą jednak na odmrożenie Krajowego Planu Odbudowy (KPO) oraz przyśpieszenie negocjacji dotyczących innych programów unijnych, przede wszystkim na kolei, by zgromadzony przez lata potencjał się nie zmarnował. Równocześnie obawiają się jednak, że po odblokowaniu strumienia funduszy zaostrzy się wojna cenowa, wynikająca z bieżącej luki inwestycyjnej.

Kontrakty kolejowe nie wystarczą

Firmy od lat silnie związane z rynkiem kolejowym także martwią się brakiem zamówień w tym segmencie i od dawna próbują zdywersyfikować portfel.

– Kontrakty kolejowe z perspektywy 2021-27 wejdą w fazę realizacji najwcześniej w 2024 r. Firmy wykonujące głównie inwestycje kolejowe mają więc duży problem, ponieważ realizacja wielu kontraktów skończy się w tym i przyszłym roku – mówi Arkadiusz Arciszewski, wiceprezes Trakcji, której inwestorem mają zostać PKP PLK.

Informuje, że według stanu na koniec września tego roku portfel grupy był wart 2,65 mld zł, w tym 2,1 mld zł do realizacji przez Trakcję, a reszta spółki z grupy. Wartości te nie uwzględniają kontraktu na budowę litewskiej bariery o długości 180 km, która powstanie na granicy z Białorusią.

– Nasz portfel jest zdywersyfikowany. Kontrakty kolejowe stanowią 60 proc. 644 mln zł przypada na inwestycje w drogi i mosty, 280 mln zł na zamówienia tramwajowe, a reszta na inne segmenty budowlane. Mamy portfel wypełniony do połowy 2023 r. Ze względu na obecną lukę w przetargach kolejowych, będziemy koncentrować się na pozyskiwaniu zamówień w innych segmentach budownictwa, ponieważ firmy zdywersyfikowane poradzą sobie lepiej niż spółki skupione tylko na realizacji umów kolejowych – podkreśla Arkadiusz Arciszewski.

— Mamy nadzieję na uruchomienie postępowań kolejowych w przyszłym roku. Obecna przerwa w ogłaszaniu przetargów spowoduje w 2022 r. zaostrzenie konkurencji. Zarówno luka w postępowaniach, jak też formuła przetargowa PKP Polskich Linii Kolejowych, przewidująca aukcje elektroniczne, zaostrzają walkę cenową. Jest to — obok inflacji — jeden z głównych powodów, dla których prowadzenie biznesu w sektorze kolejowym jest obecnie obarczone dużym ryzykiem. Ponadto wiąże się z dużymi kosztami zakupu i utrzymywania specjalistycznych maszyn i urządzeń, których nie można wykorzystać w innych segmentach budownictwa — mówi Wojciech Trojanowski.

Okiem eksperta
Po luce nadejdzie kumulacja
Damian Kaźmierczak
główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa

Projekty kolejowe z nowej perspektywy unijnej będą mogły ruszyć realnie dopiero na przełomie lat 2023/24. Tej luki nie będą w stanie zasypać szumnie zapowiadane projekty kolejowe w ramach CPK, ponieważ w tym przypadku pierwsze przetargi mogą ruszyć najwcześniej na przełomie 2024/25. Na unijne fundusze czekają również samorządy, które trudzą się ze spięciem budżetów inwestycyjnych po wprowadzeniu Polskiego Ładu i zastanawiają nad skutecznością rządowych programów rekompensat.

Luka inwestycyjna w niektórych segmentach budownictwa opóźnia nadejście ogromnej kumulacji robót budowlanych, której można spodziewać się w latach 2023-25. Do rozgrzanych rynków mieszkaniowego i logistycznego dołączą inwestycje energetyczne, znacząco przyspieszą projekty drogowe i w końcu zostaną odblokowane inwestycje kolejowe i samorządowe. W kulminacyjnym momencie spiętrzenia prac może zabraknąć pracowników na polskich budowach, a ceny materiałów znów wzrosną, tym bardziej że wszystkie kraje europejskie będą realizowały własne programy odbudowy gospodarek po kryzysie epidemicznym.

W znacznie trudniejszej sytuacji niż wykonawcy są, zdaniem Wojciech Trojanowskiego, np. producenci materiałów wykorzystywanych do budowy linii kolejowych — uderza w nich przede wszystkim niska podaż przetargów. Uważa ponadto, że boom inwestycyjny w pozostałych krajach Europy utrudni działającym w Polsce firmom budowlanym dostęp do materiałów na krajowym rynku.

— Cała branża budowlana oraz zamawiający publiczni i samorządy czekają na fundusze z Krajowego Planu Odbudowy. To ogromny zastrzyk gotówki. Pieniądze z tego źródła otrzymało już kilka krajów. Trwa w nich boom inwestycyjny, co będzie miało wpływ na polski rynek, zwłaszcza w zakresie dostępności materiałów. Sąsiadujemy z największym rynkiem budowlanym Europy, czyli Niemcami. Jest tam organizowanych bardzo wiele przetargów publicznych, inwestycje prywatne także są na bardzo wysokim poziomie. Relatywnie wysoka w Polsce i strefie euro inflacja oraz niskie stopy procentowe wpływają na nasilenie inwestycji, będziemy więc konkurować o te same zasoby — podkreśla Wojciech Trojanowski.

Przedłużające się negocjacje w sprawie funduszy unijnych mogą wymusić rewizję niektórych planów inwestycyjnych, co będzie miało niekorzystny wpływ na sytuację na rynku budowlanym w Polsce.

Okiem branży
Producenci na pierwszej linii
Krzysztof Niemiec
wiceprezes Track Tecu

W odróżnieniu od wykonawców robót stagnacja w ogłaszaniu przetargów szybko dotyka producentów wyrobów. Są one najczęściej kontraktowane krótko po podpisaniu przez wykonawców umów z PKP PLK. Część wyrobów jest deponowana u producentów czy w pobliżu budów, w ten sposób wykonawca zapewnia sobie ciągłość dostaw podczas realizacji prac. Brak zamówień krajowych powoduje konieczność poszukiwania nowych kierunków sprzedaży. Producenci, którzy potrafią wejść ze swoimi wyrobami na rynki zagraniczne, w części amortyzują ograniczenie zamówień w kraju. Przychody ze sprzedaży wyrobów za granicę w jednym z zakładów Track Tecu sięgają w niektórych miesiącach prawie 50 proc. przychodów ogółem. Nie wszystkie wyroby mają podobną zdolność eksportową — dla części z nich barierą są koszty transportu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane