Po raz drugi z rzędu mistrzem został Piotr Pietras. Tuż za nim uplasował się „czarny koń” zawodów Marek Przyborek, a obsadę podium uzupełnił jeszcze Maciej Sokołowski, sprawca chyba największej niespodzianki. Na Piotra Pietrasa stawiali wszyscy znający jego dokonania. To dziesiąty najlepszy sommelier niedawno zakończonych mistrzostw świata w Mendozie i ubiegłoroczny mistrz Polski. By tego dokonać, musiał wraz z 23 konkurentami przebrnąć przez bardzo trudne kwalifikacje: degustacje „w ciemno” win i alkoholi, food&wine pairing, test teoretyczny i konkurencje praktyczne. Zrobił to najlepiej, a swój wynik skopiował w finale, serwując szampana magnum dla sześciu osób, spośród których dwie prosiły o koktajl szampański, a przy okazji odpowiadał na pytania po polsku i angielsku. Następnie otworzył „wąsami”, czyli rodzajem korkociągu, butelkę starej Rioja i zdekantował ją z serwisem dla dwójki gości. Jeszcze tylko degustacje czterech win czerwonych, przygotowanie digestifu, uporządkowanie listy win kalifornijskich z rekomendacją potraw oraz francuskich odpowiedników, korekta karty win, talia slajdów do odgadnięcia i… już! Każdy kandydat radził sobie inaczej. Maciej Sokołowski doskonale rozpoczął konkurencją szampańską. Marek Przyborek brylował w koktajlach i degustacji. Piotr Pietras systematycznie się rozkręcał, a jego poprawa karty win i rekomendacje były popisem wartym mistrza. Wygrał z wyraźną przewagą, jednak już zapowiadają się niesamowite emocje za rok. Spośród tych bowiem, którzy nie dostali się do finału, praktycznie wszyscy z pierwszej połowy listy byli „o włos”. Stawka gęsta jak jeszcze nigdy dotąd i widać pokłosie kilku zdarzeń. Po pierwsze — pracy w topowych miejscach nie tylko Polski, lecz także Wielkiej Brytanii, Danii, Irlandii i Stanów Zjednoczonych. Gdyby zebrać wszystkie gwiazdki i wyróżnienia miejsc, w których dowodzą nasi sommelierzy, spokojnie można by oświetlić i umaić Trakt
Królewski w Warszawie. Po drugie — wspólne kroczenie po wiedzę i sukcesy. Ducha koleżeństwa i przyjaźni czuć było nie tylko w całej sali, lecz także przez cały rok, gdy wspólnie się doskonalili. I po trzecie i ostatnie — swobodny dostęp do każdej niemal informacji. Nie tylko wzbogacającej wiedzę teoretyczną, lecz także degustacyjną i praktyczną. I bardzo się cieszę, że wraz z kolegami, którzy tak jak ja zawodnicze buty odwiesili już na kołek, przekazywałem im tajniki indywidualnie i wspólnie podczas spotkań przygotowujących do mistrzostw i egzaminów. Za rok tytuł mistrza trzeba będzie wręcz „wyszarpać” z rąk pozostałym i już dziś widać, że głodnych sukcesu i na niego gotowych jest cała lista. Zaczynając od mistrzów Polski i finalistów w latach ubiegłych — Andrzeja Strzelczyka, Pawła Demianiuka i Kamila Wojtasiaka, pamiętając o silnej grupie z Wielkopolski, talentach z Dolnego Śląska, Kujaw i Zachodniopomorskiego, a kończąc na reprezentacji pracujących poza granicami kraju. Piotr Pietras i tak już dokonał rzeczy niezwykłych i przejdzie do historii profesji w Polsce i Wielkiej Brytanii, gdzie rozwija karierę jako head-sommelier w Launceston Place, a „przy okazji”, zdobył w tym roku drugie miejsce w zawodach „Best UK Young Sommelier”. Tak, tak… Mimo wielu osiągnięć to nadal bardzo młody człowiek. A wszystko zaczęło się tak niedawno… Jesienią 2011 r. W poznańskim Sheratonie. Usiadłem, poprosiłem o kawę, hasło do wi-fi i ładowarkę do ledwie żyjącego już telefonu. Młody przesympatyczny człowiek odwdzięczył się tak oto: „Czy pan nazywa się Tomasz Kolecki? Bo wie pan, bardzo chciałbym zostać sommelierem i dołączyć do Stowarzyszenia Sommelierów Polskich”. Pamiętam drogę Piotra Pietrasa od początku. Pierwsze starty w zawodach krajowych, sukcesy i podium, wspaniały wspólny wyjazd na sesje egzaminów Court of Master Sommeliers. I serce mi rośnie, gdy to wspominam i widzę przyszłość sommelierstwa w Polsce. Sante! &
NA ZDJĘCIACH:
Tryumf. Piotr Pietras (w środku), który obronił tytuł mistrza Polski sommelierów, pracuje w restauracji Launceston Place w Londynie. Obok: Tomasz Kolecki-Majewicz, Winezja (z lewej) i Adam Pawłowski, jedyny polski master sommelier — ten tytuł potwierdza najwyższe kwalifikacje w dziedzinie wina.