Rekord na Wall Street nie wywołał euforii

Na rynku brakuje wiary, że nowy historyczny szczyt indeksu S&P500 to początek zwyżkowej fali. Jednak pesymizm inwestorów bywa sygnałem kontrariańskim

W ubiegłym tygodniu amerykański indeks S&P500 wyszedł na nowy szczyt wszech czasów. Choć skala zwyżek od dna z początku października sięga 7,4 proc., a od początku roku jest to już 22,3 proc., to obraz rynku jest daleki od sielankowego. Motorem zwyżek pozostają cięcia stóp procentowych przez Fed oraz nadzieje na porozumienie handlowe między USA a Chinami, które już nieraz okazywały się być syrenim śpiewem, sprowadzającym inwestorów na manowce. Amerykańska gospodarka spowalnia w ślad za światową, a obawy przed recesją rosną. Dynamika zysków spółek z Wall Street już spadła poniżej zera, a prognozy wyników są coraz mniej optymistyczne.

— W ostatnich tygodniach gra inwestorów pod globalne spowolnienie wytraciła impet, a nastroje wspierał spadek napięcia na linii USA-Chiny. Jednak scenariusza recesji w Stanach Zjednoczonych wciąż nie da się całkowicie wykluczyć, a relacje między obiema potęgami nie od dzisiaj przypominają sinusoidę, więc nie zakładałbym, że faktycznie jesteśmy o krok od porozumienia — komentuje Andrzej Nowak, zarządzający AXA TFI.

— Mimo przełamania poprzedniego szczytu wciąż jest za wcześnie, by mówić o rozpoczęciu nowej fali hossy. Słabe perspektywy makroekonomiczne prędzej czy później zaczną odbijać się na wynikach coraz większej części spółek. Osiąganie kolejnych historycznych szczytów w tym otoczeniu może być trudne i rozciągnięte w czasie — dodaje Sebastian Trojanowski, zarządzający funduszami w Lartiq TFI.

Prognozy pod nóż

W ciągu ostatnich 12 miesięcy Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę globalnego wzrostu gospodarczego na ten rok z 3,0 do 3,7 proc. Obliczany przez oddział Fedu w Atlancie wskaźnik GDPNow, szacujący na bieżąco, jak kształtuje się dynamika amerykańskiego produktu, spadł najniżej od września, do 1,675 pkt. Wyniki kwartalne za oceanem, gdzie sezon raportowania jest w pełni, są na razie o 3 proc. niższe niż przed rokiem, przy ostatnich prognozach wskazujących na 4-procentowy spadek. Osłabiają się też oczekiwania — według banku Cantor Fitzgerald prognozy rocznej dynamiki zysków na czwarty kwartał spadły do 1,2 proc. z notowanych jeszcze w lipcu 5,4 proc.

Mimo głębokiej korekty rynkowej Fed podnosi stopy, co spotyka się z bliską paniki reakcją inwestorów

Na drodze do kontynuacji rajdu stoją wysokie wyceny (wskaźnik cena zysk dla spółek z indeksu S&P500 zbliża się do ostatnio notowanego przed rokiem pułapu 20), a szerokość rosnącego rynku nie jest imponująca. Odsetek emitentów z giełdy nowojorskiej, których notowania utrzymują się powyżej 200-sesyjnej średniej, skurczył się do 53 proc., a za gros tegorocznych zwyżek odpowiada wąska grupka spółek, zdominowana przez technologicznych potentatów. Gdyby pominąć sektor technologiczny, tegoroczna zwyżka S&P500 wynosiłaby zaledwie 14 proc., oblicza firma badawcza DataTrek Research. Podczas gdy po co najmniej o jedną trzecią od początku roku solidarnie umocniły się Apple, Microsoft, Visa i MasterCard, indeksom małych spółek, takim jak Russell 2000 czy S&P Small Cap 600, do wyrównania historycznych szczytów sprzed 14 miesięcy brakuje po co najmniej 10 proc.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zaskakujący impuls

Paradoksalnie jednak słabe fundamenty nie muszą trwającej szarży byków skazać na niepowodzenie. U progu poprawy koniunktury dane makro i wyniki spółek rzadko imponują, a zwyżki napędza to, że rynek stara się wyprzedzić przyszłe ożywienie. Tymczasem oczekiwania inwestorów są tak niskie, że już sam brak kolejnych złych informacji może dać impuls do powolnych zwyżek. Obliczany przez biuro State Street Global Markets na podstawie rzeczywistych transakcji na globalnych rynkach indeks wskazuje, że niepewność wśród inwestorów co do perspektyw koniunktury jest obecnie większa niż nawet w czasie kryzysu finansowego.

Słabym nastrojom towarzyszy nastawione na dalsze pogarszanie się koniunktury pozycjonowanie zarządzających. Według banku Credit Suisse zaangażowanie w akcje bazujących na automatycznych strategiach funduszy hedgingowych zeszło najniżej od pięciu lat. Aktywa amerykańskich funduszy rynku pieniężnego zwiększyły się w ciągu 12 miesięcy o ponad 20 proc., wynika z danych Investment Company Institute, a to oznacza, że w razie poprawy fundamentów inwestorzy mają zapas kapitału, który może trafić na rynek akcji. Biuro maklerskie LPL Financial na podstawie statystyk sięgających 1950 r. oblicza, że amerykański rynek akcji jest u progu historycznie lepszych dla siebie sześciu miesięcy roku. Tego sygnału nie warto przedwcześnie odrzucać. Pierwsze po trzymiesięcznej przerwie poprawienie historycznego rekordu przez S&P500 wypadło 28 października, a to dzień, kiedy w historii — według LPL Financial — indeks statystycznie przynosił najwyższe stopy zwrotu w całym roku. Przypadek? Najprawdopodobniej. Jak jednak powiadają doświadczeni inwestorzy, o ile historia na rynku kapitałowym nie powtarza się, to jednak często się rymuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu