Pyffel: AIIB będzie finansować także inwestycje w Polsce

PAP
opublikowano: 07-04-2017, 07:38
aktualizacja: 07-04-2017, 07:38

Wygląda na to, że Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) rozszerzy działalność na Polskę i kraje sąsiednie, mówi PAP polski przedstawiciel banku Radosław Pyffel. Po 2020 r., gdy wyczerpią się środki z UE, finansowanie z AIIB będzie bardzo ciekawą opcją, wskazuje.

Radosław Pyffel
Zobacz więcej

Radosław Pyffel Marek Wiśniewski

Bank pierwotnie powołano do finansowania inwestycji w Azji. Jak podkreślił Pyffel, AIIB jest jedną z instytucji finansowych, które działają na terenie Eurazji i "chcąc nie chcąc", wpisują się w koncepcję Nowego Jedwabnego Szlaku, który "niczym ogromny parasol, zaczyna roztaczać się nad współczesnym światem".

"Polska odgrywa w Nowym Jedwabnym Szlaku bardzo istotną rolę, ponieważ przez nasz teren wiedzie najszybsze połączenie z Chin do Europy. To stwarza szanse przede wszystkim dla branży logistycznej - są pomysły Centralnego Portu Lotniczego, centrów logistycznych takich jak Sławków. Są Małaszewicze, nie przekreślałbym też ostatecznie Łodzi" - powiedział Pyffel.

I zaznaczył: "Nie wykluczałbym sytuacji, w której, w ciągu najbliższych 10 lat, całkowicie zmieni się obraz Polski. Może być tak, że powstanie Centralny Port Lotniczy, kilka hubów logistycznych, zostaną udrożnione i połączone Wisła i Odra, i w efekcie możemy mieć zupełnie inną infrastrukturę logistyczną w Polsce. Dzięki temu możemy odgrywać rolę spichlerza Azji, czy zostać centrum rozładunkowym na resztę Europy. Kluczowe będą tu oczywiście decyzje polityczne. Pieniądze znajdą się na pewno, m.in. właśnie w AIIB".

PAP: Od lipca ubiegłego roku reprezentuje Pan Polskę w AIIB, jak ocenia Pan dotychczasowy bilans działania banku?

Radosław Pyffel: Bardzo dobrze. Do AIIB dołączają kolejne kraje, w tym bardzo bliskie nam Węgry, Belgia, czy Irlandia. Bank funkcjonuje, a jednocześnie cały czas się powiększa. Obecnie pracuje w nim 90 osób. Docelowo ma to być 800-900 pracowników.

O pracę w banku aplikuje coraz więcej Polaków, jesteśmy na jednym z najwyższych miejsc, jeśli chodzi o liczbę aplikantów. Pewnym problemem jest to, że od kandydatów jest wymagane duże doświadczenie międzynarodowe i niestety - mimo, że staram się przekonywać do polskich kandydatów - kilkuletnie doświadczenie międzynarodowe, bardziej niż status lokalnej gwiazdy naszej bankowości.

AIIB ogłosił już jedenaście projektów infrastrukturalnych, część z nich, tych zaakceptowanych w 2016 roku, weszła w fazę realizacji - są wypłacane środki. Bank więc działa i ma się dobrze. W tym sensie nasze pieniądze, które wnieśliśmy do AIIB jako polski wkład, zostały dobrze zainwestowane.

Zachęcam do obejrzenia nowej strony banku, którego jesteśmy jako Polska współzałożycielem: www.aiib.org. W czerwcu czeka nas roczne podsumowanie w Korei. Wtedy też nastąpi ogłoszenie rocznego raportu i będziemy mogli dokładnie zobaczyć, na czym stoimy.

PAP: A czy w ciągu tego niespełna roku udało się coś w AIIB uzyskać bezpośrednio dla Polski?

R.P.: Udało się załatwić sporo rzeczy, w tym jedną ważną, kluczową, jeśli nie epokową. Wygląda na to, że bank rozszerzy swoją działalność na obszar Polski i krajów sąsiednich. Zastrzegam, że mówię to jako reprezentant Polski w banku, a nie jako oficjalny głos AIIB. To był bardzo ważny postulat wielu polskich firm, które zachowują dużą konkurencyjność w Polsce i w jej najbliższym otoczeniu. Mamy do czynienia z bardzo korzystną dla nas regułą, gdyż po pierwsze, umożliwia ona realizację projektów w Polsce i innych krajach regionu, w dodatku w dalszym ciągu można zgłaszać projekty, które mają być realizowane w Azji Centralnej, Azji Południowo-Wschodniej, Zatoce Perskiej, czyli na obszarze, który do tej pory był głównym przedmiotem zainteresowania banku. AIIB może zatem nadal służyć jako platforma internacjonalizacji polskich firm, co jest ważnym elementem planu Morawieckiego.

Drugim sukcesem jest przełamanie początkowego lęku wśród polskich firm budowlanych. Udało się wytypować kilka polskich przedsiębiorstw, które pracują nad projektami w Azji. Rozmowy trwają, nie mogę więc mówić o szczegółach.

Pod koniec miesiąca we współpracy z PARP i MSZ organizujemy wizytę wysokiego rangą przedstawiciela AIIB w Polsce, by porozmawiać o konkretnych projektach. Spodziewam się ogromnego zainteresowania, zwłaszcza teraz, gdy możliwości wykorzystania AIIB są coraz większe.

PAP: Jakie jeszcze korzyści przyniesie nam rozszerzenie zasięgu działalności banku poza Azję?

R.P.: Pamiętajmy, że do 2020 roku w Polsce pieniędzy na inwestycje nie będzie brakować - mamy bowiem do wykorzystania olbrzymią pulę środków unijnych. Jednak po 2020 roku, gdy już nie będzie tych środków europejskich, sytuacja się zmieni. Wtedy finansowanie z AIIB będzie bardzo ciekawą opcją. Dobrze, że zasięg działalności AIIB udało się zwiększyć już w pierwszym roku jego działalności, bo to jest coś, co po 2020 roku będzie procentować. Za pięć lat to może mieć już istotne znaczenie. Dlatego dobrze, że udało się już teraz to załatwić, na początku działalności banku, kiedy nasz głos jest silny.

PAP: Jakie projekty u nas może zatem finansować AIIB?

R.P.: Bank finansuje projekty logistyczne, transportowe, energetyczne, ekologiczne czy te związane z wodą - jak szlaki rzeczne czy dostawa wody pitnej. To przedsięwzięcia użyteczne społecznie. AIIB nie będzie inwestował np. w budowę fabryki, ale może uczestniczyć w budowie portu, lotniska, kolei, czy szeroko pojętej infrastruktury, zwłaszcza jeśli będzie miała ona charakter międzyregionalny, a najlepiej interkontynentalny, łączący regiony z różnych kontynentów. Każdy przypadek jest oczywiście inny. Ze swojej strony, jako promotor polskich pomysłów, mogę tylko apelować, by przede wszystkim przygotowywać projekty. Otrzymuję bowiem niezliczoną liczbę pomysłów, czy to jeśli chodzi o wynalazki, czy o koncepcje polityczne. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że Polacy to niezwykle pomysłowy naród, jednak do AIIB muszę zgłaszać przede wszystkim dobrze przygotowane i wyliczone projekty infrastrukturalne, a nie same idee.

PAP: Czy AIIB będzie finansować realizowane u nas projekty związane z Nowym Jedwabnym Szlakiem?

R.P.: Oficjalnie bank nie jest w żaden sposób związany z koncepcją Nowego Jedwabnego Szlaku. To bank międzynarodowy, w którym Chiny mają 26 proc. głosów i 30 proc. udziałów. A Polska - dla porównania - ok. 1 proc. głosów i udziałów, co wcale nie jest tak mało.

Choć więc inwestycje te nie mają bezpośredniego związku z koncepcją Nowego Jedwabnego Szlaku, to tak się składa, że są one ulokowane na jedwabnym szlaku. Być może tak właśnie będzie wyglądać cały XXI wiek i wszystko być może będzie kojarzone z Nowym Jedwabnym Szlakiem, niezależenie od tego czy będzie to deklarowane czy też nie. Wiele wskazuje na to, że będzie to koncepcja geopolityczna, która będzie odgrywać dominującą rolę, przynajmniej jeśli chodzi o obszar euroazjatycki.

Wydaje się, że jest to jeden z przejawów parcia Chin do globalizacji. Chiny rosną w olbrzymim tempie i rozpoczęły proces wychodzenia na zewnątrz, a koncepcja Pasa i Drogi, moim zdaniem, właśnie doskonale nadaje ramy temu zjawisku.

Natomiast AIIB jest tylko jedną z instytucji finansowych, które działają na terenie Eurazji i chcąc nie chcąc, wpisują się w koncepcję jedwabnego szlaku, który niczym ogromny parasol, zaczyna roztaczać się nad współczesnym światem.

PAP: Polska w koncepcji jedwabnego szlaku ma odgrywać ważną rolę.

R.P.: Polska odgrywa w Nowym Jedwabnym Szlaku bardzo istotną rolę, ponieważ przez nasz teren wiedzie najszybsze połączenie z Chin do Europy. To stwarza szanse przede wszystkim dla branży logistycznej - są pomysły Centralnego Portu Lotniczego, centrów logistycznych takich jak Sławków. Są Małaszewicze, nie przekreślałbym też ostatecznie Łodzi.

Gdybyśmy popuścili wodze fantazji, ale podkreślam, że to tylko spekulacje, to możemy powiedzieć, że przed nami szereg różnego rodzaju inwestycji. Nie wykluczałbym sytuacji, w której, w ciągu najbliższych 10 lat, całkowicie zmieni się obraz Polski. Może być tak, że powstanie Centralny Port Lotniczy, kilka hubów logistycznych, zostaną udrożnione i połączone Wisła i Odra, i w efekcie możemy mieć zupełnie inną infrastrukturę logistyczną w Polsce. Dzięki temu możemy odgrywać rolę spichlerza Azji, czy zostać centrum rozładunkowym na resztę Europy. Kluczowe będą tu oczywiście decyzje polityczne. Pieniądze znajdą się na pewno, m.in. właśnie w AIIB. Najbliższa dekada to będzie zetknięcie się naszych wizji politycznych, takich jak plan Morawieckiego, czy idee Międzymorza z chińską ideą Pasa i Drogi. I od tego, jak to zetknięcie się skończy, będzie zależeć obraz Polski. Wydaję mi się, że warto myśleć pozytywnie. Jestem optymistą i dlatego jestem tam, gdzie jestem. Cieszy coraz więcej pozytywnych reakcji z polskiej strony.

PAP: A czy Polska może np. zrezygnować z udziału w rozwoju Nowego Jedwabnego Szlaku?

R.P.: To kluczowe pytanie i tu jestem pesymistą, w tym sensie, że moim zdaniem, nie za bardzo mamy wybór. To znaczy, jeśli uznamy, że się nie angażujemy w jedwabny szlak, to jedwabny szlak i tak nas zaangażuje - to jest jak żywioł, który się rozprzestrzenia. Musimy wynegocjować jak najlepsze warunki. Mówienie o tym, że się nie zaangażujemy, byłoby zresztą nielogiczne, choćby dlatego, że już się przecież w tę koncepcję zaangażowaliśmy poprzez to, że jesteśmy jedynym z Europy Środkowo-Wschodniej członkiem-założycielem AIIB. Podjęliśmy decyzję, że interesuje nas Eurazja i chcemy wychodzić poza Polskę, Europę i bliskie sąsiedztwo.

PAP: Jakie inne atuty może mieć Polska na jedwabnym szlaku?

R.P.: To młodzi ludzie. Wspomniałem, że Polacy są bardzo pomysłowi, a w młodych ludziach z Polski drzemie ogromny potencjał.

Dlatego chcemy na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach otworzyć program AIIB Young Professionals. To będzie program dla młodych ludzi, seria seminariów, wykładów. O AIIB, ale nie tylko, także o finansach i bankowości. Najlepsi absolwenci programu będą mogli znaleźć zatrudnienie w banku. Zależy mi na tym programie, bo raz, że wiele młodych osób z Polski aplikuje na stanowiska w banku, a na obecnym etapie rekrutacji nie może tam znaleźć zatrudnienia. Dwa, że znam dobrze sytuację młodych ludzi w Polsce i wiem, że przez wiele lat nie kierowano do nich żadnych propozycji. Sam wiem jak to było… A w młodych ludziach jest ogromny potencjał. I ten program będzie właśnie dla nich. I, jak sądzę, to pokolenie odegra bardzo istotną rolę na jedwabnym szlaku.

PAP: Wracając do naszej oferty dla Chin. Niemal rok temu mieliśmy w Polsce wielką wizytę chińskiej delegacji, jak po tym czasie można ocenić jej owoce?

R.P.: Podczas zeszłorocznej wizyty podpisano wiele dokumentów, ale jak dotąd nic z tego za bardzo nie wyszło. Z wyjątkiem jabłek - od 1 stycznia jest dostęp na rynek chiński.

Za bardzo liczymy na Chiny, jako na takiego czarodzieja, który całkowicie odmieni rzeczywistość bez naszego udziału. A to tak nie działa, Chiny przecież działają we własnym interesie i to my musimy mieć dobry pomysł. Mamy jabłka, teraz potrzebne są kolejne projekty i jestem przekonany, że one będą się pojawiać. A przynajmniej musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by tak właśnie było.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu