Quercus wierzy w maluchy i średniaki

opublikowano: 09-08-2017, 22:00

Wyceny akcji „misiów” są atrakcyjne, ale tym bardziej zagadkowe jest, dlaczego nie rosną — mówi Sebastian Buczek, prezes giełdowego TFI.

W 3 miesiące kurs Quercus TFI spadł o 9 proc. To jedna z tych spółek, która ciąży na notowaniach sWIG80. Od połowy maja stracił on niemal 5 proc. wartości. Sebastian Buczek, zarządzający towarzystwem, którego aktywa systematycznie zbliżają się do bariery 5 mld zł, nie ukrywa, że spora część akcyjnego portfela Quercusa zaangażowana jest właśnie w małe i średnie spółki. Tym tłumaczy dość przeciętne wyniki funduszy w pierwszym półroczu, ale zastrzega, że wciąż wierzy, że karta się odwróci.

Sebastian Buczek, Quercus
Zobacz więcej

Sebastian Buczek, Quercus

— Wśród maluchów i średniaków nie brak takich, których akcje są niesprawiedliwie nisko wycenione — mówi Sebastian Buczek, którego Quercus notowany jest ze wskaźnikiem cena/ zysk na poziomie niespełna 12 i którego stopa dywidendy z tegorocznego zysku może być dwucyfrowa. — Spółek z jednocyfrowymi wskaźnikami cena/zysk nie brakuje, ale co z tego, skoro wielu zarządzającym funduszami przeważa segment „misiów” w portfelach,a dużych napływów świeżego kapitału branża nie notuje, poza kilkoma wybitnymi funduszami pod względem wyników lub nowymi rozwiązaniami, które przeciągają kapitał — mówi Sebastian Buczek.

Jego zdaniem, wytłumaczeniem tego stanu rzeczy mogą być obawy inwestorów o nacjonalizację otwartych funduszy emerytalnych (OFE) w kawałkach. To właśnie OFE są znaczącymi akcjonariuszami wielu małych i średnich firm. Według Tomasza Hońdy, głównego analityka Quercus TFI, szczyt dobrej koniunktury na giełdzie zostanie osiągnięty już w listopadzie tego roku.

— To by oznaczało, że rok 2018 będzie trudniejszy, a do listopada może dojść do większych wahnięć. Ciekawe jest jednak to, że hossa trwa już 8 lat, a wyceny są umiarkowane. Rynek byka kończy się zwykle wtedy, kiedy nie było już co kupować, bo wyceny były albo wysokie, albo bardzo wysokie. Dlatego żywimy nadzieję, że nawet jeśli w listopadzie indeksy osiągną szczyt, to będzie to szczyt lokalny, a nie koniec hossy — mówi Sebastian Buczek, który zapowiada wprowadzenie jesienią do oferty towarzystwa nowego rozwiązania. Jego charakteru nie ujawnia, wiadomo jedynie, że będzie to fundusz inwestycyjny zamknięty.

Zyski w górę

W drugim kwartale 2017 r. Quercus TFI zwiększył zysk netto o 32 proc., do 7,55 mln zł. Przychody wzrosły o 25 proc., do 27,8 mln zł, a zysk operacyjny o 33 proc., do 9,1 mln zł. Narastająco po pierwszym półroczu przychody wynoszą 54,5 mln zł i są o 27 proc. wyższe niż w analogicznym okresie 2016 r. Zysk operacyjny to 17,8 mln zł (+31 proc.), a zysk netto 14,7 mln zł (+29 proc.). Aktywa towarzystwa to 4,9 mld zł, z czego 2,3 mld zł pracuje w funduszu Ochrony Kapitału. Jest on najmniej marżowy (opłata stała to 1 proc.), ale na koniec roku rozliczana jest tzw. opłata za sukces, która po pierwszym półroczu sięga 2,6 mln zł. W pierwszym półroczu najwięcej pieniędzy płynęło właśnie do tego funduszu. W sumie saldo sprzedaży Quercusa wyniosło 370 mln zł.

— Wydawałoby się, że na tak dobrym rynku i w otoczeniu spadającego oprocentowania depozytów powinniśmy przyciągnąć więcej pieniędzy klientów, dlatego czuję lekki niedosyt — mówi Sebastian Buczek. Jego zdaniem, wyniki w trzecim kwartale powinny być zbliżone do tych z drugiego kwartału, a w całym roku zysk może być nieco mniejszy niż w rekordowym 2013 r. (wtedy wyniósł 38,8 mln zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu