Ostatnie dni sprzyjały wzrostom cen ropy. Rynek wykazał spore zaniepokojenie spadającymi zapasami oraz ograniczeniem przerobu ropy w Wenezueli, która jest czołowym eksporterem tego surowca. Wystarczyło, że Amerykański Instytut Paliwowy poinformował o spadku zapasów produktów ropopochodnych w Stanach Zjednoczonych, by wymuszony został wzrost cen ropy. Obserwatorów szczególnie zaniepokoiło ograniczenie zapasów oleju opałowego, surowca ważnego w okresie zbliżającej się zimy.
Kolejną informacją, która zaważyła na umocnieniu się notowań ropy, było zmniejszenie przerobu w jednej z największych wenezuelskich rafinerii. Z powodu problemów technicznych zamknięto sześć bloków tej rafinerii, które stanowiły 30 proc. jej potencjału przetwórczego. Do tej pory produkowała ona 200 tys. baryłek ropy dziennie.
To wszystko sprawiło, że w czwartek cena ropy Brent w dostawach na grudzień na londyńskiej giełdzie paliw kształtowała się na poziomie 25,56-25,61 USD za baryłkę.