Razem rozładujmy te taczki

Kama Veymont
opublikowano: 15-05-2006, 00:00

Nie zawsze oczekiwania pokrywają się z rzeczywistością. By pokonać tę przepaść, przydaje się ktoś, kto podpowie, jak to zrobić.

„Puls Biznesu”: Jaka jest różnica między szkoleniem, konsultingiem i coachingiem?

Piotr Zbaraski: Szkolenia dostarczają wiedzy ogólnej. Konsulting jest nastawiony na poznanie konkretnego problemu firmy. Używając porównania z medycyny: konsultant stawia diagnozę, wypisuje receptę i wychodzi, a coach, jak lekarz rodzinny, zna pacjenta, jego chorobę i uczestniczy w całym procesie zdrowienia.

Komu może się przydać coach?

Teoretycznie każdemu, kto chciałby pomóc sobie w rozwoju: skuteczniej pracować i sensowniej żyć.

A w biznesie?

Firmy starają się bardzo ciąć koszty. Rezultatem jest zespół odchudzony do granic możliwości. Szef nie podpowie ani nie nauczy, bo nie ma czasu. Poza tym pracownik ma być samodzielny. Kiedy wchodzi się do takiej firmy, to pierwsze wrażenie jest takie, że wszyscy pędzą gdzieś z załadowanymi do granic możliwości taczkami. Niekoniecznie w dobrym kierunku. Więc przychodzi coach i proponuje: razem rozładujmy te taczki.

Nie spotkał się pan z postawą: jestem wykwalifikowanym menedżerem z tytułem MBA, po co mi coach?

Coach pomaga nie tylko w „chorobie”, ale także, gdy „dobry” chce być „jeszcze lepszy”. Dorastając w Anglii, dostrzegłem, że stałe podnoszenie swoich umiejętności jest niezbędne. W Polsce być może jeszcze trochę niedoceniane.

Czy sukces w coachingu da się zmierzyć?

Mój klient był świetnym fachowcem, ale nie mógł dogadać się z zespołem. Próby dyskusji czy zespołowego szukania rozwiązań uważał za stratę czasu. Nie zdawał sobie sprawy, że staje się to źródłem napięć w zespole. Po sesjach, na których pracowaliśmy nad rozwiązaniem problemu, powiedział ludziom: mówcie, co macie do powiedzenia i nie pozwólcie, bym przerywał, dopóki nie skończycie. Dziś jego zespół ma świetne wyniki. Coaching szybko przynosi efekty w postaci lepszej komunikacji, lepszego zarządzania czy skuteczniejszej sprzedaży.

Co zrobić, gdy nie umiemy opanować negatywnych emocji, a przeszkadza to w pracy z klientem lub zespołem?

Służą temu między innymi techniki oparte na wizualizacji odpowiednich zachowań i zakotwiczeniu ich wokół na przykład gestu, słowa klucza. Ćwiczymy z klientem umiejętność automatycznego wywoływania pożądanych reakcji i blokowania niepożądanych.

Czy coach może zapobiec wykorzystywaniu pracownika?

Może wzmocnić naturalny potencjał, poczucie wartości. Czasem to wystarczy, by pracownik konstruktywnie porozmawiał z szefem o swoich perspektywach i szansach.

Co jest najtrudniejsze dla pana klientów?

Chcemy sami rozwiązywać swoje problemy, ale często brak nam odwagi albo wyobraźni, jak to zrobić. Na ogół wiemy, jak chcielibyśmy żyć i co by nas satysfakcjonowało. Ale między tym, czego byśmy chcieli, a tym, co jest, rozpościera się zwykle przepaść. Potrzeba kogoś, kto podpowie, jak zrobić pierwszy krok — zazwyczaj najtrudniejszy.

Piotr Zbaraski, członek International Coach Federation

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kama Veymont

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu