Rentowności obligacji krajów peryferyjnych

Adam Mizera
opublikowano: 07-09-2011, 00:00

W tym tygodniu nadal rosną rentowności obligacji krajów peryferyjnych strefy euro. Warto szczególnie przeanalizować sytuację dwóch gospodarek, które ostatnio znajdują się ciągle w centrum uwagi inwestorów. Pierwszym krajem jest Grecja, w przypadku której rentowności 2-letnich obligacji skarbowych zbliżyły się do 50 proc., natomiast stopy dochodu 10-letnich, benchmarkowych obligacji kształtują się na poziomie powyżej 18 proc. W historii strefy euro wartości takich dochodowości są bezprecedensowe. Dotychczas od żadnego członka strefy euro nie wymagano nigdy tak dużej rentowności. Koszty długu są tak znaczące, że obecnie ciężko jest wyobrazić sobie, aby Grecji udało się uniknąć bankructwa. Według anonimowych wypowiedzi ekonomistów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, bankructwo Grecji nastąpi najpóźniej do marca przyszłego roku. Dodatkowo rynki przygotowują się prewencyjnie do problemów, które miały miejsce po upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. Coraz większe sumy pieniędzy są lokowane na niskooprocentowanym depozycie utrzymywanym w Europejskim Banku Centralnym. Oliwy do ognia dolał prezes Deutsche Banku Josef Ackermann. Stwierdził, że obecne warunki na rynku międzybankowym przypominają te z okresu bankructwa wspomnianego banku Lehman Brothers.

Jakby złych informacji było mało, coraz częściej pojawiają się nowe plotki wprowadzające dodatkową nerwowość na rynkach. Przykładowo ostatnio rynek spekulował, że bankructwo Grecji może być "twarde", co oznaczałoby zawieszenie wszelkich zobowiązań finansowych śródziemnomorskiego kraju. Oprócz tego pojawiła się plotka, że rząd grecki wynajął prestiżową kancelarię, która miała zbadać możliwość powrotu do drahmy. Plotka ta została jednak zdementowana przez stronę grecką, a Angela Merkel stwierdziła, że bankructwo Grecji nie jest możliwe.

Drugim krajem, w którym nastąpił ostatnio wzrost rentowności (choć nie są one na tak dramatycznym poziomie), są Włochy. W miniony weekend premier Silvio Berlusconi dostał reprymendę od prezesa ECB. Jean-Claude Trichet zagroził, że jeżeli plan oszczędnościowy warty 45 mld euro nie zostanie sprawnie przeforsowany przez parlament (ten i następny tydzień), ECB może zaprzestać skupu włoskich obligacji skarbowych. To miałoby bardzo zły wpływ na rentowności włoskich papierów dłużnych, które i tak rosną dynamicznie. Stopa dochodu 10-letnich włoskich obligacji wynosi obecnie około 5,5 proc, co jak na trzecią gospodarkę Eurolandu jest wartością znaczącą — to rentowność zbliżona do stopy dochodu analogicznych obligacji polskich. Polska nie jest przecież członkiem strefy euro, więc przynajmniej wg teorii aktualnej jeszcze kilka lat temu, rentowności powinny być dla Polski znacznie wyższe. Wobec warunków obecnie panujących na rynku widać, iż założenie to nie jest już trafne.

Warto wspomnieć jeszcze o jednej kwestii dotyczącej włoskiego planu oszczędnościowego. Coraz częściej mówi się, że pakiet ten mógłby mieć bardziej restrykcyjny charakter, gdyż zrezygnowano w nim z wielu pierwotnych pomysłów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Mizera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu