Reakcja tureckiej giełdy na poprzednią próbę zamachu stanu? Cztery miesiące stabilizacji i ostro do góry (WYKRES DNIA)

Choć w 1997 r. indeks XU100 spadł w 3 pierwsze dni od zamachu o 15 proc., to jednak cały rok zamknął na 250-procentowym plusie. Czy podobnie będzie i tym razem?

Notowania indeksu XU100 w 1999 r., z zaznaczonym momentem zamachu stanu z lutego 1997 r.
Zobacz więcej

Notowania indeksu XU100 w 1999 r., z zaznaczonym momentem zamachu stanu z lutego 1997 r. Bloomberg

Pierwszego dnia handlu po nieudanym zamachu stanu w Turcji główny indeks giełdy w Stambule traci 5,2 proc. To może nie być koniec przeceny, bo poprzednim razem, kiedy doszło do podobnego wydarzenia, w trzy dni główny wskaźnik zanurkował o 15 proc. Potem jednak było już tylko lepiej. Przez pierwsze cztery miesiące od 28 lutego 1997 r., kiedy armia wymusiła odejście islamistycznego premiera Necmettina Erbakana, indeks poruszał się w trendzie bocznym. Już pod koniec czerwca rozpoczął jednak silne zwyżki, a cały rok 1997 zakończył na 250-procentowym plusie (towarzyszyło temu jednak znaczne osłabienie liry, wskutek czego w ujęciu dolarowym indeks zyskał wyraźnie mniej).

Tym razem optymistyczny scenariusz wcale nie musi być przesądzony, a to dlatego że sytuacja jest diametralnie różna. Wojsku nie tylko nie udało się wymóc odejścia islamistycznego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, ale upadek puczu został wykorzystany do zainicjowania czystek w służbach i sądownictwie oraz umocnienia władzy prezydenckiej. Turcja przyspieszy marsz w stronę autorytaryzmu, oceniają komentatorzy polityczni. W 1997 r. interwencja armii doprowadziła tymczasem do wycofania się premiera Necmettina Erbakana z szeregu swoich decyzji, a wkrótce do delegalizacji jego Partii Dobrobytu przez turecki sąd konstytucyjny w związku z naruszeniem konstytucyjnej zasady oddzielenia religii od państwa. Sceptycyzmu w odniesieniu do perspektyw tureckiego rynku nie kryje Burak Cetinceker, zarządzający stambulskiej firmy inwestycyjnej Strateji Portfoy.

- Zawsze zdawałem sobie sprawę z ryzyka politycznego, ale wiadomości o zamachu stanu mnie zmroziły. Gdybym był inwestorem zagranicznym, nie sądzę, żebym w krótkim terminie kupował akcje tureckie - komentował w rozmowie z Bloombergiem Burak Cetinceker.

Na rynki tureckich aktywów napłynęło w pierwszych pięciu miesiącach roku 7,3 mld USD. Zdaniem Michaela Howella, the dyrektora w londyńskiej firmie inwestycyjnej CrossBorder Capital, teraz rynkom grozi odwrócenie kierunku tych przepływów. Innego zdania jest jednak Peter Schottmueller z niemieckiego towarzystwa Deka Investment, według którego dla inwestorów stabilizacja, którą może zapewnić Recep Tayyip Erdogan, jest ważniejsza niż będące konsekwencją próby puczu czystki. Właśnie urzędujący prezydent był tym, który od 2002 r. wyprowadził gospodarkę turecką z kryzysu spowodowanego przez inflację i bankructwa w sektorze bankowym.

- Może byśmy woleli bardziej demokratyczny rząd, jednak dla rynków jest to bez znaczenia - powiedział Bloombergowi Peter Schottmueller.


Notowania indeksu XU100 w 1999 r., z zaznaczonym momentem zamachu stanu z lutego 1997 r. Źródło: Bloomberg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Reakcja tureckiej giełdy na poprzednią próbę zamachu stanu? Cztery miesiące stabilizacji i ostro do góry (WYKRES DNIA)