Radiofarmacja to magnes na zagranicznych inwestorów

Alina Treptow
18-03-2013, 00:00

Na polskim rynku radiofarmaceutyków są już Niemcy i Turcy. Przyszła kolej na Francuzów.

200 mln zł, które w tym roku będą do wzięcia na rynku substancji służących do wczesnego wykrywania nowotworów, nęci kolejnych przedsiębiorców. Po niemieckim Eckert & Ziegler i tureckim Eczecibasi przyszła kolej na francuską firmę Advanced Accelerator Applications (AAA), specjalizującą się w radiofarmacji. W ramach partnerstwa publiczno-prywatnego koncern będzie współpracował ze spółką UWRC, należącą do Uniwersytetu Warszawskiego. W ramach podpisanej umowy będzie sprzedawał radiofarmaceutyki produkowane w uczelnianym cyklotronie.

— Do południa AAA będzie produkował farmaceutyki i rozwoził je do szpitali i instytutów badawczych. Po południu ze Środowiskowego Laboratorium Ciężkich Jonów (ŚLCJ) będą korzystali naukowcy, prowadzący prace badawcze nad nowymi substancjami — informuje biuro prasowe Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem ekspertów, francuski koncern może namieszać nad Wisłą. Prowadzi ekspansywną politykę — w ostatnich latach sporo przejmował, m.in. w Niemczech, Portugalii oraz Hiszpanii. W skład grupy AAA wchodzi 12 zakładów produkcji radiofarmaceutyków i laboratorium badawczo-rozwojowe. W Polsce miał sporą konkurencję. Chętnych do współpracy z uniwersyteckim ośrodkiem było znacznie więcej, o czym „PB” pisał w czerwcu 2012 r. Duże zainteresowanie nie było zaskoczeniem, ponieważ inwestor nie musiał głęboko sięgać do kieszeni, bo fabryka już na niego czekała. ŚLCJ pochłonęło 26 mln zł, z czego 10 mln zł dołożyło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, 2 mln zł Ministerstwo Zdrowia, 1 mln USD Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, a 9 mln zł zwróciła Bruksela w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Duże wsparcie publiczne wywołało publiczną dyskusję i oburzenie wśród części przedsiębiorców. Powód? Inwestycja była finansowana z pieniędzy publicznych, więc konkurując z komercyjnymi podmiotami, będzie zdaniem przedsiębiorców, w uprzywilejowanej pozycji. Kiedy ruszy wyścig po szpitalne zamówienia? — Nasze radiofarmaceutyki trafią na rynek prawdopodobnie w ostatnim kwartale 2013 r. — mówi Marcin Pałys, rektor UW.

Do tego czasu, oprócz Synektika, który był pierwszym polskim komercyjnym producentem radiofarmaceutyków, będzie je sprzedawała krakowskasieć diagnostyczna Voxel, notowana na GPW. Voxel miał też w planach budowę kolejnego zakładu w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, z czego ostatecznie zrezygnował. Powód? Duża konkurencja — drugi zakład, tym razem w stolicy, buduje Synektik, podobnie jak niemiecki Eckert & Ziegler, a zaledwie 30 km od Warszawy fabrykę postawi też turecki Monrol z grupy Eczacibasi. To nie koniec inwestycji.

— Na horyzoncie pojawiają się kolejne projekty budowy cyklotronów. My wiemy o czterech, do których przymierzają się zarówno szpitale publiczne, jak też prywatni polscy inwestorzy — mówi jeden z przedsiębiorców, nadzorujący tego typu projekty inwestycyjne na zlecenie dużych koncernów medycznych.

20- 25 mln zł Tyle wynosi koszt budowy fabryki radiofarmaceutyków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Radiofarmacja to magnes na zagranicznych inwestorów