Rok wielkich nadziei na... tłuste lata

opublikowano: 01-01-2018, 22:00

Hutnicy są optymistami, stoczniowcy wypływają na szerokie wody, a młodzi menedżerowie sektora obronnego muszą zdać test i poszukać nowych klientów.

W branży hutniczej szykuje się siedem lat tłustych.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

— W tym roku spodziewamy się, że czwarty rok z rzędu będzie rósł popyt na stal i na koniec roku zużycie sięgnie około 13,5 mln ton. Zakładamy, że ta tendencja utrzyma się przez kolejne trzy lata — mówi Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Rosnąć będzie także produkcja, ale aby ten trend był utrzymany w przyszłości, huty muszą odbudować kadry. Stefan Dzienniak podkreśla, że coraz bardziej doskwiera im brak pracowników, a znalezienie nowych jest trudne.

— Nie ma nawet nauczycieli, którzy mogliby szkolić nowe kadry — mówi Stefan Dzienniak. Na początku stycznia izba organizuje spotkanie z Ministerstwem Edukacji, by finansowo wsparło np. praktyki uczniów w hutach. Zapotrzebowanie na fachowców i produkowane przez nich wyroby stalowe rośnie, ponieważ coraz więcej zamówień napływa z budowlanki, motoryzacji i branży AGD, a także ze zbrojeniówki i sektora stoczniowego. Stefan Dzienniak podkreśla, że ponownie uruchomiona walcownia Batory odzyskuje klientów właśnie w sektorze stoczniowym i obronnym. Jerzy Czuczman, prezes Forum Okrętowego (FO), uważa, że sektor stoczniowy zaczyna wypływać na szerokie wody.

— Pozytywne dla stoczni jest wdrażanie przepisów związanych z ochroną środowiska, obligujące armatorów do stosowanianapędów niskoemisyjnych, np. LNG. Polska zajmuje w Europie drugie miejsce, za Norwegią, pod względem liczby dostarczonych statków z tymi systemami — twierdzi Jerzy Czuczman.

Jego zdaniem, ceny ropy skłaniają też inwestorów do składania zamówień na konstrukcje offshore, dla energetyki i górnictwa morskiego oraz statki do obsługi platform wiertniczych. Ekspert ma też nadzieję, że w tym roku ruszy program budowy promów.

— Jeśli zostanie dobrze przeprowadzony, na jego realizacji skorzysta wiele firm z sektora — uważa Jerzy Czuczman.

Zagrożenie dla rozwoju branży widzi tylko jedno.

— Brak pracowników, pomimo relatywnie wysokich wynagrodzeń, którego nie wypełnimy, ściągając kadry zza granicy. Przyjeżdżający z innych państw otrzymują zazwyczaj pozwolenie na pracę ważne przez pół roku, ale trzy miesiące trzeba ich szkolić, aby osiągnęli standardy pracy naszych fachowców, więc koszt ich pozyskania jest bardzo wysoki. Dlatego musimy znaleźć sposób, by zachęcać pracowników z kraju — mówi prezes FO.

Inne perspektywy ma zbrojeniówka. Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju, spodziewa się, że w tym roku, podobnie jak w ubiegłym, resort obrony będzie zapewniać zamówienia państwowym firmom zbrojeniowym, ale ma nadzieję, że popłyną one też do firm prywatnych. Podkreśla również, że polskie spółki zbrojeniowe muszą odzyskać rynek zagraniczny, bo w długim okresie nie zdołają bazować na krajowym.

— W podmiotach skarbu państwa wymieniono ostatnio 90 proc. kadry kierowniczej. Ten rok będzie sprawdzianem dla nowej — mówi Sławomir Kułakowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Rok wielkich nadziei na... tłuste lata