QZ Solutions doradzi rolnikom

opublikowano: 26-11-2019, 22:00

Satelity i sensory pozwalają określić, kiedy i jak nawozić, podlewać czy opryskiwać. Do tego potrzebni są analitycy z Opola.

Rolnik 4.0 najpierw zagląda do aplikacji, dopiero potem wsiada do traktora. Przynajmniej jeśli współpracuje z QZ Solutions. Firmę założył 10 lat temu w Opolu Zbigniew Kawalec. Przez pierwsze siedem lat opolska spółka zajmowała się outsourcingiem IT.

— Dwa lata temu postanowiłem zmienić profil firmy i zająć się usługami dla rolnictwa precyzyjnego. Zainwestowaliśmy w R&D, zredukowaliśmy liczbę inżynierów oprogramowania, którzy obecnie stanowią tylko nieco ponad połowę z 30 zatrudnionych, mamy za to np. agronoma i osoby ze styku R&D i biznesu — mówi Zbigniew Kawalec. QZ Solutions wykorzystuje dane z satelity.

— Dzięki analizie danych satelitarnych powstaje mapa aplikacji nawożenia. Wynika z niej, ile nawozu stosować w konkretnych częściach pola. Przekłada się to na oszczędności w nawozach i wyższe plony, co może zwiększyć zyski rolnika nawet o 20 proc. — mówi Zbigniew Kawalec.

Problem w tym, że jeśli przez kilka tygodni pod rząd niebo jest zachmurzone i satelity nie robią zdjęć pola, nie ma danych. Drony natomiast są zbyt drogie. Ponadto dane muszą trafić do traktora, który potrafi je wykorzystać. — W Polsce maksymalnie 20 proc. traktorów jest przystosowanychdo korzystania z takich aplikacji. Ten problem się rozwiąże, bo przecież park maszynowy się wymienia — mówi szef QZ Solutions. Można też zbierać dane z sensorów umieszczanych w glebie.

— Takie aplikacje są stosunkowo drogie: sensor trzeba włożyć do gleby i wyjąć. Urządzenia dostarczają mnóstwa danych: mierzą temperaturę,wilgotność, prędkość wiatru, nasłonecznienie. Te czynniki odpowiadają za rozwój patogenów, więc analiza danych pozwala wysondować, czy rośnie ich ryzyko. Wówczas agronom idzie w pole i decyduje, czy zrobić oprysk chemiczny — mówi Zbigniew Kawalec.

Największą barierą, z jaką styka się QZ Solutions, są przyzwyczajenia rolników.

— Rolnicy, agronomi czy doradcy czują się zagrożeni przez technologię. Nie wierzą i kwestionują sensowność wykorzystania analizy danych. Duzi farmerzy i firmy produkcyjne mają podejście biznesowe i jeśli widzą szansę na ścięcie kosztów, to ją wykorzystują. Tymczasem niektórzy rolnicy wyśmiewają nasze metody, osobiście usłyszałem od jednego z nich, że co ja mogę z satelitów widzieć, skoro to są satelity szpiegowskie — opowiada szef QZ Solutions.

Problemy z wejściem z innowacjami na rynek rolniczy mają też inne firmy, np. SensDx, producent czujników grypy, który chciał zaoferować urządzenia do diagnostyki chorób roślin.

— Nawet najbardziej nowoczesny produkt musi trafić na rynek w odpowiednim czasie. Wiele firm padło, bo pojawiło się za wcześnie albo za późno. My uznaliśmy, że polski rynek rolny nie jest dziś otwarty na nowości. Trudno dyskutować z klientem, który śmieje się z produktu. W końcu to on ma zapłacić — mówi Tomasz Gondek, prezes SensDx.

Do wykorzystywania technologii w rolnictwie zmuszają jednak unijne przepisy. Komisja Europejska ogranicza np. stosowanie chemii w rolnictwie. W tym roku Ministerstwo Rolnictwa wprowadziło dopłaty do wapnowania, ale uzależniło je od wcześniejszego przeprowadzenia próbek glebowych. QZ Solutions rozpoczął już pierwsze testy w Polsce i wciąż szuka partnerów. Ma też partnerską firmę w Wielkiej Brytanii, gdzie w przyszłym roku chce stawiać pierwsze kroki i poszukać chętnych na swoją technologię. Za pięć lat firma pomyśli o wyjściu dalej w świat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu