Raiffeisen na giełdę, ale bez franków

Po nieudanym podejściu do IPO Wiedeń ma pomysł na wyjście z impasu, na którym może zyskać i on, i KNF. Potrzebuje tylko więcej czasu

Historia sprzedaży Raiffeisen Polbanku staje się tak zakręcona jak dobry wiedeński apfelstrudel. W grudniu miną trzy lata od pojawienia się pierwszych informacji, że austriacki inwestor, Raiffesien Bank International (RBI), zamierza spieniężyć wszystkie polskie biznesy — bankowe i leasingowe. Na razie udało się sprzedać spółkę leasingową, w listopadzie minie rok od podpisania wstępnej umowy z nabywcą — PKO BP. Natomiast bank nie zmienił właściciela, choć jak wynika z naszych obliczeń, minęło już co najmniej sześć terminów sprzedaży Raiffeisena inwestorowi albo poprzez giełdę.

Zobacz więcej

MIĘDZY WIEDNIEM A WARSZAWĄ: Kolejne pomysły i terminy się dezaktualizują, a Karl Sevelda, szef RBI, w ostatnich latach bywa w stolicy Polski równie często jak w wiedeńskiej centrali banku. Fot. Bloomberg

Ostatni upłynął z końcem czerwca. Zgodnie z porozumieniem zawartym z Komisją Nadzoru Finansowego (KNF), do końca półrocza RBI miał wprowadzić na warszawski parkiet 15 proc. akcji polskiej spółki. IPO od początku wisiało na włosku. Bilans banku mocno obciążają walutowe kredyty hipoteczne. Szanse sprzedaży w szczycie politycznego karnawału pomysłów na ustawowe rozwiązanie problemu frankowiczów wydawały się więc mizerne. Na koniec dnia okazało się, że nieliczni chętni na akcje są skłonni zapłacić mniej niż 0,5 wartości księgowej. RBI chciał przesunąć debiut, nadzór się nie zgadzał. Ostatecznie inwestor złożył prospekt do urzędu za pięć dwunasta — 28 czerwca. Kilka dni później powiadomił, że ze względu na małe zainteresowanie do debiutu nie dojdzie. W odpowiedzi KNF publicznie wyraziła zaniepokojenie, że inwestor nie wywiązuje się ze zobowiązań.

Od tego czasu trwa impas. Kolejny termin upublicznienia banku to maj przyszłego roku, ale trudno przewidzieć, czy jest do dotrzymania.

Coś za coś

Z naszych informacji wynika, że Wiedeń ma pomysł, jak wyjść z patowej sytuacji. W miniony czwartek delegacja RBI przyleciała na spotkanie z kierownictwem nadzoru bankowego, żeby przedstawić nową koncepcję, satysfakcjonującą obie strony. Christof Danz, rzecznik RBI, twierdzi, że nic nie zmieniło się od konferencji wynikowej za pierwsze półrocze, kiedy Wiedeń zapowiedział optymalizację kosztów biznesu w Polsce. Według informacji potwierdzonych w dwóch źródłach, plan zakłada wydzielenie portfela walutowego z Raiffeisen Polbanku, a następnie IPO banku wolnego od frankowych hipotek. Jest trochę podobny do rozważanych wcześniej rozwiązań, przewidujących tzw. spin off kredytów FX, które trafiłyby na książkę matki, i sprzedaż zdrowej części biznesu jako wydzielonej części przedsiębiorstwa. Różnica polega na tym, że odciążony z franków Raiffeisen ma trafić nie do jednego, ale wielu inwestorów. RBI, kładąc ofertę na stół, chce utargować z KNF kolejną prolongatę, bo operacji na pewno nie uda się zakończyć do maja przyszłego roku. Zbyt krótkim terminem może się okazać nawet maj… 2019 r. Co zyska KNF? Kolejny notowany bank, a przede wszystkim obniżkę ryzyka systemowego o 12 mld zł kredytów walutowych, które zostaną wypchnięte za granicę. Gdyby udało się przeprowadzić operację z RBI, nadzór miałby w ręku mocny argument w rozmowach z innymi inwestorami, których spółki córki umoczone są we franki.

Lekki i zyskowny

Na operacji nieźle może też wyjść Wiedeń. Owszem będzie musiał wziąć na siebie kilka miliardów franków, ale uzdrowi biznes w Polsce i będzie miał szansę nieźle go sprzedać. Odcięcie kotwicy w postaci 12 mld zł hipotek walutowych uwolni około 3 mld zł kapitału (waga ryzyka dla portfela FX wynosi 150 proc.). Aktywa zmniejszą się do około 40 mld zł, a portfel kredytowy — do 25 mld zł. Bank, obecnie pod względem bilansu 10. w Polsce, skurczy się do czasów sprzed fuzji z Polbankiem — z tą różnicą, że w 2012 r. miał 200 tys. klientów, a teraz ma około 900 tys. Bank mocno tnie koszty, które zgodnie ze strategią mają spaść poniżej 55 proc. w 2019 r. (w obecnym kształcie, czyli z frankami). Bez kredytów frankowych wskaźnik koszty/ dochody ma spaść poniżej 50 proc. Ze ściętymi kosztami i lżejszym bilansem Raiffeisen ma szansę stać się najbardziej rentownym bankiem w grupie RBI, celującym w ROE na poziomie 14 proc. Z takim zwrotem na kapitale błyszczałby też na krajowym rynku. Wiedeń liczy, że taki bank sprzedałby się na giełdzie grubo powyżej książki. Operacja wydzielenia walutowych hipotek miałaby również sens w kontekście dywidendy, której wypłata w przypadku banków frankowych jest limitowana przez KNF. W wolnym od franków Raiffeisenie takich ograniczeń raczej by nie było.

 

OKIEM ANALITYKA

Pomysł brzmi sensownie

TOMASZ BURSA, wiceprezes Opti TFI

Propozycja RBI daje szansę wyjścia z impasu, który trwa od połowy roku. Myślę, że Wiedeń chce wyjaśnić sytuację jeszcze przed końcem roku, żeby zaprezentować stanowisko w tej sprawie inwestorom. Pomysł z wydzieleniem franków brzmi sensownie. Z portfelem walutowym nie było szans na upublicznienie Raiffeisen Polbanku bez zaksięgowania straty, ale po jego wydzieleniu IPO może się powieść. Rynek jest przychylny bankom, zwłaszcza bezfrankowym. Raiffeisen jest trochę większy od Aliora, ale ma mniejsze ryzyko i jest mocny w małych firmach oraz w segmencie affluent. Alior jest rentowny dzięki dobrej pozycji w rynku consumer finance, który w czasie koniunktury daje dobry zwrot kapitału. W Raiffeisenie natomiast profil ryzyka jest bardziej wygładzony, nie tak cykliczny. Sądzę, że inwestorzy mogliby skusić się na taką ofertę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Raiffeisen na giełdę, ale bez franków